Dzieje się

Czy z SBO wszystko jest fair?

Moi drodzy, wiecie, że mocno angażuję się w sprawy naszego Miasta, w tym w kwestie Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. I że nie raz pisałam o tym, że sposób procedowania SBO przez urzędników miejskich i milczenie prezydenta w tej sprawie są, delikatnie mówiąc, nie fair wobec mieszkańców. Pisałam, mówiłam i nadal będę sprawę nagłaśniać. Bo trzeba. Nie można udawać, że wszystko jest pięknie i czarodziejsko.

Na jednym z ostatnich posiedzeń Zespół ds. SBO odrzucił projekt modernizacji boiska przy ul. Witkiewicza, bo… dyrektor MOSiR wmawiał nam, że namalowanie żółtych linii jest zabronione przez PZNP. Wszak to boisko treningowe Pogoni, a Pogoń dla niektórych to nietykalna świętość. Dorota Markiewicz powiedziała wtedy „sprawdzam” i skontaktowała się z PZPN w tej sprawie. Okazało się, że argumenty dyrektora MOSiR są nieprawdziwe i nie ma takich przepisów. Tyle, że projekt przepadł i już nie ma możliwości oddania na niego głosu!

Dorota Markiewicz napisała w ubiegłym tygodniu w tej sprawie maila do członków Zespołu, w tym do przedstawicieli UM. Napisała o tym również publicznie u siebie na blogu. Ze strony Urzędu trwała uporczywa cisza. Zatem ja we wtorek zorganizowałam w tej sprawie konferencję prasową. Bo mam dość takiego traktowania mieszkańców. Dość zabawy w udawany budżet obywatelski.

O całej sprawie, wszystko co powiedziałam w czasie konferencji, bardzo trafnie napisał redaktor Tomasz Maciejewski z Gazety Wyborczej:

 Urzędnicy udają, że oceniają projekty zgłaszane do SBO, a później udają, że je realizują – ocenia Dorota Korczyńska, działaczka społeczna, która z list PSL ubiega się o poselski mandat

Korczyńska chwali ideę tzw. budżetu obywatelskiego. Mówi, że trzeba angażować szczecinian w życie miasta. Zachęcać ich, by zgłaszali projekty do SBO. I uczestniczyli w głosowaniu (trwa od 1 do 21 października). Ale procedowanie i realizację Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego uważa za jedno wielkie udawanie.

– Urzędnicy najpierw udają, że opiniują zgłaszane projekty. Później udają, że je realizują. A prezydent Piotr Krzystek udaje, że oferuje nam budżet obywatelski – grzmi Korczyńska.

Niechlujni urzędnicy

Skąd to oburzenie? Korczyńska jest członkinią zespołu ds. SBO, w którym zasiadają szczecinianie (wylosowani), przedstawiciele organizacji społecznych, radni. Już kilka miesięcy temu alarmowała, że wiele projektów zostało utrąconych przez urzędników, którzy weryfikowali projekty zgłoszone do SBO 2016.

– Każdy projekt powinien zostać merytorycznie oceniony przez wydział UM właściwy dla danego zagadnienia – tłumaczy Korczyńska. – Dostrzegłam ogromny problem z jakością tej oceny. Niektóre karty [tzw. fiszki z opisem projektu, danymi wnioskodawcy itd. – red.] w ogóle nie zostały wypełnione. Inne były wypełnione niechlujnie. Znajdowały się tam odniesienia do zapisów, których nie było w projektach! Urzędnicy oceniali sensowność projektów, choć ich zadaniem jest ocena formalna. Czy dane przedsięwzięcie można zrealizować za wskazaną kwotę, czy proponowana inwestycja nie jest już realizowana itd.

Wymyślanie przeszkód, kreowanie kosztów

Kandydatka PSL jako przykład podała pomysł odtworzenia pomnika Sediny (dziś zaprosiła dziennikarzy właśnie na plac Tobrucki). Mówiła, że Biuro Konserwatora Zabytków, powołując się na „szczecińskie autorytety”, stwierdziło, iż pomnik nie powinien zostać zrekonstruowany, bo budzi społeczne kontrowersje. Z innych powodów zakwestionowano projekt uruchomienia „zegara długu publicznego”.

– Urzędnicy stwierdzili, że na elewacji urzędu miasta nie może zostać umieszczony, bo to zabytek – przypomina Korczyńska. – Ale wnioskodawca nie mówił, że zegar ma być na elewacji! – podkreśla.

Opowiada o projektach odrzuconych ze względu na zbyt wysokie koszty (limit wynosił 1,35 mln zł), ale „wykreowane” przez przedstawicieli magistratu.

– Na przykład tłumaczyli, że budowa ścieżki rowerowej będzie kosztować więcej. Tylko że w projekcie nie było mowy o ścieżce – denerwuje się Korczyńska.

Kłótnia o żółte linie

Zapraszając dziennikarzy na konferencję pod spotkanie „Udawany Budżet Obywatelski”, wyjaśniła, że czarę goryczy związanej z SBO 2016 przelała sprawa boiska ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Witkiewicza i propozycji wymalowania na nim dodatkowych linii. Chodziło o wyznaczenie placu do gry w futbol amerykański. Kategorycznie sprzeciwił się temu dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji, który zarządza obiektem.

– Mówił, że to boisko pomocnicze Pogoni i klub może stracić licencję na grę w ekstraklasie. Że przepisy PZPN nie pozwalają na malowanie dodatkowych linii – relacjonuje Korczyńska.

Społeczny zespół ds. SBO przekonywał, że przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej tego nie zabraniają (linie miały być żółte, nie białe). Doszło do ostrego sporu. Ostatecznie rozstrzygnął go… PZPN. Dorota Markiewicz (członkini zespołu) wysłała tam oficjalne zapytanie. Szybko otrzymała odpowiedź, że żółte linie mogą być.

Krzystek, wypowiedz się!

– Dyrektor MOSRiR mówił nieprawdę – ostro podsumowuje kandydatka PSL. – Autor projektu został skrzywdzony. Drużyna futbolu amerykańskiego została skrzywdzona. Mieszkańcom odebrano prawo głosowania… Oczekuję od prezydenta Szczecina, że zajmie stanowisko w tej sprawie. I zacznie budżet obywatelski traktować poważnie. Czy mieszkańcy rzeczywiście mają coś do powiedzenia, czy to wszystko żarty?

Korczyńska ocenia, że urzędnicy, zamiast pomagać w realizacji projektów, „zmieniają ich założenia i wykłócają się z mieszkańcami”. Przykłady? Doposażenie schroniska dla zwierząt czy modernizacja przejścia podziemnego. Kolejnym zarzutem jest to, że żaden projekt SBO 2015 nie został jeszcze zrealizowany.

Korczyńska, jako kandydatka do Sejmu, zapowiada, że będzie zabiegała o zmiany prawa dotyczące tzw. budżetów obywatelskich. Teraz zgłaszanie projektów i głosowanie odbywa się w trybie konsultacji społecznych. Wyniki nie są wiążące dla władz. Można to zmienić stosownymi zapisami w ustawie. Korczyńska proponuje też, by budżet obywatelski stanowił co najmniej 1 procent budżetu danej gminy. W Szczecinie byłoby to ok. 20 mln zł.

Dopiero po konferencji dostaliśmy maila do wiceprezydenta Michała Przepiery. Tłumaczył, że nie zajmował stanowiska, bowiem na ostatnim posiedzeniu Zespołu zrzekł się funkcji przewodniczącego. Tę rolę objął Łukasz Listwoń, który zaproponował, aby ewentualne uwagi do Budżetu Obywatelskiego zgłosić … po 25 października. Bo to, co się wokół SBO teraz dzieje, to w jego przekonaniu kampania wyborcza. Odpisałam mu, że możemy o sprawie rozmawiać nawet za 5 lat. Wszystko, byle tylko w magistracie czuli się dobrze sami ze sobą.

Najciekawsze jest to, że za swoje działania zostałam pośrednio oskarżona o działanie na szkodę SBO. Że upolityczniam temat, nagłaśniając go teraz i mówiąc głośno o nieprawidłowościach. Że przez takie działania ludzie się zniechęcą do Budżetu i głosowania. A ja zadaję pytanie: kiedy mamy mówić o całej sprawie, jak nie teraz, kiedy trwa głosowanie w SBO?! Zaś co do szkodzenia – przypomina mi się dowcip, w którym żona dostaje zdjęcia zdradzającego ją męża, na co on krzyczy: Kochanie! Nie ważne jest, co widzisz na zdjęciach! Ważniejsze jest, żeby wyjaśnić, kto próbuje rozbić nasze małżeństwo!

Sprawa pewnie będzie mieć ciąg dalszy, o czym nie omieszkam napisać publicznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *