Dzieje sięPatrzymy w przyszłość

Pasztet wyborczy

foto: gs24.pl

No bo to już nawet nie kiełbasa wyborcza… Na szczęście pasztet nie mój, ale urzędującego prezydenta Piotra Krzystka. I nie wtrącałabym się do tak „niefortunnych” (i tu jestem bardzo oględna w wyrażeniach) pomysłów, gdyby nie chodziło o miasto. Moje miasto. Które funkcjonuje dzięki płaconym przeze mnie, moich przyjaciół, znajomych i ponad 300 tysięcy innych mieszkańców podatkom.

Co wymyślił tym razem prezydent Krzystek? Że stworzy kolejną ikonę Szczecina. Nie byle jaką – ma to być nowy teatr na Wyspie Grodzkiej. Teatr!!! Bo przecież mamy mało teatrów i innych inwestycji kulturalnych! Nie wystarczy już nowa filharmonia, hala widowiskowo – sportowa, bulwary, basen do którego wstęp dla mieszkańców jest mocno limitowany czy betonowe aleje w centrum miasta. Teraz będziemy budować kolejny teatr! Za nasze – mieszkańców – pieniądze.

Co tam, że chodniki krzywe, a drogi dziurawe. Co tam, że szkoły są likwidowane, a pracownicy oświaty zwalniani. Co tam, że brakuje żłobków, a kolejka oczekujących to kilka tysięcy dzieci. Co tam, że pensjonariuszom DPS Urząd Miasta oferuje posiłki za kwotę 7 złotych dziennie! Co tam, że bezrobocie w Szczecinie hula na poziomie 11%, podczas gdy inne miasta wojewódzkie, takie jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk zlikwidowały bezrobocie do wartości jednocyfrowych. Co tam, że w Szczecinie królują pustostany, a nowe biurowce zapełniają się starymi firmami, które tylko rotują między budynkami. Że kolejne zakłady pracy padają, a największym pracodawcą w Szczecinie są urzędy, uczelnie i szpitale. Co tam, że nie przyciągamy nowych inwestorów, bo nie potrafimy przygotować im ciekawej oferty, podczas gdy miasto sąsiednie – Stargard Szczeciński – idzie w tej kwestii jak burza i zawstydza nas na każdym kroku. Co tam, że zadłużenie Szczecina sięga już blisko miliarda złotych i według prognoz Urzędu Miasta będzie jeszcze rosnąć. Że za chwilę nie będzie możliwości korzystania z kolejnych środków unijnych, bo nie będzie nas stać na wkład własny.

Co tam to wszystko – wybudujmy sobie teatr! Na wyspie, która się zapada i potrzebuje ogromnych środków finansowych, żeby cokolwiek tam stawiać! Przy okazji stwórzmy kolejną spółkę miejską, zapłaćmy wykonawcom, którzy pod byle pretekstem w połowie prac zażądają od nas 2 razy więcej kasy i zatrudnijmy rzeszę prawników i urzędników do obsługi całej inwestycji. Stać nas! I będziemy puchnąć z dumy, że mamy nową ikonę Szczecina! A życie nasze dzięki temu polepszy się nieporównywalnie.

Mam wrażenie, że w idei pływających ogrodów pan prezydent Krzystek odpłynął już bardzo daleko. Z utęsknieniem czekam na nowego prezydenta, który – mam nadzieję – będzie rozumiał tak bardzo ważne dla nas dzisiaj hasło: „Gospodarka, głupcze!”. Oby tylko Szczecin przetrwał do jesieni.

One thought on “Pasztet wyborczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *