Dzieje się

Niesmaczne żarty…

foto: www.gastronauci.pl
foto: www.gastronauci.pl

W ten weekend odbywa się plebiscyt Korona Smakosza. To 2 dni promocji dla restauracji, które oferują wybrane dania (lub całe menu) za pół ceny po to, żeby ubiegać się o miano najlepszej, a mieszkańców poszczególnych miast zachęcić do swojej oferty – bo jak raz zasmakuje, to goście może powrócą, płacąc już pełną cenę. Wydawałoby się, że pomysł jest świetny. A że w Szczecinie aż 57 lokali bierze udział w tym swoistym konkursie, postanowiliśmy wybrać się do jednego z nich, żeby spróbować czegoś nowego i pysznego. Jak było? Cóż…
O mały włos prawie nie byłoby wcale!

foto: www.slate.com
foto: www.slate.com

Naszym pierwszym wyborem była restauracja Zamkowa. Oferowała kaczkę, wołowinę, polędwicę i ciekawe desery – same pyszności. Tuż po 15 zawitaliśmy więc do sali restauracyjnej, spotykając przy okazji znajomych, którzy czekali na wolny stolik. Znajomi zrobili zawczasu rezerwację, my – nieświadomi takiej konieczności – czekaliśmy na zwolnienie się stolika. Sympatyczna pani z obsługi poinformowała nas, że ma jeszcze 2 rezerwacje, ale że wielu gości już kończy posiłek, to stolik powinien się dla nas znaleźć. Czekaliśmy więc grzecznie i cierpliwie. Za nami uformowała się spora kolejka tych gości, którzy przyszli do restauracji już po nas.
W międzyczasie znajomi dowiedzieli się, że jednej z oferowanej potraw (kaczuszki) już nie ma i może będzie jutro. Zrezygnowali więc i wyszli. W sumie zwolniły się dwa stoliki, ale nikt z oczekujących gości nie został poproszony do ich zajęcia. Po zwolnieniu się 3 stolika pani z obsługi podeszła do oczekujących na schodach (niedoszłych) gości, przeprosiła ich i poinformowała, że restauracja ich nie obsłuży. A było wcześnie, bo ok. godziny 15.30!
Kolejny posiłek skończony i w sumie aż 4 stoliki wolne. My nadal czekamy. Czy dostaliśmy stolik? Nie, pani z obsługi po prawie godzinie naszego oczekiwania podeszła, przeprosiła i powiedziała, że wprawdzie stoliki są wolne, ale o godz. 17 zamykają restaurację, bo o 18 zaczyna się wielki bal i obawia się, że nie wszystko z menu możemy o godz. 16 zamówić. Spytaliśmy więc, co kucharze są w stanie zaproponować, abyśmy zjedli obiad jeszcze przed 17. Pani zniknęła na kolejne minuty, po czym wróciła i stwierdziła, że… bardzo jej przykro, że tyle czekaliśmy, ale kuchnia nic już nam nie wyda. I że ma nadzieję, że zrozumiemy, bo bal, bo zamykają, bo szykują. Ale przykro jej. No cóż, nam też, bo siedzieliśmy prawie godzinę z obietnicą, że stolik się znajdzie. Co więcej, na plakacie przed restauracją, gdzie chwalono się udziałem w akcji, nie ma mowy o tym, że restauracja zamyka swoje podwoje wcześniej.

Postanowiliśmy więc spróbować szczęścia w restauracji Bombay. Dodzwonić się wcześniej niestety nie było jak, bo telefon zwyczajnie nie odpowiadał. Podjechaliśmy więc do lokalu, zatrzymując się tuż za drzwiami – taka była kolejka oczekujących. Spytaliśmy więc, czy na niedzielę możemy dokonać rezerwacji (mądry Polak po szkodzie :P). Owszem, można – na 20 lub 21. Podziękowaliśmy i wyszliśmy.

Kolejny przystanek to El Globo. Czas przyjazdu – ok. 16.15. Podeszliśmy do restauracji i z ulgą stwierdziliśmy, że wielkich tłumów nie widać, więc może uda nam się zjeść pierożki z dynią, limandę albo inne specjały szefa kuchni. Bo na stronie gastronautów oferta wyglądała zachęcająco. Otworzyliśmy drzwi, weszliśmy z uśmiechem… który szybko nam zszedł z twarzy, kiedy młoda dziewczyna poinformowała nas, że niestety od 16 restauracja jest zamknięta bo jest tam organizowane WESELE! Spytałam, po co więc oferują się w gronie restauracji w ramach akcji, skoro i tak wiedzą, że mają zajęty lokal. Rozłożyła ręce i stwierdziła, że nic nie poradzi. Jest wesele i tyle. Powiedziałam, że to jakiś żart. Mało śmieszny.

Obok na szczęście były jeszcze dwie restauracje, które zapraszały w ramach akcji na obiad – Stara Piekarnia i Kroopnik. Wybraliśmy tę drugą, zjedliśmy placek po zbójnicku i filet po hawajsku. Było… bardzo domowo. Pani, która obsługiwała klientów stwierdziła nawet ze śmiechem, że u nich tak ma być! 🙂 Jedzenie smaczne, podane dość szybko i sprawnie. Wystrój w środku nieco lepszy niż na zewnątrz. Miejsce dobre na szybki i dobry posiłek, na romantyczną randkę raczej nieszczególnie 😉 Najedliśmy się i zgodnie z zasadami plebiscytu, oceniliśmy uczciwie lokal. Miały być warkocze z polędwicy i pierś z kaczki w Zamkowej, był gulasz, placek ziemniaczany i schabowy z ananasem i surówką w Kroopniku. Cóż, można i tak.

Do domu wróciliśmy nieco zniesmaczeni całą akcją. Jestem w stanie zrozumieć, że duża część lokali będzie oblegana, bo jest okazja spróbować jedzenia dużo mniejszym kosztem, niż zwykle. Ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego obiecuje się klientom stolik po to, by po prawie godzinie oczekiwania odmówić obsługi. I po co restauracje zgłaszają się do udziału w konkursie wiedząc, że i tak dużej części gości nie obsłużą, bo mają zarezerwowane sale na zamknięte imprezy. To jest jakiś żart z klientów. Niestety, niesmaczny żart.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *