Dzieje się

Budżet obywatelski – znaczone karty?

Może będę monotonna w tym, co piszę. Może już nie chce Wam się czytać o problemach z SBO. Ale póki trwa głosowanie w ramach obecnej edycji, uważam, że trzeba mówić głośno o tym, co niedobrego dzieje się wokół SBO. Szczególnie, kiedy sami mieszkańcy o to proszą. Mój dzisiejszy wpis jest efektem maila, który otrzymałam od autorki jednego z projektów w SBO.

Ideą Budżetu Obywatelskiego jest to, że to mieszkańcy wskazują istotne z ich punktu widzenia potrzeby zmian w mieście. Że prezydent miasta oddaje część władztwa nad budżetem samym mieszkańcom. Bo może nie wszystko dostrzega, może mieszkańcy mają inne potrzeby, niż określili to urzędnicy czy radni. I obywatele korzystają z tej możliwości partycypacji, udziału w procesie decyzyjnym co do miejskiej kasy. Mają trochę własnej władzy. Takiej bezpośredniej, bo podają własne pomysły, które samorząd powinien uszanować i zrealizować.

W praktyce bywa różnie. Nie chcę dzisiaj rozpisywać się o tym, jak w Szczecinie urzędnicy zapadają na dziwną niemoc sprawczą jeśli chodzi o realizację wybranych w SBO projektów. Napiszę za to o innym aspekcie obywatelskiej partycypacji – wmawianiu mieszkańcom, że w SBO wybierają wyłącznie projekty obywatelskie, a nie zaplanowane już przez Miasto do realizacji.

park1Kilka dni temu napisała do mnie jedna z mieszkanek, autorka projektu w SBO. Ma ona ogromny żal, że konkuruje z projektem, który… jest zaplanowany do realizacji w ramach normalnego, miejskiego budżetu. Chodzi o projekt Parku Warszewo – Podbórzańska. Projekt ten startował w zeszłym roku i choć uplasował się dość wysoko w rankingu – dofinansowania nie udało się zdobyć. Autorzy złożyli go ponownie jako inicjatywę obywatelską w tym roku. Nie byłoby w tym absolutnie nic nagannego, gdyby nie fakt, że projekt ten został już wdrożony do realizacji przez Urząd Miasta.

park2Dowody? Proszę bardzo – w styczniu tego roku w projekcie budżetu miasta na projekt budowlany Parku zapisane jest 100 tys. zł. Powie ktoś – ok, to tylko zapis w budżecie miasta, ewentualnie zaledwie projekt budowlany. Pewnie Miasto ma wiele takich projektów budowlanych na półkach i nie znaczy to, że będą one realizowane.

Może i tak, ale spójrzmy, co piszą na Facebooku autorzy pomysłu stworzenia Parku? W marcu tego roku publicznie pochwalili się:

Podpisana została umowa pomiędzy UM Szczecin i biurem architektonicznym dotycząca prac projektowych: Parku Warszewo – Podbórz. Koncepcja ma być gotowa na początku kwietnia (tak, żebyśmy mogli z niej skorzystać przy Budżecie Obywatelskim na 2016 rok). We wrześniu ma być złożone pozwolenie na budowę.

park3Zaraz, chwileczkę – przedsięwzięcie zgłoszone jako obywatelskie ma gotowy projekt opłacony przez UM? Urzędnicy jeszcze przed głosowaniem starali się o pozwolenie na budowę? O co tutaj chodzi? Czy w SBO rozdaje się znaczone karty? I wmawia mieszkańcom, że mają cokolwiek do powiedzenia?

Dlaczego to tak bulwersujące? Zacytuję autorkę maila, która zwróciła się do mnie z tym problemem. Dodam, że to osoba bez koneksji w UM, składająca projekt całkowicie oddolnie i społecznie, bo wraz z innymi mieszkańcami dostrzegła taką potrzebę. I dziś ma wielkie poczucie, że jako zwykli „szarzy” mieszkańcy, są oszukiwani przez Miasto:

Czy posiadanie i posługiwanie się projektem budowlanym miasta (sfinansowanego przez UM) jest zgodne z zasadami SBO? nie wiem jak to się stało, że zespół oceniający nie zauważył że to są gotowe projekty miejskie, dopuszczając je do dalszych etapów.

A z tego wszystkiego wynika, że miasto miało i ma zamiar je realizować, skoro zleciło wykonanie projektów budowlanych i za nie zapłaciło. Bo chyba nie wydało 100 tys na projekt dla autora- mieszkańca Warszewa,  tylko po to by mógł skorzystać z niego w swoim projekcie w ramach SBO. Wiesz, w ogóle nie rozumiem tego – skoro miasto chce realizować te inwestycje, ma gotowe projekty budowlane, to dlaczego ma to być realizowane niby z inicjatywy mieszkańców w ramach SBO? Według mnie to sprzeczne, albo miasto finansuje te projekty w ramach swojego ogólnego budżetu albo realizuje zwykłe, amatorskie, ciekawe pomysły mieszkańców. Zdecydowana większość jak widać po opisach i załącznikach to zupełnie zwykle szkice, często odręczne, nawet bez rzutów map. Więc zdecydowanie widać różnicę miedzy przywołanymi powyżej. Po prostu jest przykre, że wszyscy nie są równo traktowani.

Relacje Miasto – mieszkańcy są niezwykle istotne. Prezydent, jego zastępcy, urzędnicy – są wybrani do tego, żeby realizować i spełniać potrzeby mieszkańców. Musi być jakaś nic porozumienia i doza wzajemnego zaufania obu stron do siebie. Tymczasem SBO świetnie ogniskuje zjawisko tumiwisizmu, niechęci czy niemocy urzędniczej wobec inicjatywy i aktywności mieszkańców. Do tego dochodzą niejasne mechanizmy i powiązania pomiędzy pomysłami mieszkańców i działaniami urzędników. O co w tym wszystkim chodzi?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *