Nowe podróże – małe i duże

Zachodniopomorski rynek podróżniczy zmienia swój wizerunek. Miałam właśnie okazję doświadczyć tego na własnej skórze i pomyślałam, że warto się podzielić kilkoma refleksjami. O co dokładnie chodzi? O nowe możliwości podróży do stolicy – czyli tanie linie lotnicze na trasie Goleniów – Warszawa. Czy warto polować na samolot, czy może lepiej wsiąść do pociągu (byle jakiego)?

Do tej pory połączenia lotnicze z Warszawą oferował wyłącznie państwowy przewoźnik, czyli PLL LOT. Od niedawna mamy na niebie konkurencję – irlandzkie linie lotnicze Ryanair. I nagle zaczęło być interesująco. Okazuje się bowiem, że można do stolicy dostać się za całkiem niezłą cenę. Ale czy to naprawdę taka okazja?

Policzmy: cena przejazdu PKP IC na trasie Szczecin – Warszawa to ok 120 – 130 zł. W jedną stronę. PKP oferuje oczywiście zniżki przy wcześniejszym kupnie biletów, ale nie są to jakieś wielkie różnice. Ja bilet na samolot kupiłam za ok. 150 zł. W obie strony. Czyli jest znacząca rozbieżność cenowa. A można znaleźć nawet i dużo tańsze oferty tego przewoźnika. Ale…

….o ile na dworzec PKP udaję się bezpośrednio z centrum Szczecina, o tyle na lotnisko muszę już dojechać. Samochodem (koszt paliwa) lub busem (koszt biletu, czyli w sumie też paliwa). O pociągu regionalnym nawet nie myślę, bo rozkład jazdy nie jest dostosowany do lotu Ryanair. Ja wybrałam busa. Za bilet zapłaciłam ok. 25 zł (bilet w obie strony). I tutaj również – można taniej, można drożej, w zależności od tego kiedy kupujemy i na który przejazd.

Czy to koniec kosztów dojazdu? Niekoniecznie. Musimy wziąć pod uwagę jeszcze fakt, że z lotniska Chopina w Warszawie do centrum stolicy też trzeba jakoś dojechać. Taksówka, autobus czy pociąg – zawsze zapłacimy. Najszybciej i najtaniej jest chyba przejechać SKM lub Kolejami Mazowieckimi – według informacji uzyskanych na dworcu Warszawa Centralna wystarczy kupić bilet na komunikację miejską na 20 minut i za parę złotych przejedziemy całą trasę Lotnisko Chopina – Warszawa Centralna. Dramatu cenowego nie ma. Do tego nie stoimy w korkach, jak w przypadku autobusu lub taksówki. Jednak musimy doliczyć ten koszt w budżet podróży. Wybierając pociąg z centrum jednego miasta trafiamy od razu do centrum drugiego – bez dodatkowych opłat i przesiadek.

Do porównania ofert samolotu i pociągu warto dodać inny znaczący czynnik, czyli czas. Czy pod tym względem opłaca się nam korzystać z oferty Ryanair? Niekoniecznie. Wybierając popołudniowe połączenie PKP IC ruszamy ze Szczecina o 15:56. W stolicy jesteśmy o 21:18. Cała podróż trwa – według rozkładu jazdy 5 godzin i 22 minuty. Długo? Przyjrzyjmy się zatem połączeniu samolotem. Spod dworca wybrałam połączenie busem na lotnisko o godzinie 16:20. Mogłam w zasadzie o jedno później, o 17, ale jako Hermiona Granger podróżowania wolałam pojechać te kilkadziesiąt minut wcześniej, przewidując korki i ewentualne trudności na lotnisku. I słusznie, bowiem na drodze do Goleniowa trwa przebudowa i chwilę postaliśmy w kolejce samochodów. Na lotnisku w Goleniowie również szału nie ma. Ponieważ jest to lotnisko lokalne i bardzo niewielkie, nie ma tam zbyt wielu mocy przerobowych. W dniu mojej podróży zebrało się całkiem sporo pasażerów. Jednocześnie bowiem wylatywały samoloty do Warszawy, Londynu i Bergen. Ja – mając wyłącznie bagaż podręczny – uniknęłam stania w kolejce do odprawy. Udałam się od razu do kontroli i tam musiałam rozpakować pół torby. Wymogi bezpieczeństwa w przypadku samolotu wymagają nie tylko prześwietlenia bagażu, ale wypakowania kosmetyków, sprzętu komputerowego czy wyjmowania rozmaitych przedmiotów metalowych (kluczy, pasków do spodni itp.). To kolejny element pewnej niedogodności w przypadku samolotu. W pociągu nikt nie każe się rozbierać, pokazywać co mamy zapakowane i sprawdzać czy butelka z piciem nie ma aby za dużo mililitrów. Na dodatek okazało się, że ja – przyjeżdżając tak wcześnie – uniknęłam największego „korka” przy kontroli. O tym, jak trudna była sytuacja na tym etapie okazało się, gdy zamiast rozpocząć kołowanie czekaliśmy w samolocie, witając na pokładzie kolejnych spóźnionych i zdyszanych pasażerów, którzy – według przekazywanych przez nich relacji – stali ponad pół godziny w kolejce do kontroli.

Jeśli wybieramy samolot, musimy przygotować się na czekanie. Czekamy do kontroli. Czekamy do odprawy. Czekamy, żeby wpuścili nas na pokład. Czekamy, żeby wszyscy do samolotu weszli, pochowali bagaż, a załoga przygotowała samolot do lotu. Czekamy na start, który bywa opóźniony. Ja „załapałam się” na prawie półgodzinne opóźnienie na trasie do Warszawy. A potem lecimy – na tym połączeniu prawie godzinę. Potem czekamy na kołowanie, następnie na odjazd autobusu, który z płyty lotniska przewiezie nas do budynku, a potem – czekamy na pociąg do centrum (opcjonalnie – autobus lub taksówkę). Jeśli ktoś zatem powie Wam, że samolotem leci się dużo szybciej do Warszawy, niż jedzie pociągiem, to będzie miał tylko częściowo rację. Bo ja – moi drodzy – na Dworcu Centralnym – wylądowałam dokładnie o tej samej porze, o której wjeżdżał Intercity ze Szczecina. Gdybym nadała bagaż w samolocie i czekała jeszcze na jego odbiór – w centrum Warszawy byłabym nawet później, niż pociągiem.

A co z powrotem? Czy godzinowo się opłaca? Jeśli potrzebujecie spędzić czas w Warszawie nieco dłużej niż do 16.30 – 17, to jak najbardziej. Jeśli już o 16 jesteście gotowi na powrót – samolot nie musi być najlepszą opcją. Pociąg rusza z Warszawy o godzinie 16:59 i dojeżdża do Szczecina ok. godziny 22. Na samolot musimy poczekać, bowiem wylot mamy dopiero o 20:50, z planowanym lądowaniem w Goleniowie o 22:05. Oczywiście i w tym przypadku czekamy na wszystko – pociąg na lotnisko, w kolejce do kontroli, na odprawę i na wejście do autobusu, na dojechanie do samolotu, na wypuszczenie z autobusu i wejście na pokład, na odlot. Kiedy już szczęśliwie po godzinie wylądujemy w Goleniowie – czekamy na bagaż lub – jeśli zabraliśmy tylko bagaż podręczny – na dojazd do Szczecina. Ja znów wybrałam opcję busa (a raczej dużego autokaru), który miał wyruszyć ok. 22:20, a ostatecznie ruszył dopiero jakieś 20 minut później. Bo nie wszyscy pasażerowie z listy się pojawili i trzeba było się do nich dodzwonić, bo część pasażerów nie miała rezerwacji i pan kierowca sprzedawał bilety itp. itd. Można by powiedzieć, że to tylko 20 minut opóźnienia, zatem niewiele, ale warto wziąć pod uwagę porę dnia – kiedy jesteście po całym dniu pracy i podróżowania każda minuta potrafi zrobić różnicę 😉 Ostatecznie bus według planu miał przyjechać na Dworzec Główny w Szczecinie o godzinie 23, a po późniejszym starcie, zahaczeniu o przystanek w Dąbiu i przy placu Rodła pod Dworcem znaleźliśmy się ok. pół godziny później niż pierwotnie planowano. Wybierając opcję pociągu o tej porze spokojnie wypakowywalibyśmy się już w domu.

O czym jeszcze warto wiedzieć, decydując się na podróż samolotem? O ograniczeniach. W przypadku Ryanair cena biletu jest może niska, ale nie ma w niej bagażu rejestrowanego. Ten jest dodatkowo płatny. Kiedy więc chcemy się zmieścić w niewielkim budżecie, musimy zadać o odpowiedniej wielkości walizkę lub torbę i zabranie małej ilości rzeczy. Moja malutka walizka była – jak się okazało przed podróżą – o jakieś 4 cm za gruba. Musiałam zatem przepakować się w torbę, której noszenie nie było najwygodniejsze. Wolałam jednak nie ryzykować cofnięciem na bramce z powodu przekroczenia centymetrów bagażu. Co gorsza – każda linia lotnicza ma swoje wymagania co do wielkości bagażu podręcznego, zatem kupowanie jednej małej walizki o rozmiarach dostosowanych do jednej linii lotniczej może okazać się złudną korzyścią. W przypadku podróży pociągiem nie ma tego kłopotu. Bierzemy tyle bagażu ile chcemy i tak  wielkiego, jak chcemy.

Druga ważna sprawa to kontrola bezpieczeństwa. Oprócz czasu, jaki musimy na nią poświęcić, musimy liczyć się z grzebaniem w naszych torbach, koniecznością wypakowywania z nich różnych produktów – elektroniki, butelek, tubek z kremami i innymi kosmetykami. Zdejmować paski, zegarki, metalowe ozdoby, a nawet i buty. Co ciekawe – wymogi kontroli nie są równe. W Goleniowie pytano tylko o płyny. W Warszawie kazano mi wyrzucić do kosza całą buteleczkę mleczka do demakijażu, bowiem nie miała 100 ml. Chwilę dyskutowaliśmy o potencjalnym zagrożeniu dla pasażerów ze strony mleczka, ale panie kontrolerki były nieubłagane. Ponownie, gdy porównamy tę wersję podróży z jazdą pociągiem – pociąg zbiera punkty. Nikt nie ingeruje w gramaturę, skład czy przeznaczenie naszych bagaży. Jeśli jeszcze dodamy fakt, że do pociągu możemy zabrać dowolne jedzenie i picie, a na lotnisku możemy co najwyżej kupić takie produkty w cenie 3-5 razy droższej, znów pociąg wysuwa się na prowadzenie.

Sama podróż samolotem Ryanair jest dobra. Co ciekawe, w przypadku lotu do Warszawy cała załoga była anglojęzyczna. Dopiero w drodze powrotnej była mieszana i znaleźli się w niej stewardzi i stewardesy z Polski. Na pokładzie można zamówić coś do jedzenia lub picia, ale jest to oferta płatna. W przypadku pociągu możemy liczyć na bezpłatną kawę, herbatę lub wodę. Pytanie oczywiście, czy w czasie jednogodzinnego lotu nie wytrzymamy bez jedzenia lub picia? Można założyć zatem, że oferta gastronomiczna Ryanaira nie jest niezbędna do szczęścia podróżującego.

Podsumowując – wybierając się w podróż do Warszawy warto dobrze przekalkulować. I czas, i ostateczne koszty. Jeśli zależy nam na tańszej ofercie, a nie boimy się czekania, samolot jest ciekawą propozycją. W zależności od dostępności biletów możemy naprawdę sporo zaoszczędzić. Jeśli zaś cenimy sobie bardziej swój czas i komfort podróży, oferta PKP IC ma swoje ogromne plusy. A zatem – miłego podróżowania do stolicy! Cieszmy się dobrymi połączeniami, tak szybko odchodzą! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *