Nowości w Szczecińskim Budżecie Obywatelskim

Za nami już dwa posiedzenia Zespołu ds. Budżetu Obywatelskiego Anno Domini 2018 i warto napisać kilka słów, co nowego w tym temacie. A nowości proceduralnych jest trochę. Czy jest lepiej? Nadal trudno ocenić, ale ja pozostaję optymistką. Na razie postaram się opisać pokrótce, co się dzieje i jakie dostrzegam plusy oraz minusy.

Zespół obraduje w niemal niezmienionym składzie po ubiegłorocznej edycji. W tym roku prezydent Krzystek nie zdecydował się uruchamiać ponownej procedury naboru dla mieszkańców. Radni wybrali się sami, a Rada Działalności Pożytku Publicznego chyba nawet nie poruszyła tego tematu. Osoby, które wchodziły w skład Zespołu w ubiegłym roku, dostały imienne zaproszenie, aby kontynuować pracę i albo zaproszenie przyjęły, albo nie. Czy to dobra decyzja? Na pewno wzbudziła pewne kontrowersje wśród osób zainteresowanych tematem SBO. Plusem z pewnością jest fakt, że Zespół już się poznał, wiemy jak pracują poszczególni członkowie i czego można się po nich spodziewać. Minusem jest to, że działania niektórych członków Zespołu w ubiegłym roku momentami były dość… kontrowersyjne. A mimo to osoby te nadal w Zespole pracują. Uznając jednak prawo prezydenta miasta do decydowania w tej kwestii nie warto tego wątku roztrząsać.

Nowością jest również fakt, że Zespół otrzymał wsparcie w postaci narzędzia internetowego do prowadzenia oceny. W tej chwili mamy dużo większy dostęp do informacji, co się z projektem dzieje. Widzimy kiedy i kto go zaopiniował. Widzimy wszystkie uwagi, a dane zebrane są w jednym miejscu. To plusy. Minusy mają charakter czysto techniczny. Niestety, autor owego „generatora” nie ustrzegł się błędów. Kryteria zaznaczone na czerwono (domyślnie ustawiona funkcja „jeśli odpowiedź: nie, zaznacz na czerwono”) wprowadzają chaos. Na niektóre pytania bowiem prawidłowa odpowiedź brzmi „nie”. Na przykład na pytanie: „Czy zadanie polega wyłącznie na sporządzeniu projektu bądź planu zadania inwestycyjnego?” oceniający powinien odpowiedzieć „nie”, aby wniosek przeszedł pomyślnie procedurę weryfikacji i trafił na listę do głosowania. Tymczasem system podświetla odpowiedź na czerwono, sugerując zgodnie z legendą niespełnienie kryterium i konieczność odrzucenia wniosku. Błąd oczywiście w ubiegłym tygodniu zgłosiliśmy, ale czy zostanie poprawiony, czas pokaże.

Minusem jest z pewnością ilość pokazywanych danych. Widzimy bowiem dużo więcej pól, niż komukolwiek jest to potrzebne. W systemie wyświetla się np. lista załączników, których nie ma lub nie można wyświetlić lub pusta lista pytań do wydziału oceniającego, których nikt nie zadał. Albo informacja, o której godzinie i którego dnia jaka osoba dokonała oceny. Plusem jest to, że można z takiej karty w systemie wygenerować bardziej przyjazną i czytelną kartę oceny w formacie pdf, bez wszystkich systemowych komend i wartości.

Moje wątpliwości budzi również procedura opiniowania. Co do zasady, jeśli wnioskodawca zrobi jakiś błąd w projekcie – np. nie dostarczy jakiegoś dokumentu, wskaże jako obszar realizacji działkę, na której nie można zrealizować projektu, choć obok jest działka już dostępna, albo konkretnego obszaru realizacji w ogóle nie wskaże, wniosek powinien zostać odrzucony. Dlaczego? Żeby był cofnięty do autora i poprawiony – jeśli jest taka możliwość i da się go zmodyfikować. Jakie są plusy takiej procedury? Mamy większą pewność, że autor wniosek poprawi i skoryguje. Gdyby projekt nie był poprawiony, nie mógłby w efekcie zostać zrealizowany w przypadku wygranej. Minusów jest jednak dużo więcej. Zespół ds. SBO powinien widzieć już wnioski sprawdzone i skorygowane. Odrzucanie projektów z nadzieją, że za chwilę powrócą ze zmienionymi zapisami jest podwójną, niepotrzebną pracą. Tym bardziej, że magistrat postawił przed nami zadanie zakończenia weryfikacji projektów do 3 tygodnia września, a projektów jest kilkaset. Dodatkowo, z czysto socjologicznego punktu widzenia, takie „cofanie” wniosków powodować może utratę społecznego zaangażowania autorów. Jeśli bowiem autorzy swoje projekty pisali przed wakacjami, we wrześniu dowiadują się, że muszą ponownie składać dokumenty, wyjaśniać, poprawiać – istnieje duże ryzyko, że się zniechęcą. Że machną ręką i stracimy tę fantastyczną oddolną, obywatelską moc. Dlatego ja w takich przypadkach wstrzymuję się od głosu na znak, iż z taką procedurą nie do końca się zgadzam. I Zespół o tym wie. A jak głosują inni, pozostawiam już im.

Nadal trafiają się wnioski problematyczne, gdzie nie wiadomo, czy powinny być realizowane, czy też nie. Duże kontrowersje na ostatnim posiedzeniu wzbudziła kwestia ogólnodostępności – czy projekt, który polega na odnowieniu jednego ze społecznie użytecznych podwórek zamykanych na noc (opis w bardzo dużym skrócie!) spełnia zasadę ogólnodostępności? Jeśli nie, to co z projektem muzeum technologii cyfrowych, które również otwarte będzie w określonych godzinach? Albo z projektem termomodernizacji szkół, które przecież nie są otwarte całą dobę? Albo z orlikami, które również funkcjonują w ściśle określonych harmonogramach czasowych?

Inne wątpliwości dotyczyły projektów już realizowanych przez Miasto. O ile projekt dotyczący stworzenia aplikacji portalu iDziennik na telefony ma być już wkrótce urzeczywistniony bez wsparcia SBO, o tyle negatywna opinia dla projektu monitoringu miasta z powodu opracowania koncepcji monitoringu (bez gwarancji jej realizacji!) przez urzędników i specjalny zespół przy magistracie już budzi wątpliwości. Urzędnicy tłumaczą, że mają swój dokument (który nie ma charakteru oficjalnej strategii czy aktu prawnego), opisujący założenia dotyczące monitoringu. I pomysł autora wniosku w SBO nie jest z tą koncepcją zgodny. Ale dlaczego nie zaprosić owego autora na spotkanie z ekspertami i urzędnikami, nie wysłuchać jego propozycji i może ją w owej koncepcji nie uwzględnić? Albo zaproponować modyfikację projektu w SBO, aby pomysły się zbliżyły? Przecież budżet obywatelski ma właśnie inspirować do zmiany, do nowego spojrzenia na potrzeby naszego otoczenia i możliwości realizacji…

Kolejne spotkanie Zespołu ds. SBO już w następny czwartek. Będziemy dyskutować o następnych trudnych projektach. Czy uda się tę pracę zakończyć do końca września? Szczerze w to wątpię, choć warto odnotować, że pracujemy intensywnie od 17 do 20, w czynie społecznym, poświęcając swój wolny czas. Jednym słowem, wszyscy robią co mogą, a jak wyjdzie – to się okaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *