Nowe obywatelskie budżetowanie

Szczeciński Budżet Obywatelski 2018 po pewnych perturbacjach udało się doprowadzić do szczęśliwego finału zwanego głosowaniem.  Jeszcze przez 6 dni można oddawać swoje głosy na wybrane projekty, a  ja przy tej okazji postanowiłam podsumować, jakie dostrzegłam nowości w temacie SBO w tym roku.

Najpoważniejszą nowością był tryb pracy przez Zespół Opiniujący. Grono to spotykało się rzadziej, a więcej pracy z oceną zostało przeniesione do Internetu. Magistrat stworzył specjalny generator, przez który mogliśmy obejrzeć wnioski i uwagi urzędników, a także oddać głos za odpowiednią rekomendacją (za, przeciw, wstrzymał się, nieobecny). O ile sam generator był mocno kulawy i pracowało się z nim początkowo dość opornie, o tyle po pewnym czasie okazało się, że proces faktycznie przebiega szybciej. Nie czytaliśmy już wszystkich wniosków na spotkaniach, nie traciliśmy czasu na jałowe dyskutowanie, czy pomysł ma sens, czy nie (bo nie takie jest zadanie Zespołu opiniującego!). Projekty „oczywiste”, zgodne z wszystkimi zasadami i regułami SBO, niejako automatycznie były rekomendowane do głosowania. Oczywiście po drodze zdarzyło się kilka potknięć, kiedy na przykład wydział opiniujący w magistracie wskazywał, że dany projekty wymaga współpracy z innym podmiotem, po czym w ogóle nie weryfikował, czy tenże podmiot zgodę na projekt wyraził! Czujność aktywnych mieszkańców, którzy zgłaszali takie przypadki, niekiedy ratowała sytuację i zgody były uzupełniane. Podsumowując moje odczucia do generatora – proces przygotowania SBO nabrał dynamiki, ale stracił „ludzki” charakter. Stał się bardziej zautomatyzowany, a mniej spersonalizowany. Kolejny plus – w generatorze nie widzieliśmy z góry, kto jest autorem danej propozycji (do informacji tej można było się dokopać, ale wymagało to pobrania odpowiednich plików). To też pewnie ostudziło emocje wśród niektórych członków Zespołu i pozwoliło na sprawniejszą pracę.

Z nowości warto odnotować spotkania z wnioskodawcami. Każdy projektodawca, nawet oceniony negatywnie, mógł na takim publicznym spotkaniu zaprezentować swoją propozycję i przekonywać mieszkańców do zaproponowanej inicjatywy. Zapewne nie był to frekwencyjny hit, bo zobaczylibyśmy relacje w mediach czy na stronach Urzędu. Tymczasem była cisza, co też jest symptomatyczne. Ale nawet jeśli nie było dużego zainteresowania w pierwszym roku takiej pracy z SBO, ja pomysł oceniam bardzo pozytywnie. Bo w tym całym obywatelskim budżetowaniu ostatecznie o to powinno chodzić, żeby ludzie ze sobą rozmawiali, wspólnie wypracowywali propozycje, ścierali się poglądami i pomysłami na swoje otoczenie. Mam więc nadzieję, że ten sposób aktywizowania mieszkańców będzie kontynuowany, choć w idealnej formule spotkania takie winny się odbywać jeszcze przed złożeniem wniosków, a nie już po ich ocenie.

Ciekawostką okazała się akcja jednej z rad osiedli, której członkowie udali się do szkoły, aby przedstawiać uczniom ideę SBO i przy okazji namawiać do głosowania na złożone przez owych członków RO projekty. To wzbudziło rzecz jasna masę kontrowersji, bowiem Rada Osiedla jako jednostka pomocnicza Miasta nie powinna agitować za konkretnymi projektami, a jedynie promować ideę samego SBO przy użyciu oficjalnie przyjętych materiałów promocyjnych. W końcu przyświeca nam zasada równych szans. Sprawa jest wyjaśniana w magistracie i zapewne radni osiedlowi dostaną reprymendę i na tym się skończy. Ale na pewno warto odnotować fakt, że po raz pierwszy ktoś zauważył grupę potencjalnych odbiorców, jaką są dzieci i młodzież. I zaczął z nimi rozmawiać. A lekcje o SBO – jako idei – warto przeprowadzać co roku, z automatu. Tak społecznie i wychowawczo.

Na koniec kilka słów o Zespole – mając na względzie coraz większe zautomatyzowanie całego procesu i coraz mniejsze potrzeby dyskutowania nad pomysłami mieszkańców na tym szczeblu, nie wiem czy Zespół będzie potrzebny w kolejnych latach. Wydaje mi się, że jego formuła się wyczerpała, a nawet lepiej dla samych wnioskodawców byłoby, aby decyzyjność i ewentualne odwołania pozostawić na poziomie Urzędu Miasta. Sam Zespół ani nie ratował w tym roku żadnych projektów, ani też specjalnie nie próbował ich blokować, bo większość kontrowersji zaginęła w gąszczu tabelek i formularzy generatora. Jeśli utrzymane zostaną obecne zasady SBO, na miejscu Prezydenta nie powoływałabym ponownie takiego „ciała doradczego”. Szczególnie, że ubiegły rok dobitnie pokazał, że czynnik ludzki w tym procesie jest najbardziej ryzykowny. Jak z Zespołem będzie – czas pokaże. Na razie czekamy na wyniki głosowania SBO 2018.

 

P.S. (13.11.2017)

Powyższy wpis doczekał się komentarza zgłoszonego przez p. Adama Kopcińskiego – Galika, który wśród wielu długich wywodów postawił bardzo ostry zarzut, wskazujący, że władze miasta wywierają naciski na dyrektorów szkół odnośnie tego, które projekty SBO mają być przez szkoły promowane, a które ignorowane (ewentualnie – wobec których dyrektorzy mają prowadzić działania mające na celu zniechęcenie głosujących).

Ponieważ jest to bardzo poważne oskarżenie, w odpowiedzi poprosiłam o przedstawienie dowodów. W ciągu kolejnych dni wpis otrzymał kolejne komentarze pana Kopcińskiego – Galika, jednak żaden z nich nie zawierał ani śladu dowodu. Zamiast tego, pan Kopciński – Galik zaczął wysuwać oskarżenia wobec mnie, żądając niezrozumiałych deklaracji mojego głosowania lub nie wobec projektów łamiących w opinii ww. pana prawo. Za każdym razem otrzymywałam również maile odnośnie mojego nie publikowania/kasowania ww. komentarzy. Każdy kolejny mail i komentarz zawierały coraz szersze spektrum oskarżeń, epitetów i obelg wobec mojej osoby.

W związku z faktem, iż na postawione zarzuty nie doczekałam się dowodów, postanowiłam usunąć również i pierwotny komentarz w tej sprawie (wraz z moją prośbą o dowody). Oskarżenia uznaję za bezprzedmiotowe, ponadto pragnę podkreślić, iż jeśli ktokolwiek ma dowody na łamanie prawa, winien je zgłosić do stosownych służb czy organów. Poważne oskarżenia wymagają poważnego podejścia, a nie przepychanek słownych na blogach.

Na koniec dodam, że pan Kopciński – Galik kilkukrotnie zagroził mi skierowaniem sprawy do sądu za kasowanie / nie publikowanie jego komentarzy oraz wymierzeniem mi bliżej nieokreślonej kary. Kwestię tę pozostawię – nomen omen – bez komentarza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *