Program wyborczy – samorząd 2014

wybory

Już za 2 miesiące idziemy do urn wyborczych. Te wybory są niezwykle ważne, bo osoby, które wybierzemy, będą rządzić bezpośrednio naszą Małą Ojczyzną przez kolejne 4 lata. To prezydent i radni decydują o tym, co dzieje się w Szczecinie. Dlatego postanowiłam dzisiaj napisać, co ja chciałabym zmienić w naszym mieście.

GOSPODARKA GŁUPCZE!

Szczecin od lat boryka się z ogromnym problemem – jedną z największych stóp bezrobocia wśród miast wojewódzkich. I co? Niewiele z tego wynika. Tak, wiem, samorząd nie jest przedsiębiorcą bezpośrednio zapewniającym miejsca pracy – no chyba, że prezydent zatrudnia mieszkańców w urzędzie i spółkach miejskich. Ale to nie napędza rozwoju gospodarczego! Dlatego ja widzę potrzebę mocniejszego skoncentrowania się na trzech aspektach:

1. Zabezpieczenia interesów mikro, małych i średnich przedsiębiorstw wobec dużych graczy, szczególnie w aspekcie handlu. Nie może być tak, że wpuszczamy wielkie sieciówki, oferujemy im mnóstwo ulg i równocześnie nie dajemy takich samych szans czy możliwości lokalnych przedsiębiorców. Hipermarkety i dyskonty, które nie płacą nawet u nas podatków i tak by zainwestowały, bo mają w tym interes ekonomiczny. A dobrobyt naszego miasta nie zależy od tego, czy zainwestuje u nas IKEA czy nie. Zatem: ulgi tak – ale dla lokalnych firm.

2. Mamy wreszcie uzbrojoną strefę ekonomiczną Trzebusz – Dunikowo. Co ciekawe, strefą zarządza Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych i to ona ma przekazywać oferty miasta inwestorom i partnerom zagranicznym. Według portalu Szczecin w budowie PAIiIZ ma również szkolić pracowników UM z zakresu zasad obsługi inwestora i przygotowania ofert inwestycyjnych. Gmina Miasto Szczecin ze swojej strony jest zobowiązana m.in. do tworzenia i aktualizowania ofert inwestycyjnych, tworzenia danych o mieście oraz przekazywania ich do PAIiIZ. Martwi mnie fakt, że urzędnicy miejscy mają mieć taką pośrednią rolę. Oczekiwałabym bardziej aktywnego ich działania, żeby przynajmniej dogonić takie gminy jak Stargard czy Goleniów.

3. Skoncentrowanie się na działaniach na rzecz kompleksowej modernizacji toru wodnego Szczecin – Świnoujście. Stoczni Szczecińskiej już nie ma, ale to nie znaczy, że na terenach portowych i postoczniowych nic się nie dzieje. Funkcjonuje tam znacząca liczba spółek, które przynoszą istotny dochód i płacą podatki. Te tereny i ta działalność mogą i powinny się rozwijać. Ale dalsze spłycanie toru powoduje nieuchronną marginalizację Szczecina w kontekście portowym. Władze Szczecina nie powinny być ślepe na ten aspekt, tylko aktywnie działać w Warszawie i wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje o inwestycjach portowych i morskich. Czekanie, aż coś się zadzieje bez naszego zaangażowania nic nie da.

To kilka z ważnych aspektów gospodarczych, które trzeba ruszyć tu i teraz. Oczywiście – nie wszystkie. Ale bardzo istotne. Władze miasta – na każdym szczeblu powinny o nich pamiętać w kontekście strategicznego, długofalowego działania.

REWITALIZACJA TO NIE FACE LIFTING

Od dłuższego czasu mówię publicznie i piszę (m.in. na tym blogu), że rewitalizacja to nie jest tylko wymiana elewacji. Szczecin z jednej strony jest miastem bogatym, z drugiej strony – miastem nieszczęśliwym. Bogatym historią, fantastycznymi, przemyślanymi architektonicznie, urbanistycznie i komunikacyjnie kamienicami, ulicami, całymi kwartałami. To zasługa Niemców, którzy zadbali o to, aby Śródmieście było prawdziwą perełką. Tymczasem ta część miasta, podobnie jak część Niebuszewa, Stołczyn czy Skolwin są od lat ogromnym zmartwieniem i problemem miasta. Dotychczas stosowane rozwiązania w postaci pomalowania elewacji i wymiany okien nie zmienią sytuacji, jeśli tynk na bocznych ścianach dalej się sypie, w bramach straszą pomazane spray’em ściany, a ludzie nie mają pracy i są zagrożeni lub już doświadczają wykluczenia społecznego. Brakuje długofalowych, kompleksowych programów rewitalizacji, które obejmą nie tylko mury, ale – przede wszystkim – ludzi. Bez tego najpiękniejszy front kamienicy będzie za chwilę znowu straszyć wyglądem, a niektóre dzielnice będziemy jeszcze bardziej omijać szerokim łukiem. Czy takiego Szczecina chcemy?

JAK UŁATWIĆ ŻYCIE MIESZKAŃCOM,
CZYLI KOMUNIKACJA W MIEŚCIE

Komunikacja miejsca, a ściślej mówiąc – połączenie dwóch brzegów Szczecina, to kluczowe zagadnienie w świetle planowanych zmian związanych z budową Szybkiego Tramwaju. Na co dzień poruszam się komunikacją miejską. Przez 7 lat mieszkałam na Prawobrzeżu, a dokładniej mówiąc – na osiedlu Bukowym. Mam rodzinę w Załomiu, przyjaciół w Dąbiu, na osiedlu Słonecznym, Kijewie i w Wielgowie. Dlatego wiem, jak trudno jest dojechać do centrum przy obecnych połączeniach autobusowych. Przeraża mnie fakt, że ktoś za biurkiem w magistracie wymyślił skasowanie połączeń autobusami pospiesznymi, bo wydaje mu się, że SST wszystko załatwi. Otóż nie, drodzy państwo urzędnicy. Szybki Tramwaj (który nota bene po wjeździe na Wyszyńskiego już taki szybki nie będzie!) nie zastąpi absolutnie sprawnych powiązań pomiędzy osiedlami na Prawobrzeżu. To zbyt rozległy obszar, zamieszkiwany przez ogromną rzeszę mieszkańców, zaś stacja końcowa Tramwaju – póki co – dla wielu osób kończy się w połowie drogi do domu. Już dzisiaj dojazd do tych części miasta zajmuje mnóstwo czasu. Nie tak dawno temu kilka grup społecznych monitowało w tej sprawie, zbierając podpisy czy argumentując w mediach i przedstawiając publiczne stanowiska w tej sprawie. Te inicjatywy społeczne, a także codzienna praktyka w dojazdach tysięcy szczecinian pokazują, że sprawna komunikacja miejsca jest bardzo istotna. Dlatego połączenia pośpieszne bezwzględnie muszą być obronione przez radnych!

Inna sprawa, że w magistracie i Radzie Miasta jakoś cicho o planach przedłużenia linii Szybkiego Tramwaju do hali na Szafera. Tereny są, ba! będzie nawet sporo pieniędzy z UE na tabor niskoemisyjny. Prace nad projektem przedłużenia trasy SST powinny już być prowadzone pełną parą. A tymczasem… cisza. To powinien być jeden z priorytetów komunikacyjnych Miasta, bo druga taka szansa finansowa prędko się nie powtórzy!

EDUKACJA TO PODSTAWA

W ostatnich latach w wielu aspektach źle się działo w naszym mieście, ale edukacja to jedna z najbardziej kontrowersyjnych działek. Likwidacja szkół, przedszkoli i żłobków, dokonana tak lekkomyślnie w ubiegłych latach dzisiaj wydaje swoje plony. Nie wyobrażam sobie dalszej likwidacji, a takie ryzyko niestety istnieje. Jednocześnie cały czas dostrzegam w wielu szkołach potrzebę większych inwestycji – nie tylko łatania przeciekających dachów czy łazienek, które ostatni remont widziały w czasach zamierzchłego PRL. Dramatycznie brakuje infrastruktury sportowej, choćby niewielkich sal gimnastycznych czy basenów. Aquapark – jeżeli kiedykolwiek powstanie – problemu nie rozwiąże. Dzieci powinny mieć dostęp do takiej infrastruktury przez cały rok, a nie tylko sezonowo i w ograniczeniu do jednego sportu (patrz: orliki). Dzisiaj w wielu szczecińskich podstawówkach 3 lekcje w-fu tygodniowo realizowane są w następującym schemacie: 1 lekcja na sali gimnastycznej, 1 lekcja na korytarzu (byle tylko nie hałasować!) i 1 lekcja w klasie…

Dodatkowym problemem jest dramatyczne przepełnienie szkół podstawowych. Ruch na już? Ponowne uruchomienie podstawówki przy ul. Obrońców Stalingradu – czyli sławnego Maciusia. Budynek stoi i niszczeje, a prezydent ze swoimi urzędnikami nie mają pomysłu, co z nim zrobić. Najgorsze co można uczynić, to sprzedać teren deweloperowi. Najlepsze – ponownie wprowadzić tam dzieci i nauczycieli.

Edukacja to też temat języków obcych. Kto pamięta obietnice wyborcze o wprowadzeniu nauki języków skandydawskich do szkół? No właśnie… Może dajmy sobie spokój z nauką tych języków, skoro miasta na to nie stać, ale skupmy się na lepszej jakości zajęciach językowych obejmujących podstawowe języki europejskie? Dzisiaj w większości szkół dzieci uczą się angielskiego lub niemieckiego w grupie 25-30 osobowej. Można się nauczyć posługiwać językiem obcym w taki sposób? Oczywiście, że nie! Dlatego od 1 klasy szkoły podstawowej powinniśmy tworzyć grupy lektorskie maksymalnie 15 osobowe. Szkoły prywatne już dawno poszły tym tropem. W edukacji publicznej w grupach 2 razy większych samorząd udaje, że uczy. I to trzeba zmienić.

OPIEKA TO FUNDAMENT SPOŁECZNY

Skoro o edukacji była mowa, to zejdźmy poziom niżej – na przedszkola i żłobki. Przedszkola to sfera łącząca edukację i opiekę. Żłobki to już w zasadzie czysta opieka, z elementami edukacji nieformalnej. Co jest dzisiaj największą bolączką w Szczecinie w tym obszarze? Brak miejsc dla wszystkich dzieci… Od wielu lat nie potrafię zrozumieć, dlaczego władze Szczecina nie wykorzystują w pełni dostępnych prawnie narzędzi w postaci opiekuna dziennego? Rozwiązanie dostępne jest na mocy ustawy, przetrenowane przez inne gminy.  Marzy mi się taki kompleksowy, systemowy program kształcenia osób pozostających bez pracy – szczególnie tych w wieku starszym, którym najtrudniej jest znaleźć pracy – w zawodzie opiekuna dziennego. Za jednym zamachem rozwiązujemy częściowo problem bezrobocia, wykluczenia i braku miejsc w placówkach miejskich!

Drugie rozwiązanie, to bony oświatowe. Miasto płaci określoną kwotę za utrzymanie dziecka w przedszkolach czy żłobkach. Dlaczego tej samej kwoty w postaci bonów nie może przekazać rodzicom, którzy wybiorą placówki prywatne i dopłacą resztę? Dzięki temu gmina nie musi ponosić kosztów inwestycji związanych z odbudowywaniem tego, co polikwidowała w ubiegłych latach, a równocześnie wspierać będzie lokalnych przedsiębiorców prowadzących małe placówki przedszkolno – żłobkowe. A rodzice będą mieli opiekę dla swoich dzieci, co pozwoli im swobodnie powrócić do pracy. Proste? Proste.

MIASTO SILNE SWOIMI MIESZKAŃCAMI

Nie da się sprawnie zarządzać miastem bez udziału mieszkańców. Ważnym elementem społeczeństwa obywatelskiego są zaś organizacje pozarządowe. Na co dzień pracuję społecznie w tym obszarze i z poziomu własnej organizacji, ale przede wszystkim z poziomu wiceprzewodniczącej Szczecińskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego widzę, że sytuacja daleka jest od optymalnej. Znam doświadczenia środowisk społecznikowskich z innych gmin Polski i wiem, że może być dużo lepiej.

Przede wszystkim, należałoby zacząć animować organizacje pozarządowe. Sieciowanie ich, łączenie w federacje może im przynieść tylko korzyści. Dzisiaj większość organizacji działa na własną rękę, często odbijając się od muru administracji. Brak silnej grupy – połączonej chociażby sektorowo – utrudnia im przeprowadzanie realnej zmiany w mieście. Również RDPP jest traktowana bardziej jak listek figowy prezydenta, niż jego realne wsparcie. W efekcie, do prac RDPP nie garną się radni, ani przedstawiciele prezydenta. Przez Radę powinny przechodzić wszystkie akty prawne, które mieszczą się w zakresie działalności pożytku publicznego. Powinna ona stanowić donośną tubę głosu społecznego, który weryfikuje zamiary władzy i podpowiada, jakie rozwiązania są najlepsze. Tymczasem tak się nie dzieje. Trudno zatem oczekiwać, żeby RDPP miała siłę. Zawsze możemy oczywiście powiedzieć, że każdy obywatel ma prawo skonsultować każdą uchwałę Rady Miasta jeszcze przed jej uchwaleniem. Ale skoro jako obywatele mamy działać wyłącznie indywidualnie, to po co władza ma szczycić się faktem posiadania RDPP? Rolę Rady – tak samo jak rady ds. niepełnosprawnych czy Młodzieżowej Rady Miasta – koniecznie należy wzmocnić. I dlaczego przy prezydencie nie działają rady branżowe? Na przykład ds. gospodarki, seniorów, komunikacji, zdrowia itp.? Czy prezydentowi i radnym wystarczają same komisje RM? Te komisje, na które nawet urzędnicy magistratu nie chcą przychodzić? To bezwzględnie trzeba zmienić!

To tylko kilka aspektów, które są obecną bolączką miasta. Spraw, które należałoby zmienić w kolejnych 4 latach pracy samorządu. Ja sama nie kandyduję w tych wyborach do Rady Miasta (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo 😛 ). Ale nie czuję się zwolniona z myślenia o Szczecinie w kontekście zmian, jego rozwoju i poprawy sytuacji mieszkańców.

Ponieważ do dzisiaj nie znamy większości planów i propozycji wyborczych kandydatów na prezydenta i radnych miejskich, zapraszam do zapoznania się z moimi propozycjami. Można się śmiało częstować pomysłami. Bo celem nie jest partykularny interes tej czy innej partii lub grupy wyborczej. Celem jest pozytywna zmiana w mieście. O tylko tyle i aż tyle mi chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *