Dzieje się

Prawo do interpretacji

Zadziwiła i zaniepokoiła mnie wczorajsza informacja o zatrzymaniu przez policję 10 szczecinianek, które w ubiegłą niedzielę protestowały w czasie Marszu Życia przeciwko zakazowi aborcji. Za to, że trzymały transparent i że było ich kilka w jednym miejscu, policja zapakowała je do radiowozu i zawiozła na przesłuchanie. Teraz policjanci badają, czy nie doszło do złamania przepisów ustawy Prawo o zgromadzeniach. Istotna jest informacja, którą na łamach Gazety Wyborczej przekazała rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji, Pani Anna Gembala:

– Nikt nie otrzymał zarzutów. Policja wyjaśnia, czy doszło do nielegalnego zgromadzenia. W świetle znowelizowanych przepisów już dwie osoby to zgromadzenie – informuje Anna Gembala z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. – Ta manifestacja nie była zgłoszona. Policja wyjaśnia, czy nie doszło do zakłócenia zgromadzenia publicznego.

Panią Annę Gembalę miałam okazję poznać przy okazji jednej z audycji radiowych i wiem, że to bardzo mądra i kompetentna osoba. Dlatego zdziwiłam się mocno, czytając jej wypowiedź. Ustawa Prawo o zgromadzeniach bowiem – po ubiegłorocznej nowelizacji – w żadnym przepisie nie wskazuje na liczbę osób, które stanowią zgromadzenie. W poprzedniej wersji ustawy mowa była o 15 osobach. Po nowelizacji warunek ten zniesiono, słusznie zresztą wskazując, że konstytucja RP nie mówi nic o takiej czy innej liczbie osób uprawnionych gromadzenia się. Skąd więc uznanie przez policję, że 2 osoby stojące w jednym miejscu to zgromadzenie, które należałoby zgłosić do urzędu??
confusedI wtedy mnie olśniło! Ustawa nie mówi o wymaganej liczbie osób do uznania, że mamy do czynienia ze zgromadzeniem. Zatem – stosując interpretację rozszerzoną – można przyjąć, że więcej niż 1 osoba to już zgromadzenie. Skoro nie ma dolnej granicy…
Ustawa Prawo o zgromadzeniach w artykule 3 stanowi:
1. Zgromadzeniem jest zgrupowanie osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych.
Co to oznacza w praktyce? Że jeśli spotkam się przed blokiem z sąsiadką i posłucham narzekań na kolejkę do lekarza, w której z powodu limitów NFZ musi czekać sąsiadka – to jest to zgromadzenie, które powinnyśmy zgłosić do stosownego urzędu. Jeśli pójdę z mężem na spacer na Jasne Błonia i będziemy dyskutować, czy dobrą decyzją prezydenta miasta jest wydawanie milionów złotych z budżetu Szczecina na remont gmachu Urzędu Miasta – jest to zgromadzenie publiczne. Jeśli chcę pójść do szkoły spotkać się z nauczycielką mojej córki, by porozmawiać o zasadach organizacji trzecioteściku i zakresie podstawy programowej sprawdzanej na takim teście – powinnam w stosownie wcześniejszym terminie zgłosić zamiar zorganizowania zgromadzenia.
W każdym z tych trzech przypadków spotykają się dwie osoby w przestrzeni publicznej i wyrażają stanowisko w sprawach publicznych!
Okazuje się, że znowelizowana ustawa Prawo o stowarzyszeniach jest dziurawa jak sito. I daje wielkie pole do interpretacji. Dziwi mnie jednak fakt, że policja tak chętnie zastosowała szeroką interpretację zatrzymując protestujące wobec zakazu aborcji kobiety do wyjaśnienia, a atakujących ich słownie w tym samym miejscu narodowców jakoś za zgromadzenie nie uznała…

One thought on “Prawo do interpretacji

  1. No to proszę sobie przypomnieć kto szedł na czele tego marszu, istni królowie życia i śmierci , pisiory z przedstawicielem najniebezpieczniejszej sekty w tym mieście, młodzież nieświadoma swojego faszystowskiego nastawienia, onr-owcy… gdyby tylko funkcjonariusze mieli tyle odwagi co te dziewczyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *