Dzieje sięPatrzymy w przyszłość

Parlament Europejski – mój plan na zmiany

EuroParl

Wybory do Parlamentu Europejskiego już 25 maja. Do wybrania najlepszego kandydata zostało więc niewiele ponad 2 miesiące. Dlatego już dzisiaj chciałabym pokazać Wam, czym chcę zajmować się w pierwszej kolejności w Parlamencie Europejskim.

Każdy Europarlamentarzysta powinien mieć obszary, w których się specjalizuje i w których może się najbardziej przydać. Moje to: rozwój regionalny, edukacja i rynek pracy, a także możliwości rozwoju kobiet i rodziny.

foto: www.ibtimes.com

Rozwój regionu – rozwojem mieszkańców

Zawsze powtarzam, że Unia Europejska to nie jest daleko mieszkająca „bogata ciocia”, która wpada do nas czasem z wizytą i przywozi prezenty. To organizacja państw, które wspólnie decydują o swoim rozwoju, o zmianach które wprost przekładają się na nasze życie. Struktura, w której trzeba przewidywać na przyszłość, jak zabezpieczyć nasze interesy przy poszanowaniu interesów innych. Decyzje i przepisy przyjmowane w Unii Europejskiej – w Komisji, Radzie czy przede wszystkim Parlamencie Europejskim – determinują nasze życie, nasze możliwości rozwoju. To w tych strukturach decyduje się również o jednej z najważniejszych kwestii – podziale środków ze wspólnego, unijnego budżetu.

Budżet na lata 2014 – 2020 został już wstępnie podzielony. Wydawałoby się więc, że nie ma tu już nic do zrobienia. Nic bardziej mylnego! Pierwsze prace nad stworzeniem nowych ram finansowych rozpoczną się już teraz! W tej kadencji Parlamentu Europejskiego! Taki budżet nie tworzy się przecież na rok przed przyjęciem. I tym chciałabym się zająć. Od wielu lat pracuję zawodowo właśnie nad wykorzystaniem w praktyce środków unijnych. Zajmowałam się już Sektorowym Programem Operacyjnym Transport, Programem Operacyjnych Infrastruktura i Środowisko, Inicjatywą Wspólnotową INTERREG III B, Programem Operacyjnym Kapitał Ludzki. Teraz pracuję nad przygotowaniem Regionalnego Programu Operacyjnego dla naszego województwa. To nowy program, który pomoże rozwinąć nasze bezpośrednie otoczenie.

Widzę na co dzień, gdzie środki są najbardziej potrzebne i poszukiwane, gdzie są największe potrzeby. W Parlamencie Europejskim, w Komisji Rozwoju Regionalnego, chcę pracować nad tym, aby te środki nie były tylko suchym zapisem na papierze, ale żeby można je było jak najbardziej efektywnie wykorzystać.

foto: www.theguardian.com

Młodzi wykształceni pilnie poszukiwani

Edukacja to temat bliski mi od wielu lat. Zajmuję się nim bardzo intensywnie, m.in. w ramach Stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina. Mam jednak świadomość, że w Parlamencie Europejskim nie będziemy zajmować się tym, czy w Szczecinie albo całej Polsce znajdzie się odpowiednia liczba miejsc w przedszkolach czy dobrze wyposażone szkoły podstawowe.

W Europarlamencie chcę zająć się wzmacnianiem szkolnictwa zawodowego. Na szczeblu średnim i wyższym. Dziś ponad  25% młodych Polaków pozostaje bez pracy, mimo ukończonej edukacji. Szkoły zawodowe przez lata zostały zdegradowane do tych „gorszych”, mniej perspektywicznych placówek. Technologia i potrzeby rynku poszły na przód, a edukacja zawodowa pozostała daleko w tyle. Wielu ludzi uważa, że jedynie wykształcenie ogólne i tytuł magistra daje możliwość odnalezienia się w życiu. Niesłusznie! Dzisiaj dobry fachowiec jest na wagę złota. Dobry – poszukiwany na rynku – zawód, odpowiednie kwalifikacje i kompetencje, których potrzebują pracodawcy, to dziś podstawa, żeby po zakończeniu szkoły znaleźć pracę. W Polsce brakuje systemowych rozwiązań, takich jakie stosuje się np. w Niemczech czy Austrii. To tzw. kształcenie dualne, czyli dwutorowe. Uczeń część czasu spędza na nauce teorii w szkole, ale w międzyczasie uczestniczy też w praktycznych zajęciach w zakładzie pracy albo nowocześnie wyposażonym warsztacie. Pracuje już w trakcie nauki. I wychodząc ze szkoły dużo szybciej znajduje zatrudnienie.

Problem dotyczy również studentów. Wymagana praktyka studencka czy staż po zakończeniu studiów, jak również praktyki uczniów szkół zawodowych, traktowane są zwykle po macoszemu. Trwają zbyt krótko, a takich uczniów lub absolwentów często traktuje się jak zło konieczne. Bo czego ma się nauczyć młody człowiek w czasie 2 – 3 tygodni praktyki? Jakie kwalifikacje nabyć w czasie stażu, który często polega na parzeniu kawy albo kserowaniu dokumentów? Jaki interes ma pracodawca w tym, żeby poświęcać swój czas na nauczenie zawodu młodzieży? Przecież musi pracować i zarabiać pieniądze, a nie uczyć…

Dzisiaj dyrektorzy szkół albo władze lokalne rozkładają bezradnie ręce i mówią „nie da się”. Bo podstawa programowa, bo przepisy, bo przedsiębiorcy nie chcą współpracować. A przedsiębiorcy nie mają czasu, odpowiednich zachęt czy chociażby ulg podatkowych, które mogłyby skłonić ich do przyjmowania młodych ludzi na praktykę. Robią to nieliczni. Uważam, że należy tu wprowadzić odgórne rozwiązania, regulowane przez Unię Europejską. Bez takich odgórnie narzuconych, sprawdzonych i dobrych rozwiązań kolejne lata spędzimy na jałowej dyskusji o tym, że szkolnictwo zawodowe trzeba zmienić. Problem dotyczy większości krajów członkowskich, więc z pewnością będzie on przedmiotem prac Parlamentu. I tym chcę się zajmować w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych.

foto: www.fggam.org

Silne kobiety, silna rodzina

Polska stoi w obliczu bardzo niekorzystnych zjawisk – starzenia się społeczeństwa i braku zastępowalności pokoleń. Demografowie szacują, że za 2 lata liczba osób starszych – powyżej 65 roku życia wyniesie w naszym województwie ponad 17% wszystkich mieszkańców. Za 20 lat seniorów będzie już ponad 22%. Podobne tendencje utrzymują się dla całej Polski.

Jednocześnie, dzieci rodzi się coraz mniej. Polki albo boją się mieć dzieci ze względów ekonomicznych, albo poprzestają na urodzeniu jednego dziecka. Decyzja o drugim i kolejnym dziecku w naszych realiach nie jest łatwa. Widać to szczególnie w podejściu do zakładania rodziny Polaków mieszkających za granicą, np. w Wielkiej Brytanii.

Według danych Parlamentu Europejskiego kobiety w Polsce zarabiają średnio 732 Euro, a mężczyźni już 869 Euro. To pokazuje różnicę w sytuacji płci. Kobiety bardzo często nie wracają do pracy po urodzeniu dziecka. Bo albo nie mają z kim zostawić dziecka, albo nie mają dokąd wracać. Badania Europarlementu wskazują, że aktywność zawodowa kobiet zmniejsza się w zależności od posiadania dzieci. Wśród kobiet posiadających 3 pociechy pracuje niewiele ponad połowa. W przypadku mężczyzn tendencja jest odwrotna – na rynku pracy znajduje się więcej ojców z 2 dzieci niż bezdzietnych mężczyzn! To zjawisko widoczne jest w całej Unii Europejskiej.

W większości krajów unijnych brakuje udogodnień dla matek, aby mogły one bezpiecznie wejść lub powrócić na rynek pracy. Ma to swój skutek w decyzji o powiększaniu rodziny. A bez wielodzietnej rodziny (przynajmniej z 2 dzieci) bardzo boleśnie odczujemy za kilka lat sytuację regionu i Polski, związaną ze starzeniem się społeczeństwa. Dlatego uważam, że należy robi wszystko, aby wzmacniać rodzinę, rozwój kobiet, ich sytuację na rynku pracy. Kobiety powinny podlegać szczególnej ochronie i wsparciu. I tym chcę się zajmować w Parlamencie Europejskim – w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *