Czarny protest!

Dzisiaj dzień ważny – w całej Polsce trwa czarny protest. Nigdy nie sądziłam, że w nowoczesnym świecie, w kraju europejskim, będą musiała się zastanawiać czy nie trafię kiedyś do więzienia za działania matki natury. Gdyby takie przepisy, wobec propozycji których protestują ludzie w całej Polsce, obowiązywały 9 lat temu, to kto wie? Może dzisiaj nie pisałabym bloga, a redagowałabym więzienną gazetkę?

W czym rzecz? W projekcie obywatelskim „Ordo Iuris” czytamy:

Art. 152. § 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3
miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia
wolności do lat 3.
(…)
§ 5. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować
wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.”

Przetłumaczmy sobie to z prawniczego na polski: jeśli matka poroni ciążę, grozi jej kara więzienia. Sąd może – NIE MUSI – zastosować złagodzenie kary lub odstąpić od jej wymierzenia. Decyzja zależy od łaski pańskiej sądu, który różnie może orzec. Oczywiście, kolejny paragraf mówi, że matka nie podlega karze, jeśli śmierć dziecka nastąpi z powodów nieumyślnych. Ale któż określi, czy sprawstwo było umyślne czy nie?

Nigdy o tym publicznie nie mówiłam, ani nie pisałam. Ale dzisiaj uznałam, że nadszedł dzień, kiedy trzeba głośno powiedzieć, co mnie spotkało. Byłam w 4 miesiącu szczęśliwej, chcianej, wyczekanej ciąży. Czułam się zdrowo i kwitnąco. Pełna energii chodziłam do pracy, którą bardzo lubiłam. Nie był to żaden heroizm z mojej strony, po prostu czułam się rewelacyjnie. Aż do pewnego piątku, kiedy w toalecie odkryłam, że pojawiło się krwawienie. Spanikowana, zaryczana trafiłam do szpitala. Lekarze i pielęgniarki szybko się mną zajęli, podali leki, zatrzymali na oddziale, ustabilizowali sytuację. Krwawienie minęło, wyszłam ze szpitala szczęśliwa. Ciążę donosiłam, a nawet – przenosiłam. Dzisiaj mam w domu zdrową i cudowną córeczkę.

A teraz zastanówmy się, co by było gdyby… Gdybym nie miała tyle szczęścia i ciążę straciła. Czy byłabym winna? Bo pracowałam, jeździłam w podróże służbowe, siedziałam 8 godzin w pracy, czasem spokojniejszej, czasem bardziej stresującej? Czy jakiś prokurator zacząłby grzebać w moim życiu, sprawdzać, jak się odżywiałam, czy miałam wystarczającą ilość snu, czy za dużo po schodach nie biegałam, a może czy swoim lekkomyślnym chodzeniem do pracy specjalnie nie chciałam doprowadzić do poronienia? Kto wie, jaki zaangażowany przedstawiciel organów ścigania by mi się nie trafił? Albo sędzia, który uznałby moje zachowanie za zbyt lekkomyślne, aby nie było celowe? I wsadziłby mnie do więzienia, ewentualnie wymierzył karę w zawieszeniu i nie mogłabym wykonywać swojego zawodu jako osoba prawomocnie skazana?

Tak, moi drodzy. Jeśli projekt inicjatywy antyaborcyjnej wejdzie w życie – to właśnie może czekać wszystkie kobiety. Nasze koleżanki, siostry, kuzynki, matki i córki. Każdą z nas, każdą z Waszych bliskich. Ja do dzisiaj nie wiem, dlaczego mój organizm zareagował w tamtym dniu tak, a nie inaczej. Znam kilkanaście kobiet, które musiały leżeć, żeby ciążę podtrzymać. Znam kilka, które poroniły – jedna z nich w 8 miesiącu. Pękła jej torbiel, z którą teoretycznie była pod stałą kontrolą lekarzy. Dziecka nie udało się uratować. Kto w tej sytuacji byłby winny? Lekarz, bo nie dopilnował? Matka, bo usiłowała z pierwszym dzieckiem funkcjonować w miarę normalnie? Kogo ścigać będą w takich sytuacjach? Komu do własnego, prywatnego dramatu dołożą jeszcze postępowanie karne, rozprawy sądowe, widmo aresztu czy więzienia? Kto ma prawo decydować o karze dla kobiety za winy matki natury?

W projekcie ustawy antyaborcyjnej jest jeszcze wiele innych wątków, które dramatycznie zmieniają prawa i sytuację kobiet. Opisany przeze mnie powyżej fragment ma dla mnie osobiste znaczenie, bo mógł (i jeszcze może) dotyczyć mnie osobiście. Dlatego ja dzisiaj autorom projektu ustawy i jej zwolennikom mówię STOP. Zatrzymajcie prace nad tym absurdalnym projektem! Nie idźcie ani kroku dalej! Nie wolno tykać kobiet i ich praw, ani mieszać się do działań matki natury! Inaczej połowa kobiet trafi do więzienia! Czy tego naprawdę chcecie?!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *