Dzieje się

Kocha, lubi, szanuje…

polityka

Stało się! Tygodnik Polityka dotarł w swojej ocenie polskich miast do Szczecina. Kiedy wczoraj na Twitterze zobaczyłam tę okładkę, moje oczekiwania były bardzo wysokie. Szczególnie, że autorzy zapowiadali na okładce przedstawienie wielkiego raportu o mieście i mieszkańcach, władzach i sporach. Niestety, upadki z wysokiego konia bywają bardzo bolesne. Tak było i tym razem, kiedy otworzyłam gazetę…

Wielki raport okazał się być słabiutką publicystyką, na miarę niemalże szkolnej gazetki, a nie poczytnego i ambitnego tygodnika opinii. Autorzy zwyczajnie prześlizgnęli się po tematach, bez zagłębiania się w detale, ale równocześnie popełniając błędy merytoryczne w tekstach. Wkładkę o Szczecinie (bo wielkim raportem zwyczajnie nie da się tego nazwać) rozpoczęła swoim tekstem Inga Iwasiów. Tekst trochę o sobie samej, trochę o mieście – jego architekturze, kulturze, dużo o historii. Generalnie nieźle, ale jednak przydałoby się uporządkować całość i nadać myśl przewodnią. Bo nie wiem, czy Autorce chodziło o własne wspomnienia i wyjaśnienie czytelnikom spoza Szczecina jaka jest historia tego miasta, o aspekty braków i sporów na tle szeroko pojętej kultury czy wreszcie o porównanie z innymi miastami, skutkujące gorzką refleksją, że u nas jest ciągle gorzej.

Tekst o architekturze Szczecina autorstwa Piotra Sarzyńskiego jest już nieco lepszy, bo konsekwentny w swoim przekazie. Choć i tu nie zabrakło wpadek edycyjnych, ale także merytorycznych. Trudno mi sobie wyobrazić jakiekolwiek rozwiązanie mające zmienić „okazały” zdaniem Autora plac Grunwaldzki w „serce miasta”. Nie bardzo rozumiem też, dlaczego place takie jak Mickiewicza, Batorego, Lotników i Orła Białego zostały uznane za „zaniedbane i pozostawione same sobie”. A już najbardziej niezrozumiała jest teza, że Wały Chrobrego mają dziś „marginalne znaczenie”. Całość tekstu rodzi we mnie przypuszczenie, że Autor był tu przez chwilę na krótkiej wycieczce, na dodatek z kiepskim przewodnikiem.

Janina Paradowska, którą niezwykle cenię za trafność diagnoz politycznych, popełniła w tym zestawieniu najsłabszy tekst. Boleśnie myli fakty, ludzi i zdarzenia. Po całości sytuacji polityczno – gospodarczej po prostu się prześlizguje. Marnuje przeznaczoną na tekst liczbę znaków rozwlekając się nad historią rozmaitych koalicji, starych historyjek, bardzo niewiele miejsca poświęcając obecnej – bardzo ciekawej sytuacji politycznej Szczecina. Nie analizuje egzotycznej koalicji PiS i SLD, zbudowanej przez Piotra Krzystka. Nie pokazuje prezydenta w kontekście oceny jego rządów dokonywanej przez mieszkańców, jego relacji z ruchami społecznymi, problemów z realizacją inwestycji miejskich, trudności w rozwiązywaniu spraw społecznych czy przyciąganiu inwestorów. Wielka szkoda, że tak barwny temat został potraktowany tak bardzo po macoszemu.

No i temat gospodarczy. Czy Szczecin to tylko przemysł stoczniowy? Czy nie warto poruszyć tematu, że przodujemy w liczbie zakładanych działalności gospodarczych, że szczecinianie są bardzo przedsiębiorczymi Polakami? Albo że wśród miast wojewódzkich mamy jedną z najwyższych stóp bezrobocia? Że Szczecin nie potrafi wykorzystać swojej strefy ekonomicznej, a ościennym gminom – Stargardowi i Goleniowowi – jakoś się to udaje? I z drugiego bieguna – że funkcjonują lub funkcjonowały u nas firmy, osiągające sukces na skalę ogólnopolską, takie jak Komfort, Home.pl czy OT Logistics? Albo że kwitnie turystyka medyczna dla klientów z Niemiec i Skandynawii? To tylko nieliczne tematy, które warto byłoby w kontekście Szczecina poruszyć w raporcie.

Polityka całkowicie pominęła temat środowiska akademickiego, aktywnych ruchów społecznych, które dostrzegane są w skali ogólnopolskiej, czy sytuacji społecznej miasta (chociażby specyficzną sytuację Śródmieścia, skąd wielu mieszkańców woli uciec, przenosząc się na obrzeża). Zabrakło również analizy relacji Szczecina z innymi – ościennymi – gminami. Tymi polskimi i tymi niemieckimi, gdzie szczecinianie mieszkają, ale do pracy dojeżdżają już do stolicy województwa.

Jednym słowem, z przykrością uznaję, że tytuł raportu „Szczecin miasto niekochane” jest boleśnie trafny. Szczecin jest niekochany przede wszystkim przez redakcję Polityki i autorów „raportu”. Ba, nie jest nawet lubiany i szanowany. Wygląda na to, że redaktorzy tygodnika odbębnili temat, bo musieli go zrobić. Nie wkładając w niego ani serca, ani duszy. Zmarnowane strony, stracony czas na czytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *