Dzieje sięParlamentarne Pytania, Nieparlamentarne OdpowiedziPatrzymy w przyszłość

Mój Plan Czteroletni!

Dzisiaj miałam przyjemność spotkać się z przedstawicielami szczecińskich mediów i powiedzieć kilka słów o moich celach i najważniejszych kwestiach, którymi chcę zająć się w Sejmie. Czasu było niewiele, bo konferencja prasowa rządzi się swoimi prawami. Dodatkowo, na konferencji wystąpiłam wraz z koleżankami i kolegami z tej samej listy wyborczej, którzy również opowiadali o swoich priorytetach. Teraz mam więc okazję na spokojnie przedstawić Wam kilka zagadnień, które z mojego punktu widzenia są istotne i którymi koniecznie trzeba się zająć!

20151001_1205021.Wsparcie rodziców w dostępie do wysokiej jakości opieki.

Tak, wiem, z tej opieki i troski o rodziców wszyscy robią sobie temat wyborczy. Ale w moim przypadku jest trochę inaczej – ja od lat realnie walczę o to, żeby dzieciom i rodzicom było trochę lepiej. I dostrzegam ich problemy z bardzo bliska. Widzę więc, jak bardzo potrzebna potrzebna jest opieka nad najmłodszymi dziećmi, tymi w wieku przed-przedszkolnym. Możemy wpakować mnóstwo pieniędzy w gospodarkę, ale to nie wystarczy, jeśli nie zadbamy o dzietność polskich rodzin, o ich poczucie bezpieczeństwa, że ciąża nie musi się równać utracie pracy. Pierwszy krok został w tej kwestii zrobiony – przyjęto tzw. ustawę żłobkową, która przybliża rodzicom możliwość uzyskania opieki w żłobkach, klubikach, u niań i opiekunów dziennych. Minister Pracy i Polityki Społecznej (nota bene członek PSL) uruchomił program Maluch, dzięki któremu samorządy dostają środki na tworzenie miejsc żłobkowych. Ale to tylko kropla w morzu potrzeb. W samym Szczecinie na miejsce w żłobkach czeka się czasem latami,a co dopiero w mniejszych miastach i na wsi? Tam w ogóle opieka żłobkowa często stanowi niedościgniony przedmiot pożądania. I tę sytuację trzeba zmienić. Rodzice potrzebują konkretnego wsparcia – bonu żłobkowego, dzięki któremu sami wybiorą, jaką formę opieki dla dziecka otrzymają. W Szczecinie pierwsze jaskółki takiego rozwiązania przy wsparciu Ministerstwa Pracy udało się wypracować. Czas na wprowadzenie tego w całym kraju (choć bez obostrzeń szczecińskich).

20151001_1207382. Lepsza opieka w szkołach

Co jest ogromną bolączką rodziców dzieci w wieku szkolnym? Mnogość dni wolnych w szkołach. Pisałam o tym nie raz – wakacje, ferie, święta, dni i godziny dyrektorskie. Jak tak dobrze policzyć, to zbiera ich się w ciągu roku ponad 50 dni. Tymczasem pracujący na etacie rodzic ma do dyspozycji raptem 26 dni urlopu. W wakacje szkoły stoją zazwyczaj niewykorzystane. Nie wszędzie prowadzi się remonty. Oferta półkolonii jest ograniczona, bo samorządy nie mają środków (lub nie chcą ich znaleźć), aby zaoferować wszystkich chętnym taką opiekę i zabawę. Efekt? Nawet w dużych miastach, gdzie wydawałoby się, że oferta komercyjna jest bogata, miejsca w placówkach samorządowych rozchodzą się w czasie kilku sekund! To świadczy o tym, że takie wsparcie jest przez rodziców poszukiwane. Dlatego za cel stawiam sobie też zmianę przepisów – żeby szkoły miały obowiązek organizacji takich półkolonii. Oczywiście za tym muszą iść stosowne środki. Wtedy i rodzice odetchną, i dzieci będą miały ciekawe zajęcia pod dobrą opieką.

3. Unowocześnienie szkół i ich doposażenie

Dzisiaj w wielu szkołach rodzice słyszą, że jeśli chcą, aby dzieci uczyły się na nowoczesnym sprzęcie (np. tablicy multimedialnej) to muszą się na niego zrzucić. O tak absurdalnych wymaganiach, jak papier ksero, ręczniki papierowe, mokre chusteczki już nie wspomnę. W wielu szkołach brakuje podstawowego wyposażenia, dobrej jakości sprzętu, umożliwiającego uatrakcyjnienie nauki. Wykonuje się tylko niezbędne remonty (kiedy odpowiednie służby już nakażą), niewiele inwestuje się na przyszłość. Samorządy uskarżają się, że oświata to taki worek bez dna, że można w nią wpakować mnóstwo pieniędzy, a i tak będzie za mało. Doszłam do wniosku, że albo wsparcie z poziomu centralnego będzie większe, albo problemy ze sprzętem i infrastrukturą szkolną będą coraz poważniejsze. Czas przyjrzeć się wydatkom samorządów na oświatę w sposób systemowy, dołożyć tam, gdzie brakuje, wspomóc tych, którzy tego wsparcia najbardziej potrzebują. W skrajnej sytuacji, jeśli okaże się, że samorządy sobie jednak nie radzą – musimy zastanowić się, czy nie będzie lepiej, jeśli oświata zarządzana będzie przez rząd, a nie samorządy? Może wtedy nie będzie problemu – wydać na remont sali gimnastycznej, czy na fajerwerki?

4. Dobre zmiany dla nauczycieli

Karta Nauczyciela to nieustające narzędzie walki pomiędzy rządem a związkami zawodowymi. Faktem jest, że w wielu aspektach Karta jest przestarzała i nie działa w interesie nauczycieli. Tam samo, jak w interesie nauczycieli nie działa obecny system rozwoju zawodowego. Nauczyciele stosunkowo szybko osiągają najwyższy poziom awansu i… na tym kończą się ich możliwości rozwoju. Nie mają motywacji. Bo i skąd – skoro już osiągnęli najwyższy tytuł z możliwych, nie ma też szans na dalsze podwyżki. Widać, że system nie działa tak, jak powinien. Że nauczycielom brakuje możliwości zmiany swojej sytuacji zawodowej na lepszą. I nad tymi rozwiązaniami chcę pilnie zacząć prace. Wspólnie z nauczycielami, ze związkami zawodowymi (z którymi ręka w rękę szłam w niejednej akcji). Bez świetnych, zmotywowanych i dobrze opłacanych nauczycieli nie ma dobrej oświaty!

5. Zmiany w żywieniu dzieci w szkołach

W tej kwestii „mleko się rozlało”, bo w życie weszło już rozporządzenie Ministra Zdrowia o zmianie żywienia w szkołach i przedszkolach. Samo rozporządzenie, jako pierwszy krok, oceniam bardzo pozytywnie. Ale brakuje ciągu dalszego – dobrych programów edukacyjnych dla dzieci i rodziców, zwykłej akcji informacyjnej, po co zmiany te są robione. I realnej pracy w szkołach i przedszkolach: z dziećmi, nauczycielami, kucharkami, intendentkami. Same zakazy niewiele dadzą – już dziś mamy „mafię drożdżówkową” i bunt niektórych rodziców czy nauczycieli. A przecież te zmiany, w zamierzeniu, są dobre. Dlatego sprawę  trzeba koniecznie doprowadzić do pozytywnego końca.

To tylko kilka kwestii, którymi chcę się zajmować. Dzisiaj wiele z tych problemów staram się rozwiązywać na mikroskalę. Wyobrażacie sobie przełożenie mojej skuteczności na skalę makro, w Sejmie? Bo ja tak i ta perspektywa wygląda całkiem nieźle 😉

Bardzo ważne jest, żebyście nie dali sobie wmówić, że macie wybór wyłącznie pomiędzy PO a PiS. Bo to nieprawda. Macie do dyspozycji jeszcze takich zapaleńców, a jednocześnie merytorycznych pracusiów jak ja. Macie możliwość wybrania kandydatki rzeczowej, skutecznej i takiej, która zawsze szuka zgody i kompromisu. To trochę jak w szkole – Kandydatka na 6!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *