Koronawirus dzień 24-25 Wyborczy cyrk

Poniedziałek przyniósł nam zabawę parlamentarzystów w berka wyborczego. Najpierw rządzący chcieli wyborów korespondencyjnych dla osób w kwarantannie, a opozycja się nie zgodziła, bo to dyskryminacja części wyborców (ale dlaczego tylko 60+ mają tak głosować?). W odpowiedzi na to rządzący stwierdzili, że wszyscy będziemy głosować korespondencyjnie. Na to koalicyjny wicepremier Gowin rozdarł szaty i powiedział, że nie ma szans, żeby w maju odbyły się wybory, nawet korespondencyjne. Ani na jesień, ani na wiosnę kolejnego roku. Zaproponował… zmianę konstytucji poprzez wydłużenie kadencji obecnego prezydenta o 2 lata.

Na to opozycja odparła, że żadnych zmian w konstytucji nie będzie i złożyła wniosek o wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, przewidzianego w konstytucji. W odpowiedzi na to, wiceminister Gowin podał się do dymisji i zrobiło się zamieszanie. Bo tuż po tym odbyło się głosowanie w sprawie przepisów dotyczących głosowania korespondencyjnego. I to głosowanie Prawo i Sprawiedliwość… przegrało. Opozycja z radości skakała pod sufit, jakby to cokolwiek zmieniało.

Oczywiście, że to jedno głosowanie sejmowe nic nie zmieniło, bo PiS natychmiast wprowadził do porządku obrad nieco tylko zmienioną wersję ustawy i głosowała do skutku, czyli do przyjęcia. Obecnie zatem mamy wariant wyborów prezydenckich w głosowaniu korespondencyjnym, ale jeszcze nie wiadomo kiedy, bo Marszałek Sejmu, która ogłasza termin wyboru, może obecnie obowiązujący termin zmienić. I może zmieni. Czort wie.

Ale najbardziej kuriozalne jest to, że wybory mają być tajne, bezpośrednie i powszechne. Tymczasem wersja zaproponowana w obecnej ustawie tajne nie będą, bo wraz ze zwrotem karty do głosowania mamy odsyłam kwitek zawierający nasze dane. Po co? Żeby było potwierdzenie, że kartę, którą dostaliśmy, grzecznie odesłaliśmy. Jeden przymiotnik więc już odpada, bo karta do głosowania wraz z takim dokumentem z naszymi danymi w tej samej kopercie całkowicie likwiduje tajność. Wybory nie będą też bezpośrednie, bo mamy głosować za pośrednictwem poczty – ktoś tam będzie te nasze karty otwierać, zbierać, składować, może gdzieś gubić po drodze… Nie będą też powszechne, bo primo – wygląda na to, że nie będą głosować Polacy za granicą czy na statkach, a secundo – listonosze mają nam wrzucać do skrzynki zestawy z kartami do głosowania, ale bez żadnego potwierdzenia ich odbioru. Mając na względzie fakt, że nasz listonosz chodzi do skrzynek rzadko (co potwierdza, jak często otrzymuję przesyłki z kuponami po terminie zakończenia promocji 😉 ), może się okazać, że kart nie dostanę wcale albo dużo po terminie głosowania.

W całej sprawie jest jeszcze jeden hit. Otóż w ustawie zawarto odpowiedzialność karną za nieoddanie karty!

Kto kradnie kartę do głosowania lub oświadczenie, o którym mowa w art. 3 ust. 3 pkt 5 – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Czy jeśli karty nie oddam, bo jej w skrzynce nie znajdę lub po prostu nie będę chciała zagłosować, pójdę do więzienia? Pierwszy raz w życiu ktoś mnie ZMUSZA do pójścia do wyborów. Jak jeszcze sprawdzi z potwierdzeniem dotyczącym moich danych, jak głosowałam, to już będzie komplet wyborczych absurdów. Ciekawe czasy mamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Post

Koronawirus – dzień 11 Ograniczenia i trudności

Sytuacja epidemiczna rozwija się tak intensywnie, że co dzień mamy nowe pomysły rządu na ograniczenie zachorowań. 20 marca odbyła się kolejna konferencja prasowa rządu, na której wprowadzono nowe pomysły na

Mało dzieci, duży kłopot

Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane demograficzne za 2019 r. Wprawdzie kończą się na listopadzie, jednak trudno oczekiwać, że sam grudzień dramatycznie zrobi różnicę. Według GUS jest nas, Polaków, coraz

Sąd ratuje zdrowie

Kilka dni temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach wydał bardzo ważny wyrok w batalii o obowiązkowe szczepienia dla dzieci. Jest to poważny krok w ogólnopolskiej dyskusji na temat bezpieczeństwa i