Piłkarski poker w SBO

Poker to gra dla twardzieli. Nigdy nie wiadomo, jaka karta przyjdzie i co na stół wyłoży inny gracz. Siadamy do rozgrywki ufni w nasze karty, w reguły gry, a często okazuje się, że to przeciwnik po drugiej stronie stołu robi nas w balona. Takie mam wrażenie po zapoznaniu się ze sprawą boiska przy ul. Orlej w szczecińskim Kijewie. A konkretniej – z projektem, który ma być realizowany ze Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Niestety, to kolejny niechlubny przykład, kiedy przy SBO coś nieładnie pachnie…

Dwa lata temu, na okoliczność Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego 2015 złożony został projekt pt.

Adaptacja i renowacja boiska sportowego wraz z budową zaplecza sanitarno-socjalnego (bez oświetlenia boiska) na działce nr 106/2 z obrębu 4107 Szczecin Dąbie położonej przy ul. Orlej

Projekt szczytny, miał w zamiarach modernizację małego, zaniedbanego terenu w Kijewie na potrzeby i możliwości gry w piłkę przez okolicznych mieszkańców. We wniosku projektodawcy (dwóch panów trenerów związanych z FC Aquila) pisali pięknie o potrzebie „renowacji boiska sportowego przy ul. Orlej” (co w praktyce oznacza odnowienie istniejącego terenu służącego obecnie do gry w piłkę). Wskazywali na konieczność „zaspokojenia potrzeb mieszkańców Prawobrzeża dotyczące możliwości uprawiania sportów drużynowych”, popularyzacji sportu w ogóle, a piłki nożnej w szczególe. Mieszkańcy – co istotne – zostali wskazani jako beneficjenci podstawowi, wytłuszczonym drukiem we wniosku. Prawda, że ładnie? Sama bym się takim projektem zachwyciła – możliwość uporządkowania zaniedbanego terenu do gry w piłkę, skorzystania z takiej formy aktywności z rodziną, sąsiadami… Nic, tylko przyklasnąć!

Projektodawcy w szacunkowym kosztorysie wskazali na następujące pozycje: projekt boisk z zapleczem socjalno – sanitarnym,  wyrównanie terenu, przygotowanie drenażu i systemu nawadniania, budowa zaplecza sanitarno – socjalnego, zakup i wysiew trawy boiskowej, budowa ogrodzenia terenu, zakup wyposażenia boisk (bramki, piłko chwyty), wykonanie oświetlenia boiska. Całość miała kosztować 890 tys. zł. To ważna informacja, bowiem projekty dzielnicowe w ramach SBO 2015 nie mogły przekraczać wartości 1 mln zł. Ale do tego jeszcze wrócimy.

WS odpowiedźCo następnie działo się z projektem? Ciekawe rzeczy, bowiem pierwotnie uzyskał on negatywną ocenę od Wydziału Sportu Urzędu Miasta.  Oceniający wskazywali m.in. na zdecydowanie zaniżony kosztorys planowanej inwestycji. Na tej podstawie Zespół opiniujący projekty w ramach SBO wniosek odrzucił. Od decyzji tej odwołali się wnioskodawcy, wskazując m.in., że „wartość robót została wyceniona rzetelnie w oparciu o aktualną ocenę towarów i usług na rynku budowlanym oraz kosztorysy podobnych prac adaptacyjnych podobnych boisk w innych gminach w Polsce”. Sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia przez Wydział Sportu i Wydział Inwestycji Miejskich. Odpowiedzi były skrajnie różne: Wydział Sportu podtrzymał negatywną decyzję. Wskazał m.in. na fakt, że do oszacowania rzeczywistych kosztów trzeba opracować koncepcję środowisko – techniczną, wyliczyć koszty późniejszej eksploatacji, a także wskazał, że na Prawobrzeżu znajdują się już trzy inne duże boiska piłkarskie z nawierzchnią naturalną. Z kolei Wydział Inwestycji Miejskich stwierdził, że jeśli projektodawcy zrezygnują z oświetlenia (stąd zmiana w tytule projektu na stronie UM), to koszty zmieszczą się w wymaganym w SBO budżecie do 1 mln zł. Jednocześnie WIM zastrzegł, że reszta robót nie zamknie się w okresie 1 roku, zatem aby spełnić warunki formalne SBO należałoby zrezygnować z budowy trwałego budynku socjalnego. Samą modernizację boiska (nawierzchni, ogrodzeń itp.) można wszak przeprowadzić na bazie zgłoszenia robót niewymagających pozwolenia na budowę.

WIM odpowiedźJak na razie wszystko wydaje się być w porządku, prawda? Wprawdzie jeden Wydział postawił veto, ale drugi dał zielone światło, w projekcie miano dokonać zmian, aby zmieścić się w kosztorysie i wymaganych ramach czasowych dla SBO. Projekt został więc przywrócony do głosowania. I wygrał. Mieszkańcy zdecydowali, że chcą mieć dostępne dla siebie boisko, na którym oni sami i ich dzieci będą mogły pokopać piłkę.

Rzeczywistość okazała się jednak nieco bardziej przykra. Po wygraniu plebiscytu (bo tak należy określać nasz Budżet Obywatelski) z projektem zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Trafił on bowiem do pracowni projektowej, gdzie ewoluował w sposób nieprawdopodobny. Z modernizacji dotychczasowego boiska zaczęliśmy mieć do czynienia z budową całkiem nowego kompleksu sportowego. W efekcie, zamiast prostych robót budowlanych Urząd Miasta ni z tego, ni z owego ogłosił przetarg na nową inwestycję. Ale uwaga! Tylko na I etap! Co wchodzi w zakres tego etapu? Zgodnie ze Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) ogłoszoną na stronie UM są to roboty przygotowawcze (m.in. wycinka drzew, niwelacja terenu), wykonanie nawierzchni boiska z pasami technicznymi (w tym piłko chwyty, ogrodzenia, odwodnienie, OŚWIETLENIE I NAGŁOŚNIENIE – których miało przecież nie być), a także zagospodarowanie terenu (droga dojazdowa, miejsca postojowe, chodniki, schody, platformy itp.). Według projektu architektonicznego, będącego podstawą do SIWZ to nie koniec inwestycji, ale o tym za chwilę. Urząd Miasta ogłasza wiosną 2016 r. przetarg i wyłania wykonawcę. I tu kolejne zaskoczenie – za tę część prac zapłacić mamy 1 993 443,10 zł. PRAWIE DWA MILIONY ZŁOTYCH ZA I ETAP PROJEKTU. W Szczecińskim Budżecie Obywatelskim – przypomnijmy – obowiązywał wtedy limit 1 mln zł! Co więcej, wnioskodawcy dostali warunkową zgodę na dopuszczenie projektu do głosowania pod rygorem rezygnacji z oświetlenia (które w SIWZ jest ujęte) oraz rezygnacji z zaplecza socjalnego.

projektA zaplecze socjalne zostało. Ma być realizowane w drugim etapie inwestycji, według projektu architektonicznego. Ma tam stanąć wolnostojący, jednokondygnacyjny budynek, którego powierzchnia wynosić będzie 541 m2. Co ciekawe, samo boisko, z początkowo małego terenu rozrosło się do powierzchni 115×77 m. Warto dodać, że obecnie istniejący teren boiska, które wszak miało być w ramach SBO „zmodernizowane” to niewielka część tego terenu. Według projektu budowlanego wokół boiska mają być zbudowane również trybuny na 300 osób, drogi dojazdowe, a także parking na 61 samochodów osobowych i 2 autokary. Co również istotne – to wszystko ma być ZABUDOWĄ TYMCZASOWĄ bowiem obecnie obowiązujące przepisy przewidują na tym terenie „usługi oświaty”. Więc wiecie – jak się okaże, że trzeba będzie zbudować tam szkołę, to się to boisko za grube miliony (I etap – 2 mln zł i nie wiadomo ile za kolejne etapy!) zwyczajnie zaora…

Tyle technikaliów i faktów. Wokół boiska przy ul. Orlej wrze od czasu, kiedy projektodawcy oryginalnego wniosku zaczęli go tak radośnie rozwijać. W grę wchodzi m.in. odwołanie poprzedniej rady osiedla i powołanie nowej, awantury na spotkaniach mieszkańców z przedstawicielami FC Aquila i Urzędu Miasta, pisanie donosów do pracy na przeciwników inwestycji, a nawet podpalanie śmietników i obrzucanie petardami domu przewodniczącej RO przez zwolenników budowy boiska. Ale ja nie chciałabym wchodzić w spór między mieszkańcami.

Chciałabym za to zadać kilka istotnych pytań i przedstawić swoje uwagi do całej tej sprawy. Nie potrafię zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować faktu, że ktoś składa projekt do SBO, dostaje warunkową ocenę pozytywną (i to nie do końca, bowiem Wydział Sportu podtrzymał decyzję negatywną), deklaruje usunięcie pewnych elementów projektu, a potem tak jawnie przywraca je z powrotem i Urząd Miasta się na to zgadza. Nie rozumiem i nie akceptuję faktu, że projekt miał kosztować mniej niż 1 mln zł w całości, tymczasem Urząd zgodnie z rozdmuchanym projektem budowalnym i wolą wnioskodawcy lekką rączką przyjmuje nowe elementy projektu, wybierając wykonawcę zaledwie części projektu i godząc się na kwotę dwukrotnie wyższą za sam pierwszy etap. Dlaczego nie mogę się na coś takiego zgodzić? Bo to promuje cwaniactwo w SBO. Każdy może teraz przyjść, złożyć projekt w wymaganym limicie i zarzekać się, że rzetelnie oszacował koszty. A potem je podnosić kilkukrotnie. Ważne, żeby projekt przeszedł ocenę formalną.
Otóż nie – tak nie powinno być. SBO miało promować projekty osiedlowe o mniejszej skali, możliwe do realizacji w krótkim okresie czasu. Urząd Miasta, otrzymując tak rozdmuchany projekt budowlany, a już na pewno uzyskując ofertę wykonawcy robót dwukrotnie przekraczającą dopuszczalny limit kosztowy – powinien – jak w pokerze – powiedzieć: pas.

Czy autorzy projektu oszukali mieszkańców, obiecując im niewielką modernizację istniejącej bazy (poprzez wyrównanie terenu, postawienia ogrodzenia przed dzikami, dostawienie kilku ławeczek), a mając w istocie dalekosiężne plany rozwoju – nie chcę wnikać. Jedna strona powie, że tak – druga, że nie. Ja oceniam fakty. Miało nie być oświetlenia (warunek formalny dopuszczający projekt do głosowania!) – jest. Miało nie być nagłośnienia – jest. Miała być modernizacja – jest budowa całkiem nowego kompleksu. Miało nie być budowy zaplecza socjalnego (ponownie: warunek formalny dopuszczający projekt do głosowania!) – jest. Inwestycja miała zamknąć się w całości w kwocie 1 mln zł (i znów: warunek formalny dopuszczający projekt do głosowania!) – sam pierwszy etap to prawie 2 razy więcej.

Ktoś może powiedzieć: „ale przecież liczba stacji roweru miejskiego wybranego w SBO też została dwukrotnie zwiększona decyzją prezydenta. Dlaczego więc nie zbudować przy ul. Orlej większego boiska, niż planowano?” Ano dlatego, moi drodzy, że tak duże boisko, z trybunami na 300 osób, wielkim parkingiem, wciśnięte między małe osiedlowe uliczki może stanowić istotne utrudnienie dla okolicznych mieszkańców. Tak rozdmuchane plany w stosunku do pierwotnych założeń, ulokowane w jednym miejscu, są zgoła czymś innym, niż obdarowanie większej powierzchni miasta stacją rowerową. Co istotne, rowery miejskie są dostępne dla wszystkich. W przypadku boiska przy ul. Orlej tak najprawdopodobniej nie będzie. Projektodawcy bowiem – jak wskazałam na początku – związani są z klubem piłkarskim FC Aquila. Na stronie tegoż klubu zaś niedawno znalazła się informacja:

„Mamy nadzieję, że sprawa boiska przy Orlej została na dobre wyjaśniona i już niedługo będziemy obserwować postępujące prace, aby już za rok cieszyć się grą na własnym boisku.”

fcWygląda na to, że Miasto buduje inwestycję dla konkretnego podmiotu i zwykli mieszkańcy ul. Orlej i okolic mogą nie mieć pełnej dostępności do zbudowanej infrastruktury. Czy o to w Budżecie Obywatelskim chodzi?

Na koniec warto przypomnieć – sporny teren przeznaczony jest na infrastrukturę oświatową. Czy naprawdę stać nas na wydanie kilku milionów na TYMCZASOWĄ ZABUDOWĘ? Warto też pomyśleć, czy w świetle tego, co się z przedmiotowym projektem stało, może zwolennicy Pogoni też powinni złożyć wniosek do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego o budowę nowego stadionu, deklarując, że nie przekroczą maksymalnej kwoty, a potem – cóż… przedstawić inny projekt architektoniczny? Może Urząd Miasta się nie zorientuje albo pójdzie im na rękę, jak w przypadku Kijewa? Patrząc na projekt ul. Orlej, szanse są…

 

5 Comments

  • Pani Doroto,
    Chyba winna jest nam Pani sprostowanie. Dlaczego napisała Pani kłamliwy artykuł opierając się tylko na informacjach jednej, tej „głośniejszej” strony? Dlaczego nie zapytała Pani żadnego z autorów zadania o drogę, jaką przeszli po to, by nie zawieść nadziei pozostałych 2299 współautorów zadania? Dlaczego nie sprawdziła Pani informacji przed ich opublikowaniem? Jako autorowi zadania i jednocześnie trenerowi klubu, o którym Pani pisze, jest zwyczajnie przykro, kiedy czytam artykuły, które stawiają mnie i klub, który jest moim dzieckiem w złym świetle. Czy naprawdę myśli Pani, że mieszkając od urodzenia w Kijewie, grając przez wiele lat w piłkę z kolegami z osiedla na Smródce Bernabełó, zgłosiłbym do SBO zadanie po to, by potem je zamknąć przed swoimi sąsiadami? Problemu z boiskiem nie było w pierwszych miesiącach od wygranej: trwały uzgodnienia, prace projektowe i przygotowawcze. Dopiero na jesieni 2015 roku, kiedy okazało się, że inne zadanie SBO położone jest na tej samej działce, na której już realizowany jest wygrany projekt, rozpoczęły się kłopoty. Pismo – paszkwil wysłane do Pana Prezydenta przez jednego z mieszkańców, kolejny paszkwil wysłany bez wiedzy Rady Osiedla jako stanowisko tejże Rady do Pana Prezydenta przez (byłą już) Przewodniczącą. Jak musieli czuć się mieszkańcy, gdy usłyszeli ewidentne kłamstwa, że przez boisko strumyk wyschnie, a to, że mieszkańcy będą mieli zakaz wstępu na boisko, a to, że boisko zawłaszczy klub, że inwestycja jest pogwałceniem oczekiwań i interesów mieszkańców, że będzie generowany nie wiadomo jaki ruch komunikacyjny i hałasy? Przecież klub to byli mieszkańcy Kijewa. To właśnie stąd są trenerzy, zawodnicy i ich rodziny (nota bene chyba najlepiej wykształcony klub piłkarski w Szczecinie, w którym prawie wszyscy zawodnicy mają wyższe wykształcenie lub studiują). Jak mogli uwierzyć w te kłamstwa? Przecież od lat znali autorów zadania i pozostałych członków klubu ze swojego osiedla i wiedzieli, że to, co czytają to nie może być prawda. Nie wiem, kto rzucał petardami, ale jestem pewien, że nie czynił tego nikt z członków klubu, bo czyniąc takie rzeczy sprzeniewierzyłby się barwom, hasłu i herbowi Aquili. Wiem natomiast, że wśród osób wnioskujących o odwołanie Rady działającej wbrew mieszkańcom byli też członkowie klubu, a powodem odwołania była między innymi sprawa boiska, które mieszkańcom chciano zabrać forsując w to miejsce ogródek sensoryczny, który uzyskał w głosowaniu SBO w 2015 roku mniej głosów niż lądowisko dla UFO. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Boisko prawie gotowe. Czekamy wszyscy z niecierpliwością do wiosny, by zobaczyć, czy trawa się przyjęła i czy w końcu będzie można na nią wbiec. Jestem pewien, że konfliktu między klubem a mieszkańcami nie będzie, bo mieszkańcy Kijewa to klub, a klub z Kijewa to mieszkańcy, co więcej, to chyba jedyny klub, w którym można trenować piłkę nożną płacąc składkę 0,00 (słownie: zero) zł. Kijewo, chociaż maleńkie, wygrało kolejne już zadanie SBO i wkrótce na wjeździe do Szczecina zakwitną róże. Jest nowa Rada, która mam nadzieję nigdy nie odwróci się plecami od mieszkańców, którzy ją wybrali. A była Przewodnicząca i kilka jej przyjaciółek? No cóż, bardzo nie mogą się pogodzić z porażką i pewnie jeszcze nieraz o nich usłyszymy. Zło lubi robić dużo hałasu, podczas kiedy dobre rzeczy dzieją się po cichu.
    Pozdrawiam
    Jan Tomczyk
    PS Pani artykuł powstał w lipcu 2016, chwilę potem, jak do prokuratury trafił wniosek, którego autorzy zadbali o szerokie nagłośnienie. Sprawę boiska opisywała nie tylko Pani. Poruszyły ją wtedy szczecińskie gazety i portale. Prokuratura po sprawdzeniu odrzuciła wszelkie zarzuty dotyczące realizacji tego zadania SBO szczegółowo to uzasadniając. O wyniku prokuratorskiego śledztwa nie poinformował już nikt.
    http://fcaquila.pl/index.php/2016/06/19/temat-smrodki-powraca

    • admin_dorota

      (10/02/2017 - 10:06)

      Panie Janie,

      Bardzo dziękuję za Pana komentarz. Rozumiem, że reprezentuje Pan stronę zainteresowaną, która jest jednocześnie bezpośrednim beneficjentem środków SBO i również ma Pan subiektywne spojrzenie na tę sprawę. Co jest jednak najistotniejsze i co chcę podkreślić z całą mocą, to różnice między nami. Pan ma subiektywną ocenę mojego tekstu. Ja w swoim tekście odniosłam się i przedstawiłam fakty.

      Postaram się jeszcze raz przedstawić twarde dane. Pierwszą kwestią wskazującą na problemy z Państwa projektem niezgodność jego założeń z ostatecznym jego efektem. Zawsze przy każdej takiej sprawie rodzi się pytanie o to, czy finalny efekt jest tym, na co głosowali szczecinianie. Tak było przy projekcie ożywienia Alei Kwiatowej, przy projekcie remontu przejścia podziemnego przy ul. Wyzwolenia i tak jest u Państwa.
      Fakty są takie (a wynikają z dokumentów, a nie z moich domysłów czy interpretacji), że projektowali Państwo odnowienie (renowację) istniejącego boiska. Zgodziliście się na zmniejszenie zakresu projektu. A w efekcie powstała ogromna inwestycja, które sam pierwszy etap dwukrotnie przekroczył koszt pierwotnego projektu, a za chwilę przejdziecie zapewne do drugiego etapu. Z punktu widzenia SBO to również praktyka wątpliwa, bowiem projektów nie można etapować, zaś zaniżanie kosztów tylko po to, by się w Budżecie zmieścić, również jest niewłaściwe. Skoro jednak prezydent Krzystek postanowił zrobić Wam taki „prezent”, możecie się Państwo – jako autorzy – cieszyć. Nie zmienia to jednak faktu, że mieszkańcy mają prawo czuć się oszukani, bo nie o taki projekt im chodziło.

      Kolejnym – bezspornym – faktem jest kwestia przeznaczenia inwestycji. Zgodnie z założeniami SBO projekty mają być ogólnodostępne, służyć wszystkim mieszkańcom. Nie można ich robić „pod” konkretny podmiot. Państwo zaś pisaliście na swojej stronie internetowej, że to Wasze boisko! Niezależnie od tego, czy jest Was 30 osób, czy 300 osób – infrastruktura powstała w wyniku SBO nie może być Wasza. To powinien być teren ogólnodostępny, zarządzany przez jednostkę miejską lub wyłoniony w publicznym naborze podmiot, działający na zlecenie Miasta. Czy w tym przypadku tak się stało?

      I kolejna rzecz, do której Pan się nie odniósł, to plan zagospodarowania przestrzennego. To również fakt, któremu nie jest Pan w stanie zaprzeczyć. Zgodnie z obowiązującym planem w tym miejscu można budować szkołę lub przedszkole. Ale nie boisko. Wydanie tak potężnych środków z naszych podatków na zabudowę tymczasową jest wątpliwe, jeśli nie naganne.

      Podpalenie śmietników i obrzucenie petardami domu poprzedniej przewodniczącej Rady Osiedla również jest potwierdzonym faktem. I miało ono bezpośredni związek z tą inwestycją. Czy podpalał i rzucał ktoś Panu znany, to już zupełnie inna sprawa. Ja tego nie twierdziłam. Przytoczyłam jedynie niezaprzeczalne fakty.

      Więc jeszcze raz proszę przeczytać mój tekst i ponownie zadać sobie pytanie: w którym miejscu jest on – jak Pan to ujął – kłamliwy? Za co mam Państwa przepraszać i co prostować? Dokumenty? Niezaprzeczalne fakty?

      W Państwa relacje i osiedlowe niesnaski nie wchodziłam i nie zamierzam wchodzić. To Państwa sprawa. Ja opisałam i oceniłam prawdę opartą na dokumentach i publicznych danych. Zatem poprosiłabym o zastanowienie się, czy to przypadkiem Pan nie jest winien mi przeprosin za zarzucanie publicznie kłamstwa?

      Pozdrawiam,
      Dorota Korczyńska

  • Pani Doroto,
    Dziękuję za odpowiedź. Mam nadzieję, że nie obrazi się Pani, że sprostuję kilka podanych przez Panią faktów. Rozumiem, że Pani interpretacja wynika z nieco zbyt pobieżnej znajomości tematu.
    Gdyby mieszkańcy czuli się „oszukani”, czy sądzi Pani, że po raz drugi poparliby kijewskie zadanie SBO, którego współautorami ponownie są Tomczykowie, w dodatku mieszkający ze mną pod jednym dachem? Czy ci „oszukani” mieszkańcy poparliby też kandydaturę Tomczyków do Rady Osiedla?
    Wróćmy jednak do faktów, a są one następujące: w treści zadania dokładnie pisało, że chodzi o pełnowymiarowe boisko piłkarskie, a do zadania dołączona była mapka z naniesionymi rozmiarami płyty boiskowej, pisało na której działce będzie realizowane i jaki będzie zakres prac. Mało tego, promując zadanie w czasie głosowania dołączaliśmy zdjęcie z wizualizacją, która jest niemalże taka sama, jak końcowy efekt (zdjęcie wizualizacji: https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/15873468_366858097013087_3611989002530325218_n.jpg?oh=6368e8897a21771dfb44578105a92063&oe=5935F9E1 ). Rozumiem, że nie każdy gra w piłkę nożną i nie każdy rozumie, co to znaczy pełnowymiarowe. Otóż pełnowymiarowe boisko to takie, na którym trenują i rozgrywają mecze zawodnicy począwszy od młodzików (w tej kategorii od linii pola karnego do linii pola karnego) czyli jedenasto- i dwunastolatków, poprzez trampkarzy (trzynasto- i czternastolatki), juniorów (od 15 do 18 lat), aż do zawodników dorosłych czyli seniorów. Na boisku pełnowymiarowym mogą trenować i grać też młodsi piłkarze po ustawieniu bramek na liniach bocznych i wyznaczeniu pola gry np. talerzykami. Jest to nawet wygodniejsze niż na boisku typu orlik, bo w ten sposób, kiedy jedne dzieci grają mecz, inne nie nudzą się czekając na swoją kolejkę, tylko grają na drugiej połowie boiska. Na takie boisko głosowali mieszkańcy i naprawdę wiedzieli na co głosują. Na maleńkim boisku można sobie pokopać piłkę w kilka osób, a na takim jakie powstało – będzie można nie tylko rekreacyjnie pograć w piłkę, ale też rozegrać mecz, czy poprowadzić trening. Takie boiska to nic nadzwyczajnego. Na Prawobrzeżu pełnowymiarowe boiska mają: Załom, Wielgowo, Bukowe, Smerdnica i Majowe. Jakoś hałasy nikomu nie przeszkadzają, choć w pobliżu każdego z tych boisk mieszkają też ludzie, nawet dużo bliżej niż w Kijewie. Co ciekawe, w czasie gdy opublikowano protesty wraz z informacją, że protestujący zgłosili sprawę do prokuratury, ktoś poprzesuwał stare bramki tak, by dotychczasowe boisko sprawiało wrażenie dużo mniejszego niż było w rzeczywistości.
    Nie dziwi Panią to, że poza dosłownie kilkoma głośno krzyczącymi osobami, NIKT Z PONAD 3500 MIESZKAŃCÓW Kijewa nie przyłączył się do protestu? Wszyscy pozostali bronili boiska.
    Przy okazji chciałbym wyjaśnić kwestię negatywnej oceny Wydziału Sportu na etapie oceny wniosków. W tym samym okresie, kiedy my zgłosiliśmy boisko w Kijewie, inni autorzy zgłosili zadanie, jakim było pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią w Dąbiu. O dziwo, ono (pomimo, iż boiska ze sztuczną nawierzchnią są średnio dwukrotnie droższe od naturalnych) uzyskało w Wydziale Sportu ocenę pozytywną i nie miało żadnych problemów z przejściem procesu weryfikacji. Dlaczego? Myślę, że na to pytanie odpowiedź jest łatwa.
    Czy można było zrealizować zadanie mieszcząc się w kosztach? Myślę, że tak. W wielu gminach powstały już pełnowymiarowe boiska za taką kwotę, a nawet tańsze. Na pewno można było nie przekroczyć zaplanowanego budżetu. Jednak generalnie w przypadku SBO zadania przekraczają wstępnie zaplanowaną kwotę: Staw Brodowski, rowery, itp. Jak było w przypadku boiska? Paradoksalnie przekroczenie budżetu spowodowane było racjonalizacją kosztów i dostosowaniem boiska do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na etapie projektowania urzędnicy stwierdzili, że można połączyć zaplecze sportowe ze świetlicą osiedlową i pomieszczeniem dla Rady Osiedla(taka świetlica była w Kijewie zbudowana w czynie społecznym przez mieszkańców i przez wiele lat pełniła nie tylko funkcję świetlicy, ale także biblioteki i osiedlowego domu kultury, lecz została rozebrana przy okazji budowy drogi – ówczesny pan Prezydent obiecał wtedy odbudowę świetlicy, jednak zawsze były ważniejsze wydatki i odbudowa świetlicy ciągle spadała z planów, natomiast Rada Osiedla nigdy nie miała siedziby – najpierw korzystała z gościnności Księdza Proboszcza, który użyczył na ten cel salki parafialnej, później ze starego blaszanego baraku typu Oborniki bez centralnego ogrzewania i z przeciekającym dachem). W związku z tym został powiększony także parking tak, by swobodnie pomieściły się na nim auta, nawet w przypadku osiedlowego festynu, spotkania koła seniorów itp. Parking i boisko dodatkowo oświetlono, ale przecież nie żadnymi jupiterami, tylko zwykłymi lampami dozorowymi, jakie są wszędzie. Boisko rzeczywiście zrobiono też porządniej, niż wstępnie zaplanowano. Zamiast siać trawę – ułożono ją z rolki, ale dzięki temu na pierwsze wejście na murawę nie będzie trzeba czekać 18-24 miesiące, lecz tylko klika miesięcy. W Szczecinie wszystkie boiska mają bariery architektoniczne. Postanowiono od zera wybudować pierwsze w Szczecinie boisko bez barier, w pełni dostępne zarówno dla kibiców, jak i zawodników niepełnosprawnych. Czy to źle? Myślę, że to nie autorzy zaniżyli koszty. Co więcej, sądzę, że osoby odpowiedzialne za inwestycję podejmowały bardzo racjonalne decyzje właśnie po to, by pewnych kosztów nie dublować w przyszłości, np. nie budować trzech osobnych parkingów, skoro można mieć jeden wspólny, oświetlić dojazd i dojście, skoro zebrania Rady odbywają się głównie wieczorami. Pobudować rampy i zjazdy dla wózków inwalidzkich i łagodne zejścia dla osób o kulach. Oczywiście jest to moja osobista opinia. Każdy ma prawo do własnej.
    Plan zagospodarowania obejmuje całą działkę. Boisko (wraz z miejscem na zaplecze socjalne/świetlicę/ pomieszczenie RO) zajmuje jedynie jej część (a przecież kształcenie sportowe mieści się w zakresie kompetencji tzw. oświaty), a na pozostałej części działki z powodzeniem zmieści się zarówno szkoła, jak i przedszkole. Nie sądzi Pani, że takie boisko przy szkole/przedszkolu może się przydać? Właściwie to aż się prosi, by pobudować tutaj przynajmniej przedszkole, bo w Kijewie mieszka około 3500 osób, a nie ma ani szkoły, ani przedszkola, ani żłobka, ani nawet osiedlowego klubu. Gdy powstaną, boisko będzie jak znalazł.
    Co do petard – równie dobrze mogła być to celowa prowokacja zrobiona po to, by na zwolenników realizacji SBO patrzono, jak na rozrabiających kiboli, a już wiązanie wandali z klubem, który nigdy nie miał, nie ma i mam nadzieję – nie będzie miał problemów z jakimikolwiek nagannymi zachowaniami zawodników, czy kibiców, było naprawdę nie w porządku. Klub istnieje od 6 lat, zawodnicy trenują, rozgrywają mecze. Proszę zapytać w Komisariacie, w Straży Miejskiej, czy w tym czasie kiedykolwiek zdarzył się jakikolwiek incydent z udziałem naszych zawodników i kibiców. NIGDY! Jesteśmy chyba ewenementem na mapie Polski, więc wiązanie w jakikolwiek sposób osób reprezentujących klub z aktami wandalizmu jest dla nas zwykła obrazą. To ciekawe, że osoba rzucająca petardami zostawiła napis „róbcie boisko” czy coś w tym stylu, tak by czasami nikt nie miał wątpliwości, że ten wandal to zwolennik boiska. Nie budzi to Pani żadnych podejrzeń?
    Ostatnia kwestia, do której się odniosę –dostępność boiska. To nie autorzy zadania, ani nie urzędnicy rzucili informację, że boisko będzie zamknięte dla mieszkańców. To zrobili zwykli oszuści, którzy chcieli zablokować realizację zadania. Zarówno autorzy, jak i urzędnicy odpowiedzialni za tą inwestycję podkreślali cały czas, że boisko będzie dostępne dla mieszkańców, a jedynym ograniczeniem jest tutaj konieczność zachowania warunków prawidłowej eksploatacji nawierzchni trawiastej. Przeciwnicy powtarzali jednak jak mantrę, że boisko będzie zamknięte.
    Nawiązuje Pani też do wyrwanych z kontekstu słów „nasze boisko”. Czy pisząc „nasze boisko”, „nasze osiedle”, „nasze miasto”, „nasza ojczyzna” uzurpujemy sobie prawo własności? Chyba nie! Na naszej stronie w listopadzie 2015 roku pisaliśmy również:
    „Wielu mieszkańców Szczecina pyta, co z boiskiem, które wygrało głosowanie SBO 2015 na Prawobrzeżu. Otóż wiele się ostatnio działo. Byłby to materiał na pełnometrażowy thriller, gdyby nie to, że rzecz się dzieje naprawdę i ma miejsce w prawie czterystutysięcznym mieście wojewódzkim. Nie sposób opisać tego w kilku zdaniach. Otóż mieszkaniec Kijewa, który podobno głosował na boisko, po ponad roku od głosowania pisze protest do Pana Prezydenta, bo sądzi, że głosował na malutkie boisko, a nie na normalne boisko piłkarskie. Pisze, że jest oburzony i oszukany, chociaż w projekcie pisało wyraźnie , o jakie boisko chodzi, a do projektu były też załączniki graficzne wraz z mapą, z którymi każdy mógł się zapoznać przed głosowaniem. Skutkiem niefortunnego zbiegu okoliczności protest ten generuje eskalację nieporozumień. Co więcej, do akcji włączają się wandale, którzy niszczą kosze na śmieci Przewodniczącej RO pozostawiając na miejscu przestępstwa rysunek boiska i napis: „Zróbcie boisko”, tak by nikt nie miał wątpliwości, że sprawcami są właśnie zwolennicy boiska. Osobiście nie wierzymy, że jakikolwiek zwolennik sportu byłby zdolny do aktów wandalizmu. Podejrzewamy raczej celową prowokację. i liczymy na to, iż Policja szybko wykryje i ukarze sprawców. W dn. 17.11.2015 odbywa się spotkanie Pana Wiceprezydenta z Radą Osiedla Kijewo i mieszkańcami. Okazuje się, że Rada Osiedla oraz niemal wszyscy zgromadzeni popierają budowę boiska, wszelkie wątpliwości zostają wyjaśnione, zaś 3 (słownie trzej) obecni na zebraniu oponenci nie są nawet mieszkańcami żadnej z sąsiadujących z boiskiem działek. TAK WIĘC BOISKO POWSTANIE, A SMRÓDKA BERNABEŁÓ ZNIKNIE! Dziękujemy Panu Prezydentowi za poświęcony czas. Dziękujemy wszystkim mieszkańcom, którzy stawili się tak licznie na wczorajsze zebranie popierając projekt, w tym mieszkającym najbliżej boiska mieszkańcom ulicy Niedźwiedziej. Serdecznie dziękujemy dzieciom z Kijewa, które przed rokiem przekonywały starszych do poparcia projektu, a teraz dzielnie wspierają jego realizację. Dziękujemy też Księdzu Emanuelowi, który odkąd pamiętamy – wspierał sport. Jeśli ktoś nie pamięta, to właśnie Ksiądz Emanuel wiele lat temu ramię w ramię z kijewską młodzieżą i starszymi wkopywał w ziemię słupki pierwszych bramek, a na tym placu bardzo często rozgrywane były mecze piłki nożnej dzieci i młodzieży ze wszystkich okolicznych blokowisk i ze „starego Kijewa”. W wakacje grano tam od rana do wieczora. Mamy nadzieję, że już niedługo to miejsce stanie się wizytówką i chlubą nie tylko osiedla, ale i miasta.”

    Pani Doroto, myślę, że już niedługo wszyscy przekonamy się, czy stanie się tak, jak pisaliśmy ponad rok temu. Jeszcze nie ustalono, kiedy nastąpi oficjalne otwarcie boiska, ale ja jako współautor zadania już teraz chciałbym zaprosić Panią na tę uroczystość. Myślę, że będzie wtedy chwila na ustalenie, kto kogo powinien przepraszać, a potem pozostanie już tylko zapomnieć, jak trudną drogę to zadanie przeszło od momentu zaplanowania do jego realizacji i cieszyć się widokiem małych i większych piłkarzy, którzy nigdy nie mieliby okazji gry w piłkę w takim fajnym miejscu, gdyby nie determinacja całego osiedla broniącego „swojego” zadania przed zakusami kilku osób. Czasami zastanawiam się, co zyskało Kijewo przy okazji SBO i wiem, że zyskało dużo więcej niż kawałek równej murawy. Zyskaliśmy to, że ze zbiorowiska osób, które stopniowo napływały do Kijewa w ostatnich latach z różnych stron, staliśmy się społecznością. Poznaliśmy się przechodząc przyspieszoną lekcję demokracji i zyskaliśmy coś jeszcze – wszyscy zyskaliśmy sąsiadów, których pewnie nigdy byśmy nie mieli okazji poznać, gdyby nie SBO.

    Pozdrawiam

    Jan Tomczyk

  • *miało brzmieć: Nawiązuje Pani też do wyrwanych z kontekstu słów „własne boisko”. Czy pisząc „własne boisko”, „własne osiedle”, „własne miasto”, „własna ojczyzna” uzurpujemy sobie prawo własności? Chyba nie!

    BTW A swoją drogą, myśli Pani, że mieszkańcy Kijewa pozwolą zawodnikom osiedlowego klubu z Kijewa tułać się po obcych boiskach, gdy osiedlowe boisko będzie już otwarte? Klub raptem rozgrywa „u siebie” jeden mecz raz na dwa tygodnie, co daje 19,5 godziny rocznie. Myślę, że taki mecz to będzie raczej osiedlowe święto i promocja sportu niż zarzewie konfliktu. Historia uczy, że boiska bez trenujących sportowców umierają śmiercią naturalną, zaś promocja sportu i prowadzenie ogólnodostępnych zajęć sportowych przez lokalny klub jest źródłem aktywizacji także osób dotychczas nieaktywnych i zachętą do uprawiania sportu przez osoby dotychczas nietrenujące. Takie boiska mają największą szansę przetrwania i tego, że nie zamienią się w krótkim czasie w łąki lub wybiegi dla psów.

  • admin_dorota

    (11/02/2017 - 14:22)

    Panie Janie,
    Będę z ciekawością przyglądała się całemu przedsięwzięciu. Miasto podjęło taką a nie inną decyzję w zakresie skali boiska. Teraz pozostaje mi tylko trzymać kciuki, aby całość nie była uciążliwa dla okolicznych mieszkańców i żeby znaleźli Państwo złoty środek w każdym aspekcie związanym z użytkowaniem infrastruktury.
    Pozdrawiam,
    Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *