Dzieje się

Kanapowi aktywiści – pomaganie na serio?

Za kilkanaście dni, 14 stycznia 2018 r. czeka nas kolejny – już 26 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku Orkiestra zbiera środki na sprzęt ratujący życie i zdrowie noworodków (ostatnia zbiórka na ten cel odbyła się w 2013 r., a jak mówią przedstawiciele WOŚP – w tej dziedzinie 5 lat w świecie medycyny to bardzo długi czas). Cel zatem słuszny, zaszczytny i jak co roku – warty wsparcia.

Przy okazji przygotowań do WOŚP w mediach społecznościowych pojawiła się znienacka dzisiaj zaskakująca akcja. Polacy zaczęli sobie masowo przesyłać logo WOŚP (nie używane zresztą od kilku lat) z komunikatem:

Bijemy rekord przesyłanych serduszek

a pod serduszkiem:

Udostępnij u siebie. Wyślij znajomym. Bijemy rekord wysłanych serduszek WOŚP.

I takich prostych wiadomości wysypało się od rana tysiące. Niektórzy przesyłali je w wiadomościach za pośrednictwem Messengera. Inni – udostępniali u siebie na profilach na portalu Facebook. Zadać sobie można pytanie – czy coś w tym złego? Przecież przesyłają i udostępniają obrazek ludzie o pozytywnych emocjach, dobrej woli i chęci wsparcia WOŚP. Robią szum medialny wokół tematu, żeby dużo ludzi słyszało o akcji.

Ale czy na pewno? Czy te wszystkie pozytywne, zaangażowane osoby przełożą swoją aktywność w sieci na realne wsparcie? Czy może ograniczą się wyłącznie do kliknięcia „prześlij dalej” albo „udostępnij”? To pytanie zadaję nie bez kozery, bowiem od lat znane jest społeczne zjawisko slactywizmu (ang. slactivism). Słowo to pochodzi od zbitki dwóch innych słów: slacker (ang. leń) i activism (ang. aktywność). Jedna z definicji slacktywizmu (przedstawiona w słowniku „Nowe wyrazy” Uniwersytetu Warszawskiego) mówi, że jest to:

„aktywność społeczna lub polityczna, polegająca na wykonywaniu działań, które wymagają niewiele wysiłku, takich jak podpisywanie internetowych petycji czy publikowanie wpisów w serwisach społecznościowych”

Z kolei UrbanDictionary.com slacktywizm określa jako:

„akt uczestniczenia w w bezcelowych działaniach na rzecz konkretnej bardzo ważnej sprawy; działanie to jest przeciwieństwem do podejmowania starań aby faktycznie naprawić jakiś problem społeczny”.

Zadajmy sobie zatem pytanie – czy przesyłanie serduszek jest prawdziwą pomocą? Czy tylko zaspokajaniem naszego ego, wewnętrznej potrzeby zrobienia czegoś dobrego, bez specjalnego wysiłku? Czy poprzestaniemy na „poszerowaniu” posta albo zamieszczeniu go na swojej tablicy na FB i poczujemy się dobrze sami ze sobą, czy też zrobimy coś jeszcze? Wylicytujemy coś dla Orkiestry? Przekażemy coś na licytację? Pójdziemy 14 stycznia na akcję WOŚP i wrzucimy pieniądze do puszki? Zrobimy przelew dla noworodków? Czy po prostu pozostaniemy „kanapowymi aktywistami”?

Z taką pozorną dobroczynnością i aktywnością, dzięki mechanizmom mediów społecznościowym, mamy do czynienia niemal na co dzień. Ilu z nas udostępniało posty o wygłodniałych, wychudzonych pieskach i treści: „1 lajk = złotówka, 1 udostępnienie = pięć złotych”, zamiast zawieźć karmę do schroniska? Ilu przesłało dalej stary łańcuszek o poszukiwanej rzadkiej grupie krwi, zamiast sprawdzić jego autentyczność – a przede wszystkim, zamiast pójść oddać krew w stacji krwiodawstwa? Pamiętacie akcję „Ice bucket challenge”? Wszyscy się ekscytowali polewaniem zimną wodą i „wyzywali” kolejne osoby do zimnego prysznica. Wtedy chociaż płynęły pieniądze do organizacji wspomagających osoby chorujące na stwardnienie zanikowe boczne. Ale czy po tych kilku tygodniach ekscytacji akcją chorzy nadal są tak wspierani? Pieniądze płyną? Nie – akcja umarła, zainteresowanie problemem też.

Dlatego ja dzisiaj – w odpowiedzi na te wszystkie wiadomości z serduszkami – zaapelowałam, żeby przesyłać nie tylko serduszka, ale skany przelewów. Mogą być zdjęcia wylicytowanych lub oddanych na licytację przedmiotów, ofert itp. Niektórzy z Was to robią – i to jest wspaniałe. Ale niestety jestem przekonana, że 99% osób wysyłających dzisiaj serduszka i wpisujących na FB dumne hasła „Ja też wspieram WOŚP” na tych postach poprzestanie. Kanapowi aktywiści z dobrym samopoczuciem. Ile osób udowodni, że się mylę? 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *