Kręte ścieżki oświatowej mapy drogowej

W poniedziałek 14 listopada 2016 r. prezydent Szczecina, Piotr Krzystek, zaprosił dyrektorów szczecińskich gimnazjów, przedstawicieli związków zawodowych, rad rodziców oraz członków naszego Stowarzyszenia „Rodzice dla Szczecina” na spotkanie w sprawie zmian w oświacie, jakie planuje przeprowadzić w kolejnych miesiącach. Spotkanie ważne, dlatego nie mogło mnie na nim zabraknąć. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy, o których trzeba powiedzieć. Magistrat nazwał swój plan „oświatową mapą drogową”. Czy zatem stoimy u progu nowoczesnej trasy czy może czeka nas dziurawa szosa?

02Podsumowując krótko samo spotkanie warto wskazać, że najpierw odbyła się prezentacja wyników egzaminów szczecińskich szkół, a następnie założeń, jak zmieni się szczecińska oświata od 2017 r. Prezentację prowadził prezydent Krzystek, wspomagając się od czasu do czasu pomocą szefowej magistrackiego Wydziału Oświaty – Lidią Rogaś. Dyskusji prawie nie było. Dyrektorzy gimnazjów – jak można było wywnioskować z niektórych wypowiedzi – założenia miejskiej reformy znali wcześniej i specjalnie jej nie kwestionowali. Przedstawiciele związków zawodowych również głosu nie zabierali – nie wiem, czy dlatego, że porozumieli się już z prezydentem, czy dlatego, że i tak będą protestować przeciw samej reformie i nie mają chęci dyskutowania o szczegółach zmian w mieście. Jedyne uwagi zgłaszali reprezentanci rodziców, ale dyskusja ta obarczona była tezą prezentowaną przez Magistrat „i tak musimy zrobić tę reformę” oraz „jeszcze niewiele wiadomo”.

A teraz konkrety:

Zwiększy się liczba oddziałów w szkołach podstawowych – to logiczna konsekwencja zmian. W związku z tym, zwiększy się też liczba szkół podstawowych – z obecnej liczby 43 podstawówek, przez 47 w przyszłym roku szkolnym, po 53 i 54 w latach kolejnych. Średnia liczba oddziałów na szkołę ma się nie zmienić – pozostanie na poziomie 22 klas na szkołę. Liczba liceów się nie zmieni, ale w nich drastycznie zwiększy się liczba klas. Obecnie jest tam 201 oddziałów, za dwa lata będzie 199, ale już od 2019 r. ma być ich 270, w 2020 r. – 280, zaś w 2021 – 289. Czy to oznacza, że prezydent Krzystek nie zamierza rozwijać i uatrakcyjniać szkolnictwa zawodowego w Szczecinie? Naprawdę chcemy wszystkich uczniów „pchać” do szkół ogólnokształcących?

Dużo miejsca w prezentacji magistratu zajęło tłumaczenie możliwych wariantów czasowych i organizacyjnych. Ministerstwo Edukacji Narodowej zaleca wariant, w którym rekrutacja do nowej podstawówki nastąpi po wygaszeniu gimnazjów, od 2019 roku. Prezydent Krzystek podjął inną decyzję – chce rekrutować dzieci do podstawówek tworzonych w miejsce gimnazjów już od wiosny przyszłego roku. Oznacza to w praktyce, że w jednym budynku funkcjonować będzie i gimnazjum z klasą II i III (do I klasy GM nie ma już naboru) i szkoła podstawowa z I klasą. Opcjonalnie – w niektórych przypadkach – do budynków gimnazjów mają być przenoszone od września klasy VII i VIII tych szkół podstawowych, które już dziś są przepełnione. Które to szkoły – ani prezydent Krzystek, ani dyrektor Rogaś nie zdradzili. Chociaż odniosłam wrażenie, że doskonale wiedzą.

Po co ten pośpiech we wprowadzaniu zmian? Prezydent tłumaczy to chęcią zapewnienia, żeby nie było „pustego rocznika” i zapewnienia pracy nauczycielom. Nie bardzo to rozumiem, bowiem rekrutację do I klasy SP magistrat i tak musi przeprowadzić – te dzieci nie znikają z systemu. Etatów traconych w gimnazjach też specjalnie nie ochroni, bowiem to nauczyciele przedmiotowcy, drastycznie różniący się charakterem pracy z nauczycielami nauczania początkowego. O jakie więc chronienie etatów chodzi? Nie wiadomo. Wiadomo tylko, że 6-7 latki trafią do jednych budynków z 15-16 latkami…

Prezydent jasno wskazał w prezentacji i podkreślał w swoich wypowiedziach, że przekształcanie gimnazjum w 8-letnią podstawówkę od 1 września 2017 r. oznacza „osłonę etatów pedagogicznych, osłonę etatów niepedagogicznych i zachowanie stanowisk kierowniczych przez dotychczasowych dyrektorów gimnazjów, jako wicedyrektorów szkół podstawowych lub dyrektorów nowopowstałych szkół”. Gdzie w tym wszystkim korzyści dla dzieci i rodziców? Ja nie znalazłam. Na nasze protesty i argumenty, że to kiepski pomysł, odezwali się dyrektorzy, którzy zapewniali, że u nich w gimnazjach są maluchy i że absolutnie wszystko jest w porządku. Ot, i cała dyskusja merytoryczna…

Żeby osłodzić klasom VII i VIII przeniesienie z dotychczasowej podstawówki do budynku gimnazjum, prezydent zapowiedział ofertę dodatkowych zajęć sportowych, językowych i informatycznych. Komu co i ile – nadal nie wiadomo. Może się okazać, że będzie to jedna dodatkowa godzina w-fu. Albo na przykład jedna lekcja informatyki. A co z pozostałymi klasami w szkołach, gdzie takie dzieci pozostają w dotychczasowych budynkach? Ich rozwijać w tych trzech kierunkach nie trzeba?… Kolejny wybój na mapie drogowej. Takie „przekupstwo” w mojej ocenie jest po prostu słabe i pokazuje, że w Szczecinie nie ma spójnego programu rozwoju uczniów.

Spytałam o klasy dwujęzykowe funkcjonujące w szkołach podstawowych. Pani dyrektor Rogaś najpierw próbowała odpowiedzieć wymijająco, że reforma oświaty zakłada dwujęzykowe od klasy VII SP. Naciskałam, dopytując o obecnie funkcjonujące klasy na niższym poziomie edukacyjnym. Pani dyrektor powiedziała „Nadal będą…”, a zza jej pleców prezydent Krzystek dodał „Ale w ograniczonym zakresie!”. Znów – gdzie i kto traci taką możliwość rozwoju dzieci – nie wiadomo.

Na koniec rozmawialiśmy o terminarzu i kwestiach prawnych. Ustawy zmieniającej system oświaty jeszcze nie ma i nie wiadomo, jak będzie ona finalnie wyglądać. Uzyskała ona wprawdzie akceptację w rządzie, ale zostaje jeszcze Parlament. Nie ma podstawy programowej, nie ma rozporządzeń regulujących konkretne kwestie oświatowe. Ale szczeciński magistrat chce przeć do przodu, nie czekać na akty prawne i już przygotowywać uchwały intencyjne zmieniające sieć szkół w Szczecinie. Oczywiście uchwały te będą przegłosowane dopiero po przyjęciu ustawy o systemie oświaty, ale wszystko ma być gotowe już teraz. Nie wiadomo jeszcze, jak zmienią się obwody szczecińskich szkół i które szkoły będą teraz dla kogo rejonowe. Pytałam o szkoły sportowe i artystyczne – magistrat nie wie, co z nimi będzie. Ale uchwały szykuje.

Czy mapa drogowa przygotowana przez magistrat jest dobra? W mojej opinii – trzymając się terminologii drogowej – jest na niej zbyt dużo zakrętów i zaplanowano zbyt wielką prędkość. To grozi większą lub mniejszą kraksą. Czy musimy się spieszyć? Uważam, że nie powinniśmy. Zbyt wiele może się jeszcze zmienić w tej sprawie. Na razie wiemy tylko to, co opisałam powyżej i znamy terminy działań magistratu. Na przełomie listopada i grudnia mają odbyć się konsultacje środowiskowe z rodzicami. Czy będą tylko listkiem figowym, czy realnymi konsultacjami i głos rodziców będzie wysłuchany – nie wiem. Ale trzeba trzymać rękę na pulsie, żeby nie okazało się za chwilę, że nasze dzieci na tej drodze zderzą się z oświatowym walcem.

Prezentacja ze spotkania:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *