Dzieciaki, kłopoty i urzędnicy

7-3

Do Stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina w ostatnich dniach zgłosili się rodzice dwóch grup dzieci. W obu przypadkach problem był jeden – rekrutacja do szkół podstawowych. I w obu sytuacjach rodziców czeka niełatwa droga. Bo Urząd Miasta specjalnie wysilić się nie chce.

foto: www.szczecin.blogx.pl
foto: www.szczecin.blogx.pl

Klucz… do sukcesu?

Pierwszym problemem była rekrutacja do zerówki w SP 24 w Kluczu. Rodzice maluszków z tej odległej szczecińskiej dzielnicy uważnie wybierali szkołę. I kiedy już zapisali dzieci do tej właśnie placówki, dowiedzieli się, że Urząd Miasta… zlikwidował oddział (klasę). Bo zgłoszeń było za mało. Ile dzieci oznacza „za mało”? Według UM – 11. Informacje przekazane najpierw rodzicom przez dyrekcję szkoły mówiły wprawdzie o 15 dzieciach, ale liczba ta w ostatnim czasie się zmniejszyła.

Co ważne – w poprzednich latach prowadzono taką klasę dla 14 dzieci. Teraz jednak ze strony UM nie było chęci zainteresowania innych rodziców (np. z Podjuch) ofertą SP 24 i dołączenia dodatkowych dzieci. Łatwiej jest przecież zlikwidować klasę, a dzieciaczki poupychać w odległych od domu placówkach…

Rodzice zerówkowiczów broni tak łatwo nie złożyli. Napisali pismo do prezydenta miasta, prosząc o zmianę decyzji i utrzymanie zerówki. My również wystosowaliśmy taką prośbę jako Stowarzyszenie Rodzice dla Szczecina, wskazując m.in., że taka decyzja już po zakończeniu rekrutacji jest nie fair wobec rodziców, a mało liczna klasa gwarantuje dużo lepszą naukę i opiekę dla dzieci. Wskazaliśmy też, że rejon tej podstawówki jest oddalony od centrum, zatem oferta innych szkół i dojazdu do nich jest ograniczony. Nie mówiąc o tym, że nawet gdyby chcieli posłać swoje dzieci do innych szkół, to po zamknięciu rekrutacji wybór kolejnej szkoły mają już raczej symboliczny.

Póki co, dzięki pomocy Pani Moniki Gapińskiej z Kuriera uzyskaliśmy dość ogólną wypowiedź od rzecznika prasowego Urzędu. Wynika z niej, że nabór trwa, po 24 kwietnia będzie wszystko wiadomo i może klasa będzie. A jak dzieci będzie nadal (w opinii urzędników) za mało, to klasy nie będzie. W podobnym tonie brzmiała odpowiedź z Wydziału Oświaty, którą dzisiaj otrzymałam na maila. Wydaje się więc, że teraz ruch należy głównie do dyrekcji, która może monitorować liczbę chętnych dzieci i być może – współpracując z innymi okolicznymi szkołami – pozyskać kolejnych uczniów. Jak będzie, zobaczymy.

OSM

Muzyczne kłopoty

Drugi problem rekrutacyjny pojawił się w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I stopnia w Szczecinie. To jedna z lepszych szkół, która co roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Aby się do niej dostać, dzieci muszą zdać egzamin. Ponieważ w tym roku jest dużo więcej dzieci w roczniku naborowym, również dużo chętnych podeszło do takiego egzaminu w OSM. I 130 dzieci uzyskało taką liczbę punktów, która gwarantowałaby im przyjęcie do szkoły. Gwarantowałaby… gdyby było wystarczająco dużo miejsc. Dla tej szkoły bowiem urzędnicy zaplanowali nabór 75 dzieci. A reszta, która znalazła się pod kreską? Cóż… Jak już tak bardzo chcą się rozwijać muzycznie, to mogą to robić popołudniami w Państwowej Szkole Muzycznej. Z kolei pani dyrektor OSM deklaruje publicznie, że utworzyć dodatkową klasę może. Pomieszanie z poplątaniem.

Co na to rodzice? Podeszli do sprawy bardzo konkretnie i rzeczowo. Wysyłali pisma do wiceprezydenta Soski, odpowiedzialnego za oświatę, a do maili dołączali filmy z nagraniami umiejętności ich dzieci. Utworzyli fanpage na Facebooku, gdzie pokazują, jak walczą o młode talenty. Słusznie wskazują, że z jednej strony Prezydent Miasta wydaje miliony na przybytki takie jak Filharmonia, a nie dba o przyszłych jej użytkowników.

Rodzicom niedoszłych (przyszłych?) uczniów OSM udało się spotkać z wiceprezydentem Soską i panią dyrektor Misiak z Wydziału Oświaty Urzędu Miasta. Uzyskali obietnicę ponownego rozważenia sprawy naboru, po czym dostali pismem informację z UM, że „nie_da_się”. Zwrócili się więc o pomoc do radnych i do nas – do Stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina. Sprawę konsultowaliśmy przez ostatnie dwa dni i mam nadzieję, że co nieco pomogliśmy. Co istotne – dziś odbyło się posiedzenie Komisji Edukacji, podczas której radni zdecydowanie poparli prośbę rodziców i przegłosowali stanowisko zobowiązujące prezydenta do utworzenia dodatkowej klasy w tej szkole. Czy prezydent Krzystek posłucha rodziców i radnych? Trudno powiedzieć. Widać dużą niechęć ze strony Urzędu do tego pomysłu, bo niektórzy rodzice dostają już telefony ze swoich szkół rejonowych z informacją, że mają przynieść dokumenty swoich dzieci, skoro te widnieją w systemie jako nieprzyjęte do OSM. Za kilka dni dowiemy się, czy się nie da, czy jednak okaże się, że Miasto jest dla mieszkańców i dba o spełnienie ich potrzeb.

Dlaczego piszę o tych dwóch sprawach naraz? Bo to pokazuje, że w szczecińskiej oświacie nadal liczą się tabelki i cyferki, a nie konkretne dzieci. Że niektórzy zarządzający Szczecinem nadal chyba sądzą, że to mieszkańcy są dla Miasta, a nie Miasto dla mieszkańców. Mam nadzieję, że w obu przypadkach zwycięży zdrowy rozsądek i dobro uczniów, a nie kasa i wygoda użytkowników „szpinakowego pałacyku”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *