Dzieje sięPatrzymy w przyszłość

Plan 6-letni

Temat 6-latków w szkołach wałkowany jest chyba już ostatni rok. Rodzice wreszcie mają oficjalny wybór, czy pozostawić dziecko w przedszkolu czy posłać je do szkoły, a jeśli do szkoły – mogą zdecydować się na zerówkę albo na I klasę. Dla samorządów oznacza to oczywiście coroczny ból głowy i trudności z planowaniem arkuszy organizacyjnych, ale to nie jest akurat zmartwienie rodziców. I słusznie. Rodzice powinni martwić się wyłącznie o to, co jest najlepsze dla ich dzieci.

Osobiście cieszę się, że rodzicom pozwolono wybierać. Mam nadzieję, że mądrze skorzystają z danego im prawa. I że samorządy przyłożą się do tego, aby zapewnić najmłodszym uczniom jak najlepsze warunki. Nasz szczeciński samorząd właśnie kilka dni temu ogłosił swoje pomysły dla 5-cio i 6-latków i muszę przyznać, że wygląda to całkiem interesująco.

3d board meetingPrezydent Krzystek i podlegli mu urzędnicy podeszli do tematu poważnie i z całkiem sporym zaangażowaniem. Nie powiedzieli: nie da się. Nie powiedzieli też: u nas wszystko jest super, nie trzeba nic poprawiać. Nie powiedzieli również: my wiemy najlepiej co robić. Po raz pierwszy zorganizowali przemyślaną, kompleksową akcję. Najpierw wystosowali ankiety do rodziców, pytając o potrzeby ich dzieci, o obawy, o uwagi odnośnie szkół. Na 2400 rozdanych ankiet powróciło ponad 1300. Dało to w miarę obiektywny wynik i dobrą podstawę do formułowania rozwiązań. Następnie urzędnicy zorganizowali serię spotkań w temacie 6-latków. Spotkania odbywały się z rodzicami z niektórych przedszkoli, którzy zgłosili się grupowo do magistratu. 9 lutego odbyło się również spotkanie z panią kurator oświaty, przedstawicielami Uniwersytetu Szczecińskiego i radnymi. Na to spotkanie ja również dostałam zaproszenie od prezydenta Krzystka, ale musiałam zrezygnować, bo byłam na szkoleniu w Warszawie. Zaproponowałam inny termin i ku mojej radości i zaskoczeniu, kolejne zaproszenie przyszło na 12 lutego. Razem z Radkiem Majcherem udaliśmy się więc jako przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina do Urzędu Miasta, by wraz z prezydentem Piotrem Krzystkiem, zastępcą prezydenta Krzysztofem Soską i dyrektor Wydziału Oświaty Lidią Rogaś merytorycznie i rzeczowo porozmawiać o 6-latkach.

Logo_UM_SzczecinPomysły magistratu okazały się być bardzo szerokie i wielowątkowe. Najważniejszą deklarację usłyszeliśmy od prezydenta zaraz na początku rozmowy: rodzice mają mieć wybór. Nie będzie utrudniania w pozostawieniu dziecka w przedszkolu, będzie za to zachęcanie do zapisania dziecka do szkoły. To optymistycznie nastraja do zamiarów magistratu. Nie będzie również populistycznych (moim zdaniem) pomysłów, jakie stosują niektóre miasta, w postaci przekupywania rodziców jednorazową „wyprawką”. Skupiono się na zapewnieniu dzieciom jak najlepszej, najbardziej zbliżonej do warunków przedszkolnych opieki:

  • zapewnieniu dłuższej opieki świetlicowej, w godzinach dostosowanych bardziej do potrzeb rodziców
  • zorganizowaniu osobnych świetlic dla dzieci z zerówek i I klas
  • zapewnieniu śniadań w zerówkach
  • zaproponowaniu pakietu 10 godzin zajęć dodatkowych tygodniowo dla najmłodszych
  • zaproponowaniu dodatkowych zajęć z logopedą i psychologiem
  • na czas przerw świątecznych czy ferii zapewnieniu dla tych dzieci opieki w formie półkolonii, żeby ten czas przerw był zbliżony do czasu przerw w przedszkolach
  • zorganizowaniu programu adaptacyjnego dla rodziców, szkoleń dla nauczycieli nie tylko z zakresu pracy z dzieckiem młodszym, ale również z kontaktów z rodzicami
  • zorganizowaniu infolinii dla rodziców, w ramach której zgłosić można każdy problem, wątpliwość czy pytanie w temacie szkół, przedszkoli i najmłodszych dzieci.

Brzmi nieźle. Kiedy moja Weronika szła do zerówki w szkole w wieku 5 lat i 10 miesięcy (a było to 4 lata temu), świetlica w jej szkole była wspólna dla klas 0-III, o śniadaniach nikt nawet nie wspomniał (dzieci jadły z panią w klasie to, co przyniosły z domu), a o miejscu na półkoloniach można było pomarzyć. Zatem zapowiedzi zmian, z punktu widzenia moich doświadczeń, bardzo mi się spodobały.

7-3My na spotkanie z prezydentem Krzystkiem przyszliśmy również ze swoimi propozycjami i o nich mieliśmy okazję porozmawiać. Okazało się, że znaczna część naszych pomysłów pokryła się z ideami magistratu. Ale dyskutowaliśmy również o zabezpieczeniu opieki dla 3-latków, w razie gdyby 6-latki jednak pozostały w przedszkolach. Zaproponowałam rozszerzenie programu bonu opiekuńczego na dzieci do 4 roku życia. Dzisiaj obowiązuje on w Szczecinie dla dzieci do lat 3, ale ustawa żłobkowa daje możliwość, aby w wyjątkowych przypadkach opieka taka organizowana była też dla dzieci o rok starszych. Rozmawialiśmy również o zapewnieniu (tam, gdzie jest to możliwe) osobnych szatni i wydzielonych korytarzy dla maluchów. Prosiliśmy o dopilnowanie, aby w szkołach traktowano rodziców po partnersku, nie tylko w okresie „miodowego miesiąca” czyli przed i w trakcie rekrutacji, ale również wtedy, kiedy dziecko staje się uczniem. Przykładem tego jest zapewnienie rodzicom godnych warunków oczekiwania na dziecko po lekcjach – w jednej ze szczecińskich szkół nie tak dawno temu rodzicom zabroniono wstępu na teren szkoły i czekali na zimnie i deszczu na zewnątrz! Pani dyrektor Rogaś obiecała sprawę potraktować systemowo i uczulić dyrektorów również na takie kwestie. Prosiliśmy również, aby tam gdzie jest to możliwe, zapewniać podział klas względem wieku – żeby nie pakować do jednej klasy 7-latka ze stycznia z 6-latkiem z grudnia. Bo w praktyce oznacza to 20 miesięcy – czyli prawie 2 lata – różnicy wieku, umiejętności, przygotowania psychicznego. Pani dyrektor Rogaś jest zwolenniczką mieszanych klas, ale nie powiedziała zdecydowanie „nie”. Myślę, że z pomocą dyrektorów konkretnych szkół temat jest do załatwienia.

pieniądzeZajęliśmy się również tematem obciążeń finansowanych rodziców. Ważnym argumentem dla rodziców 6-latków, przemawiającym na korzyść szkoły jest to, że nie płacą oni za naukę, tak jak za opiekę przedszkolną. Ale nauka w szkołach jest tylko pozornie bezpłatna. Liczba obciążeń rodziców „dobrowolnymi” składkami na klasowe, rady rodziców, świetlicę czy inne tego typu przybytki jest znacząca. Usłyszeliśmy obietnicę, że temat ten również zostanie zweryfikowany i tam, gdzie się uda, koszty te będą redukowane. Nie udało mi się przekonać prezydenta do odstąpienia od konieczności zakupywania przez rodziców mundurków, choć temat ten wywołał bardzo ożywioną dyskusję. Wskazałam bowiem, że jest to niemały koszt dla rodziców przy średniej lub bardzo niskiej jakości oferowanych mundurków. Jednocześnie, niektóre szkoły uzależniają ocenę z zachowania od faktu noszenia przez ucznia jednolitego stroju, co jest bezpośrednim uzależnianiem oceny od statusu materialnego danego dziecka i jego rodziny. Mniej zamożni mogą mieć zatem problem z uzyskaniem dobrej oceny z zachowania, bo o ile istnieje system wsparcia socjalnego i możliwość wypożyczenia podręczników dla dzieci z uboższych rodzin, o tyle w przypadku mundurków już takiej wypożyczalni nie ma. Prezydent Krzystek przyznał, że może to rodzić pewne problemy i zadeklarował, że spróbują zapewnić system wsparcia dla rodzin również w zakresie mundurków.

mystery to solveJak w praktyce zrealizowane będą projekty Miasta – zobaczymy. Wiele zależy od nauczycieli i dyrektorów szkół. Dużo też od samych rodziców. Dlatego ja – jak co roku – apeluję: ufajcie, ale i sprawdzajcie. Zaufajcie nauczycielom w szkole – oni nie chcą zrobić krzywdy Waszym dzieciom! Zaufajcie urzędnikom – im nie zależy, aby mieć na głowie codziennie niezadowolonych rodziców czy szkoły, w których wyniki nauczania będą dramatycznie złe. Zaufajcie Waszym dzieciom – one są czasem bardziej ogarnięte, niż nam się wydaje, tylko trzeba dać im szansę to pokazać.

Ale sprawdzajcie też dokładnie ofertę szkoły. Przyjdźcie na dni otwarte, zajrzyjcie do sal, świetlic, stołówek, szatni. Wypytajcie nauczycieli i pracowników o warunki, o zasady pracy z dziećmi. Jeśli to możliwe, pójdźcie do tej samej szkoły w czasie jej normalnej pracy – nawet po informację do sekretariatu. Sprawdźcie, jak wyglądają przerwy – czy jest hałas, dzieci się przepychają i biją, czy może jest względny spokój, a nauczyciele dyżurujący panują nad sytuacją. Zajrzyjcie do świetlicy, czy panuje tam rejwach i tłok, czy warunki są bardziej komfortowe, a dzieci mogą się bawić i wypocząć. Sprawdźcie też plan lekcji szkoły – czy godziny są sensowne, czy nauka odbywa się na 2 zmiany.

Zapytajcie nauczycielkę przedszkolną o Wasze dziecko – jak zachowuje się w grupie, jak reaguje na pracę w czasie zajęć: czy potrafi usiedzieć dłużej nad zadaniem, czy łatwo się dekoncentruje. Czy słucha i stara się wykonywać polecenia, czy może łatwo się poddaje i trzeba go bardziej motywować. Porozmawiajcie z psychologiem z poradni psychologiczno – pedagogicznej. Specjaliści chętnie pomogą i podpowiedzą, patrząc nieco bardziej obiektywnym okiem na Wasze dziecko.

I dopiero wtedy podejmijcie decyzję. Na pewno będzie dobra, niezależnie od tego, czy wybierzecie szkołę czy przedszkole, czy poślecie do I klasy 6-cio czy 7-latka. Jak świat światem – dzieci szły do szkół i dalej będą do nich chodzić. Jedne radzą sobie lepiej, inne – nawet rozpoczynając jako 7-latki – radzą sobie czasem trochę gorzej. Jako mama trzecioklasistki mogę Was jednak zapewnić – w szkole, tak samo jak w przedszkolu, da się żyć! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *