Dzieje się

Matura to bzdura?

foto: natablicy.pl
foto: natablicy.pl

Wczoraj ogłoszono oficjalnie wstępne wyniki matury 2014 r. Wstępne, bo jeszcze nie przeegzaminowano tych, co mają termin na czerwiec i tzw. kampanię wrześniową, czyli poprawkowiczów. Mimo wszystko – wyniki, które poznaliśmy, nie napawają optymizmem…

Według danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu, w całej Polsce do matury przystąpiło prawie 300 tysięcy absolwentów szkół ponadgimnazjalnych. Żeby zdać maturę, trzeba uzyskać minimum 30% punktów. Dla mnie to jakiś absurd. 30%!!!! I jaki jest efekt? I tak prawie 30% maturzystów nie zdało egzaminu maturalnego!!!

Na konferencji prasowej MEN przedstawiciele Ministerstwa zauważyli, że wśród województw o niskich wynikach wyróżnić można m.in. województwo zachodniopomorskie. W naszym województwie tylko 67% uczniów przeszło pomyślnie egzamin. Najlepsze wyniki, choć i tak niezbyt pocieszające, uzyskali absolwenci liceów ogólnokształcących – 73% z nich zdało egzamin. W pozostałych typach szkół jest już tylko gorzej:

  • licea profilowane – 46%
  • technika – 53%
  • licea uzupełniające – 7%
  • technika uzupełniające – 11%

To daje do myślenia. Tak niski „odsetek sukcesów” (jak to eufemistycznie ujęto w tabelkach OKE) w szkołach uzupełniających każe się zastanowić, czy aby poziom nauczania w tych szkołach nie jest zbyt niski. A może motywacja uczniów takich szkół ogranicza się jedynie do uzyskania średniego wykształcenia bez matury? Coś jest bardzo nie tak…

Równie zatrważający jest poziom sukcesów uczniów liceów profilowanych i techników. Te szkoły powinny być kuźnią talentów przyszłych specjalistów – osób, które „będą miały fach w ręku”. Ewentualnie będzie im łatwiej kontynuować naukę na kierunkach zawodowych – już na studiach. Tymczasem dzisiejsi maturzyści – kiedy uda im się już zdać maturę i dostać na studia – często zaczynają od zajęć wyrównawczych i nie radzą sobie z nauką. Powstaje zatem pytanie, czy są to osoby, które powinny w ogóle do matury przystępować i iść na studia? Czy nie powinny zakończyć swojej edukacji na poziomie kształcenia zawodowego średniego stopnia?

Problemem dzisiaj jest to, że szkoły zawodowe – szczególnie średnie – mają bardzo negatywny obraz wśród rodziców i uczniów. Rodzice często traktują zawodówki jako porażkę, a nie szansę. Dlatego ambicjonalnie popychają dzieci do szkół ogólnokształcących, a potem na studia. I w efekcie trafiają się takie nieszczęśliwe studentki marketingu i zarządzania, które chciały być fryzjerkami, ale mama z tatą kazali iść na studia, to poszły. Efekt? Rzesze bezrobotnych absolwentów studiów wszelkiej maści, którzy bez odpowiednich – konkretnych – kwalifikacji nie potrafią odnaleźć się na rynku pracy.

Inna sprawa to oferta szkół zawodowych. Część z nich walczy o przetrwanie, część próbuje uatrakcyjniać swoją ofertę i współpracować z przedsiębiorcami. To się chwali. Ale jednocześnie, przy tak negatywnym postrzeganiu szkolnictwa zawodowego, samorządy wykorzystują okazję i likwidują lub łączą szkoły zawodowe, zamiast inwestować w ich uatrakcyjnienie. Tak też było w Szczecinie, gdzie w 2012 r. prezydent Krzystek przeniósł Zespół Szkół Technicznych i Morskich (dawna „okrętówka”) z ul. Willowej do ZCE przy ul. Hożej. Formalnie połączył obie placówki w jedną – Zachodniopomorskie Centrum Edukacji Morskiej i Politechnicznej. Poziom wyżej te dwa typy edukacji są rozdzielone (ZUT i AM). A tutaj pan prezydent tak różne kierunki upchnął w jednej placówce. Złośliwi mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest…

Ale powróćmy do matury. Kiedyś egzamin ten zdawało 30% uczniów. Matura była pewnym wyznacznikiem, kamieniem milowym. Jednocześnie, w cenie był „fach w ręku”. Dzisiaj tendencja jest odwrotna – wielu Polaków uznaje maturę za bezwzględne minimum w wykształceniu. Ja sądzę, że powinniśmy przestać się ścigać w rankingach, które i tak nie pokażą nam prawdziwego poziomu wiedzy naszej młodzieży. Uważam, że ważniejsze jest dobre, nowoczesne kształcenie zawodowe. W to należy przede wszystkim inwestować – przede wszystkim we współpracy z lokalnymi i ogólnokrajowymi – a gdzie się da, również zagranicznymi – przedsiębiorstwami. Bo tylko tam możemy wygrać z bezrobociem młodzieży. Matura, którą wystarczy zdać na poziomie 30%, faktycznie zakrawa na bzdurę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *