Budżet obywatelski – idealne narzędzie do skłócania mieszkańców

15sbo01_700

Ponieważ emocje związane z tegoroczną edycją szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego już powoli opadają, uznałam, że przed spotkaniem ewaluacyjnym, które odbędzie się 1 grudnia w Urzędzie Miasta, warto pokusić się o małą refleksję na temat BO. W ubiegłym roku sporo szumu wywołał fakt, iż zwyciężył projekt autorstwa społecznika blisko związanego z prezydentem Krzystkiem. W tym roku z kolei mnóstwo negatywnych ocen spowodował fakt, iż jednym z wybranych projektów była modernizacja ul. Głębokiej. Czy jednak słusznie posypały się na nią gromy?

pieniądze

W tegorocznym BO przyjęto zasadę, że można głosować na jeden projekt ogólnomiejski i jeden dzielnicowy. Autorzy sami wskazywali, w której kategorii chcą ulokować swoje przedsięwzięcie. Sami też dbali (lub nie) o promocję swoich pomysłów, reklamowanie ich i zdobywanie jak największej liczby głosów. Skoro szczeciński budżet obywatelski ma formułę „audio – tele”, to właściwie należy uznać, że postępowanie wielu autorów było słuszne i logiczne. Pisałam już o tym, że niewielu wnioskodawców skorzystało z nieobowiązkowego wypełnienia pól we wniosku, w których wskazywano jakie inne podmioty lub osoby popierają dane przedsięwzięcie. Zatem budowanie dobrego klimatu współpracy i zgody wokół danej idei nie było obligatoryjne. Liczyły się jedynie głosy. Kto miał więcej, ten wygrywał.

And the winner is…

Któż zatem wygrał w tym roku? W kategorii projektów ogólnomiejskich bezapelacyjnie zwyciężyło schronisko dla bezdomnych zwierząt, które ma być zmodernizowane i doposażone. Dodatkowo wybrano budowę 20 ścieżek rowerowych w mieście. W Śródmieściu zdecydowano o budowie wybiegu dla psów i remoncie chodnika i przystanków przy ul. Asnyka, a także modernizacji przejścia podziemnego pod Aleją Wyzwolenia. W dzielnicy Zachód mocnym zwycięzcą okazał się projekt oświetlenia Arkonki, a dodatkowo sfinansowana będzie budowa  boiska wielofunkcyjnego, chodników i zagospodarowanie terenu z infrastrukturą przy ul. Krakowskiej, Zbójnickiej i Lwowskiej w Szczecinie. Na Prawobrzeżu również pojawiła się infrastruktura sportowa (boisko przy ul. Orlej). Z kolei w dzielnicy Północ wygrał projekt utwardzenia ul. Głębokiej. I w związku z tym ostatnim projektem wokół budżetu obywatelskiego zrobiło się wiele hałasu.

O co ten szum?

Dowiedzieliśmy się bowiem, jako tzw. „opinia społeczna”, że pieniądze publiczne będą przeznaczane na „prywatny cel”. Bo przy ul. Głębokiej, gdzie stoją domki jednorodzinne, mieszka ZALEDWIE 8 rodzin. Że są tam działki, które sprzedaje prywatny deweloper – oczywiście czerpiąc z tego tytułu odpowiednie zyski. A ja się pytam: i co z tego? Co z tego, że mieszka tam niewiele osób, a część działek jeszcze nie jest sprzedana? Zasady były jasne – w BO dofinansowanie mogą uzyskać przedsięwzięcia realizowane na terenie miejskim. Ulica Głęboka JEST ULICĄ MIEJSKĄ. Za jej stan odpowiada więc Miasto. Dlatego sugerowanie, że pieniądze pójdą na „prywatny cel” jest w moim przekonaniu nadużyciem. Bo mieszkańcy ul. Głębokiej mają takie same prawa do posiadania utwardzonej ulicy, jak wielu innych obywateli naszego miasta.

Można by się oczywiście zastanawiać, czy „opłaca się” realizować przedsięwzięcie dla 8 rodzin. Ale równie dobrze można by zadać pytanie, czy opłaca się realizować budowę kolejnych ścieżek rowerowych, skoro nie wszyscy będą nimi jeździć, albo budowę boiska przy ul. Krakowskiej czy Orlej, skoro mamy mnóstwo innych boisk na terenie miasta. Do każdego ze zwycięskich projektów można mieć podobne zastrzeżenia. I nie jesteśmy w stanie tak zaplanować kryteriów w BO, żeby były w pełni obiektywne i każdemu pasowały. Zawsze będzie ktoś niezadowolony. Dlatego jednym z bardziej obiektywnych (choć niedoskonałym!) mierników jest liczba głosów poparcia. A modernizacja ul. Głębokiej tych głosów zdobyła ponad 2 tysiące! Nie mamy dowodów na to, że były to głosy sfałszowane. Dlatego zgodnie z zasadą domniemania niewinności musimy przyjąć, że autorzy projektu byli w stanie przekonać do swojego przedsięwzięcia tak dużą liczbę mieszkańców. Widocznie te 2 tysiące osób uznało, że projekt z jakiegoś powodu wart jest realizacji. Vox populi, vox dei. I dlatego nie rozumiem takiego oburzenia nad tym projektem. A wchodzenie w kwestie „kto na tym zarobi” uważam za bezsensowne, bo jakoś pędu do rozliczania niektórych przedsiębiorców za śmiesznie niskie koszty przy kupnie lub dzierżawie miejskich budynków ze strony krytyków ul. Głębokiej nie dostrzegam.

RO nie są lekiem na całe zło

Nie mam jedynie słusznej recepty na udany budżet obywatelski. Wiem, że w wielu miastach jest z nim problem i sama jestem ciekawa, w którą stronę ewoluuje ten system podziału publicznych środków. Nie jestem również zwolenniczką pomysłów, które głoszą niektórzy miejscy aktywiści, żeby środki z BO oddać Radom Osiedla, żeby to one budowały współpracę wokół jakiegoś przedsięwzięcia. A dlaczego? Bo znam takie Rady Osiedla, które wszelkie uwagi, zastrzeżenia czy sprzeciw mieszkańców wobec sąsiadujących inwestycji kwitują stwierdzeniem „jak się wam nie podoba, to się przeprowadźcie, bo my i tak zrobimy co będziemy chcieli”. I które nie potrafią odpowiedzieć na pisma z podstawowymi pytaniami i zastrzeżeniami wobec ewentualnych przedsięwzięć. Tak nie buduje się społeczeństwa obywatelskiego.

Łączyć, a nie dzielić

Ulicy Głębokiej dałabym już naprawdę spokój. Skoro już przyjęliśmy procedurę wybierania projektu na podstawie liczby głosów, to przestańmy być hipokrytami. Bo nie można zachwycać się oświetloną Arkonką czy odnowionym schroniskiem i jednocześnie krzywić się na modernizację ulicy, którą wybrało 2 tysiące szczecinian. Uszanujmy ich wybór i przestańmy dzielić mieszkańców na lepszych i gorszych. Inaczej możemy od razu zapomnieć o budowie pozytywnej współpracy w oparciu o budżet partycypacyjny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *