Jeszcze się taki nie narodził…

foto: mmszczecin.pl
foto: mmszczecin.pl

… który by wszystkim wszystkim dogodził. Takie mam przynajmniej wrażenie po ostatnim weekendzie w Szczecinie. Od piątku trwały w mieście kolejne Dni Morza. Kiedyś impreza o charakterze typowo morskim, potem złośliwi twierdzili, że zamieniła się w święto „piwa i moczu”. Od pewnego czasu impreza – w mojej opinii – rozmyta, ale jednocześnie budząca wiele emocji.

Szczecin miastem morskim jest. No dobrze, przesadziłam – BYŁ. Dzisiaj mamy port, morskie wody wewnętrzne i kilka statków. Tyle morskości Szczecina widzi pewnie większość mieszkańców miasta. Jednocześnie obok Dni Morza na Wałach Chrobrego organizowany jest szereg podobnych imprez: Piknik nad Odrą, Dni Odry, Festiwal Pyromagic. Różnią się zasadniczo tematem przewodnim, ale w większości przypadków są niemal bliźniaczo do siebie podobne. Za każdym razem w ofercie jest golonka, kiełbaska z rusztu, pajda chleba ze smalcem, piwo, zamki dmuchane dla dzieci i ewentualnie statki. Czy trzeba zatem aż tyle ich organizować w Szczecinie? Tym bardziej, że…

foto: mmszczecin.pl
foto: mmszczecin.pl

No właśnie. Za każdym razem zamykana jest ul. Jana z Kolna i za każdym razem w Szczecinie tworzą się ogromne korki na wjeździe i wyjeździe z miasta. Kierowcy się denerwują, pasażerowie autobusów pomstują, wielu ma za złe. Społeczeństwo generalnie niezadowolone. Czyżby?

foto: mmszczecin.pl
foto: mmszczecin.pl

Skoro mieszkańcy tacy niezadowoleni, to skąd te tłumy przychodzące na każdą miejską imprezę na Wałach? Chcemy tych festiwali, czy nie? Narzekamy na brak ryby w nadmorskim Szczecinie, na ceny chleba ze smalcem, a jednocześnie – w ogródkach piwnych tłumy. Kiełbasy, golonki i szaszłyki schodzą jak ciepłe bułeczki. Te same media, które w czwartek i piątek donosiły o oburzonych mieszkańcach, niezadowolonych z imprezy kierowców, ba! – drukowały nawet listy w tej sprawie – od poniedziałku donoszą, jak dużo mieszkańców bawiło się na koncertach i jak tłumnie przybyli na Wały Chrobrego.

Oczywiście, jest szansa, że grupa niezadowolonych nie odwiedziła w weekend Dni Morza. Jest też szansa, że ci, którzy przyszli, wcale imprezą nie byli zachwyceni. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że my po prostu lubimy sobie ponarzekać. Skoro mimo wielu podobnych do siebie imprez nad Odrę zawsze przychodzą tłumy szczecinian, to może obiektywnie – mieszkańcy lubią je trochę bardziej, niż to oficjalnie przyznają?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *