Dzieje się

Czapki z głów, mości panowie (i panie)!

foto: www.amazon.com

Wczoraj Szczecin obiegła radosna wieść. Otóż w trosce o szczecińskie noworodki, a przy okazji w celach promocyjnych miasta, urzędnicy obwieścili, że każdy noworodek otrzyma wraz z aktem urodzenia specjalną, promocyjną „flołting_gardenową” czapeczkę. Na akcję przeznaczyli – bagatela! – 18 tysięcy złotych. Naszych, miejskich. Nawet już firmę wybrali, która czapeczki (zapewne małymi chińskimi rączkami) przygotuje i dostarczy.

I tak sobie pomyślałam: co im do głowy strzeliło??? Dlaczego??? Po co??? Czy osoby, które taki genialny pomysł w pocie czoła wypracowały, miały do czynienia z noworodkiem?! Pomijam już fakt, że NIE WSZYSTKIE noworodki noszą takie cienkie, domowe czapeczki. Ale ok, załóżmy, że rodzice mogą im takie cudo na główkę założyć. Toż noworodek ponosi ją może 2, 3 tygodnie. Bo zaraz wyrośnie. Czapeczka trafi na dno szuflady i nikt o niej nie będzie pamiętał! No chyba, że rodzice w akcie wdzięczności i hołdu urzędnikom miejskim powinni tę część garderoby oprawić w ramkę i powiesić na ścianie – ku chwale Miasta! Może o taki aspekt promocji miasta chodzi??? Tak czy owak, czapki z głów przed tym, kto to wymyślił!

Ok, możemy się śmiać. Ale w tej całej sprawie chodzi o coś zupełnie innego. Mianowicie o to, jak wydawane są nasze – miejskie pieniądze. Ktoś powie: „dajcie spokój, to tylko 18 tysięcy”. Tylko – albo aż. Bo takich pomysłów jest więcej. Tu 18 tysięcy na czapeczki, tu kilka milionów na zmianę kolorów tabliczek z nazwami ulic, tam kilkanaście milionów na szpinakową elewację magistratu, gdzieś indziej kolejne miliony na Aleję Betonową i przerdzewiały pawilon. I jakoś leci.
Tylko czy od zmiany kolorów tabliczek z niebiesko – białych na niebiesko – zielono – białe poprawiło się nasze życie w mieście? Czy od przemalowania połowy magistratu na zielono pojawili się inwestorzy i spadło bezrobocie? Czy od wygnania kwiaciarek i zastawienia deptaku szklanymi skrzynkami przybyło nam turystów? I wreszcie, czy noworodkom poprawi się cokolwiek w życiu od noszenia przez kilka tygodni (o ile w ogóle!!!) promocyjnych czapeczek? Nie!

Powiecie pewnie: „Przestań marudzić, te 18 tysięcy to dla dzieci! Niech się Szczecin promuje – nawet tak. Lepsze takie wydawanie pieniędzy niż nic_nie_robienie”. Jasne, fajnie, że urzędnicy myślą o dzieciach. Ale Szczecin mógłby się o wiele lepiej wypromować jako Miasto Przyjazne Rodzinie, gdyby dbał o zabezpieczenie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach (w kolejkach na takie miejsce czeka kilkaset dzieci!!!) i przedszkolach. Gdyby szczecińscy uczniowie mieli wystarczająco dużo szkół, żeby nie musieli chodzić do nich na 2 zmiany, ćwiczyć w-f na korytarzach, a zajęcia odbywać w piwnicach, jak to się dzisiaj czasem dzieje. A jeśli 18 tysięcy nie wystarczy na takie „fanaberie”, to urzędnicy mogliby je przeznaczyć na nowe zabawki i wyposażenie do żłobków i przedszkoli. Bo takie rzeczy się ciągle zużywają i często to rodzice doposażają przedszkola i żłobki z własnych pieniędzy. No tak, ale wtedy pieniądze wydane byłyby tylko EFEKTYWNIE. A komuś pewnie chodzi, żeby je wydać EFEKTOWNIE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *