Dzieje się

Polska A – Polska B

nie da rady

Podróże kształcą – prawda znana nie od dziś. A ponieważ wczoraj wieczorem znowu ruszyłam w podróż do Krakowa, postanowiłam wykorzystać okazję do poczynienia kilku obserwacji. A mianowicie – porównania dworców. Temat ważny dla Szczecina, ponieważ kochane PeKaPe postanowiło znowu odstąpić od kompleksowej modernizacji dworca kolejowego w Szczecinie. Zamiast dworca nowoczesnego, funkcjonalnego, przyjaznego podróżnym, dostaniemy erzac w postaci pomalowanych wiat i kilku mniej znaczących, kosmetycznych poprawek.

Tymczasem w Polsce można natknąć się na dworce, które pokazują, że Polska leży w Europie. Taki dworzec ma Kraków. No to porównajmy.

Podróż zaczynamy od wejścia na halę główną dworca. W Szczecinie – stara hala, sufity zakryte białymi prześcieradłami, które mają udawać żagle. Te prześcieradła są już miejscami pożółkłe, poplamione. Przy kasach nie ma miejsca, żeby usiąść. Toaleta jest jedna, w standardzie podstawowym. A teraz Kraków: hala umiejscowiona jest w podziemiach (choć oczywiście w głównym budynku dworca – zabytkowym i odremontowanym kilka lat temu – też są kasy i poczekalnia). Czysto, sterylnie, ale jednocześnie dość przytulnie. Sporo sklepów i kawiarenek dookoła. Dużo kas i informacji turystycznych. Ergonomiczne, ciekawe wizualnie siedziska. Na poziomie niżej – toalety i prysznice dla podróżujących. Pełen zakres usług.

Ok, kupiliśmy już w kasie bilety, idziemy więc na pociąg. Mamy ze sobą pewnie ciężkie bagaże, a na perony musimy przedostać się przejściem podziemnym. W Szczecinie: kamienne stare schody, panele na ścianach – odmalowane w ramach remontu „po szczecińsku”. W Krakowie – nowoczesne schody ruchome. Ponownie – czysto i nowocześnie. I teraz pomyślmy, jakie możliwości poruszania się mają osoby starsze, o laskach, na wózkach inwalidzkich, z wózkami z dziećmi. W Szczecinie albo idziemy „z obstawą” – bliskimi, którzy nam pomogą, albo korzystamy z pomocy innych pasażerów. Osoby niepełnosprawne mogą zadzwonić pod obsługę i czekać, aż ktoś się nimi zaopiekuje i je przetransportuje z peronu na peron.

Udało nam się zejść na dół. Jak wygląda porównanie przejść podziemnych? W Szczecinie – popękana podłoga, na ścianach stare panele. 2 lokale z drobną ofertą spożywczą. Kraków? Nowoczesna hala, sucha, ciepła, oświetlona i bezpieczna. Spora oferta handlowa.

No dobrze, przejście podziemne nas zachęciło. Wolimy przejść z peronu na peron górą. W Szczecinie – kładka. Żadnej pomocy dla osób z wózkami. Schody strome i wysokie. Łatwo nie jest. W Krakowie – schody na kilku poziomach, szerokie, ułatwiające odpoczynek po drodze. Dla podróżnych z ciężkimi walizkami, wózkami i osób starszych – windy. To takie proste.

Ostatecznie kończymy na peronie – w Szczecinie perony mają ogromny potencjał. Są tam jeszcze elementy historycznej architektury. Ale samo odmalowanie ich nie załatwia sprawy. Tym bardziej, że dworzec powinien być przede wszystkim funkcjonalny. Krakowskie perony są czyste, praktyczne, przestronne i nowoczesne. A na górze – przestronny parking samochodowy. 28 tysięcy metrów kwadratowych robi wrażenie!

Parking nad dworcem w Krakowie
Parking nad dworcem w Krakowie

Według oficjalnych danych z początku tego roku, na pasażerów czeka 28 kas biletowych, centrum obsługi klienta, prysznice, kąciki dla rodziców z dziećmi, cztery skrytki bagażowe, 14 punktów gastronomicznych, 12 sklepów i 11 punktów usługowych. Na perony prowadzi 25 wyjść, 10 wind i 15 ciągów ruchomych schodów.

Dworzec w Krakowie jest tak naprawdę wielkim centrum przesiadkowym – w jednym miejscu znajduje się dworzec kolejowy i autobusowy. Budowa tego cuda trwała wiele lat i prowadzona była etapami. Pierwsze plany przebudowy pojawiły się już w 1974 r. Ostatecznie, największe prace prowadzono w latach 80-tych i 90-tych. Najpierw zmodernizowano perony i główny budynek dworca wraz z płytą parkingową. Całe zaplecze kolejowe przeniesiono do Płaszowa, co oznaczało, że pociągi towarowe omijały dworzec główny.

W 2006 r. oddano do użytku Galerię Krakowską, która w efekcie przejęła funkcje poczekalni. Dzisiaj podróżni przychodzą na dworzec kupić bilet, ale czekając na pociąg – podobnie jak w Warszawie, w Złotych Tarasach – czas spędzają w GK. W 2008 roku obok dworca uruchomiono tunel tramwajowy, który upłynniał ruch wokół tego terenu. Potem przebudowano dworzec autobusowy, a ostatnie 3 lata zajęła budowa części podziemnej.

Tak, doprowadzenie do takiego stanu dworca i jego okolic zajęło mnóstwo czasu. Nie obyło się bez protestów różnych środowisk, skandali związanych z poszczególnymi etapami inwestycji. Ale w końcu udało się ją doprowadzić do końca i dzisiaj całość tworzy przestrzeń miejską, której można jedynie pozazdrościć. Co jest jednak istotne w całej tej historii? Że cała inwestycja to nie tylko odpowiedzialność PKP, ale również wiele istotnych części, za które odpowiadały i które finansowały władze Krakowa. Nie czekali z założonymi rękoma, tylko robili swoje – w porozumieniu z kolejarzami. A w Szczecinie – brakuje woli kompleksowej modernizacji dworca zarówno po stronie PKP, jak i po stronie władz miasta. Kolejarze ze swojej siedziby w Poznaniu nie czują najwidoczniej potrzeby przeprowadzenia tak ważnej inwestycji, a prezydent Krzystek nie widzi potrzeby prowadzenia lobbingu na rzecz kompleksowej zmiany tej części miasta. Czuć, że mamy podział na Polskę A i Polskę B – położoną na zachodzie kraju. Ja jestem przekonana, że taką inwestycję da się przeprowadzić. Ale dzisiaj mamy rządzących, którzy mają najwidoczniej inne podejście. I tylko Szczecina szkoda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *