Dzieje się

Przewrażliwienie czy zdrowy rozsądek?

foto: onet.pl
foto: onet.pl

Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie dzisiejsze doświadczenia mojej „nieformalnej siostry” Marzeny, czyli – według szczecińskiej Gazety Wyborczej – wściekłej matki przedszkolaka. Marzena jest mamą kilkuletniego Maćka, który akurat dzisiaj pojechał na swoją pierwszą większą przedszkolną wycieczkę. W trosce o jego i jego rówieśników bezpieczeństwo Marzena postanowiła upewnić się, że autokar, który powiezie dzieci w trasę, jest w pełni sprawny, a kierowca przygotowany do jazdy. W teorii jako rodzic ma takie prawo. Jednak okazało się, że rzeczywistość skrzeczy…

wycieczka demotywatory.pl

Nie będę Wam opowiadać, co działo się, kiedy Marzena próbowała taką kontrolę sprowadzić. Pozwolę Jej samej wyrazić swoje zdanie na ten temat:

Szanowni Państwo,

w dniu dzisiejszym miała miejsce dzisiaj niezwykle nieprzyjemna sytuacja związana z brakiem pomocy w zapewnieniu potencjalnego bezpieczeństwa przedszkolakom. Jako zatroskany rodzic, postanowiłam zgłosić fakt wyjazdu dzieci z przedszkola na Jasnej i poprosić o sprawdzenie autokaru oraz kierowcy. Było to ok. 1h przed odjazdem autokaru.

Żeby nie zawracać głowy niewłaściwym osobom, zajrzałam na stronę http://kmp.szczecin.pl/, na której nie znalazłam ani słowa na temat spawdzania autokarów, wyszukałam więc swojego dzielnicowego, aby zadać mu pytanie, jak to zrobić. Poinformował mnie, żeby zadzwonić na numer dyżurny, co uczyniłam bezzwłocznie. Pani próbowała mnie połączyć z działem Ruchu Drogowego, jednakże tam nikt nie odebrał. Spróbowałam zadzwonić bezpośrednio, z podobnym skutkiem. Próbowałam na 112. Dostałam informację, żeby dzwonić na 997. Tam nikt nie odebrał, więc wróciłam do KP Dąbie. Zadzwoniłam do Naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego, gdzie z brakiem jakiejkolwiek empatii zostałam poinformowana, że to nadal nie ten numer i żeby dzwonić pod inny. Zadzwoniłam, gdzie obrażonym tonem pan mnie poinformował, że “to sprawdzają na Sambora, a nie że my wszędzie jeździmy, bo jest nas za mało”. Autokar już w tym momencie stał pod przedszkolem.

Tu moje emocje sięgnęły zenitu. Zadzwoniłam na 997, ale zamiast skłamać i powiedzieć, że kierowca mi wygląda na wczorajszego i siać paniki, zapytałam, co mam zrobić. Dowiedziałam się, że tę sprawę ma załatwić organizator i zapytać mam dyrekcji przedszkola. W pełnej wściekłości zadzwoniłam do dyrekcji(już w trakcie wycieczki), która jak się okazało sprawdzenia kierowcy nie zrobiła, bo nie ma obowiązku, ale zna kierowcę i za niego ręczy. Ja go jednak nie znam i wolałabym go przebadać. Zwłaszcza, że wiem od rodziców z innych części miasta, że nie ma problemu z przyjazdem policji i sprawdzeniem kierowcy.

Ponieważ sezon wakacyjny zaczyna się i takich rodziców będzie coraz więcej – pytań mam kilka i proszę o odpowiedź na piśmie:

-kiedy na stronie http://kmp.szczecin.pl/ pojawi się zakładka widoczna na głównej stronie, co ma zrobić rodzic, który chciałby sprawdzić, czy autokar, którym jedzie jego pociecha, jest sprawny, a kierowca trzeźwy?

-w jaki sposób zamierzacie przeszkolić Wydział Ruchu Drogowego, aby umiał odpowiedzieć na podstawowe pytania w w/w sprawie?

-jaki numer będzie kontaktowym w tej sprawie? Poproszę o publikację nie tylko stacjonarnego, ale i komórkowego

-kiedy wyślecie do wszystkich dyrekcji przedszkoli i szkół oraz innych placówek opieki nad dziećmi e-maila z zaleceniem przeprowadzania takich kontroli, mimo braku obowiązku?

Niewesoło, prawda? Żeby trochę wesprzeć mamę Maćka w Jej walce sama zadzwoniłam do rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji i rozmawiałam z Panią Anną Gembalą, która zapewniła mnie, że każdy ma prawo zgłosić autokar do kontroli. Może to być organizator wycieczki, a może to być również rodzic/opiekun. Jeśli jest taka możliwość, aby zgłosić wyjazd wcześniej, autokar będzie sprawdzony w stacji przy ul. Sambora w Szczecinie. Jeśli ma być sprawdzony w dniu odjazdu, zgłaszający powinni zadzwonić na nr 91 82 13 033 ok. godziny wcześniej, aby policjanci mieli czas dojechać i wykonać kontrolę. Tyle zapewnień ze strony policji.

Popołudniowe przeszukiwanie Internetu w związku z całą sprawą dostarczyło mi jednak bardzo zaskakujących informacji. W sieci zdają się ścierać dwa nurty i rozbieżne punkty widzenia. Na jednym biegunie tkwią osoby, które – tak jak Marzena – chcą korzystać z uprawnień do kontroli, aby mieć pewność, że ich dzieci są bezpieczne. Na drugim biegunie znajdują się osoby, które takie zachowania uważają za fanaberie, niepotrzebne zawracanie głowy i wyraz przewrażliwienia ze strony nadopiekuńczych rodziców. No bo przecież autokary są często sprawdzane, kontrola trwa niemiłosiernie długo, przez co wyjazd opóźnia się albo wycieczka jest skracana, a tak w ogóle to co taka policja może znaleźć? No co? Popatrzy, popuka w koła, papiery sprawdzi i tyle. Bez sensu i zawracanie głowy. Czy aby na pewno?

Spróbujcie wpisać w wyszukiwarkę proste hasło: „kontrola autokaru wycieczka dzieci”. Albo: „niesprawny autokar wycieczka”. Zobaczycie sami, ile pojawia się doniesień medialnych o nierzetelnych przewoźnikach, niesprawnych autokarach, kierowcach nieprzygotowanych do jazdy. Doniesienia są z całej Polski, w tym również z naszego województwa. W kwietniu tego roku policja nie wypuściła w trasę autokaru z Kłodzina (koło Pyrzyc), bo w trakcie kontroli okazało się, że pojazd ma niesprawny hamulec ręczny. Dzieci miały jechać do Trójmiasta. W październiku zeszłego roku policja sprawdziła autokar w Lubinie, który miał niesprawny układ hamulcowy, układ kierowniczy i na dodatek policjanci znaleźli wycieki płynów eksploatacyjnych z pojazdu. Autokar miał prowadzić kierowca, który pracował wcześniej jednym ciągiem przez 6 dni i nie powinien w ogóle ruszać w trasę. W Goleniowie autokar podstawiony przez przewoźnika miał zużyty bieżnik i na dokładkę z pojazdu wyciekał olej. W jednej z miejscowości koło Sławna autokar, który miał wieźć dzieci, miał niesprawne drzwi awaryjne i niedopuszczalnie zużyte opony. I w tym przypadku policja zabroniła przewozu dzieci. To tylko kilka przykładów „klikniętych” jako pierwsze z długiej listy artykułów. O ilu takich sytuacjach nie wiemy, bo media nie napisały? Pewnie jest ich całkiem sporo.

O tym, jakie mogą być skutki podróżowania niesprawnym autokarem, nie muszę nawet mówić. Dlatego uważam, że kontrola zarówno pojazdu, jak i przygotowania do jazdy kierowcy to konieczność. Powinien o to zadbać organizator, a informację o takim fakcie powinni otrzymać rodzice dzieci. Zapewnienia w stylu „zawsze jeżdżę z panem Zdzisiem i pan Zdzisiu to świetny kierowca” uważam za kuriozalne. Dlatego doskonale rozumiem Marzenę, jak i wszystkich innych rodziców, którzy po prostu chcą, aby ich dzieci całe i zdrowe na wycieczkę pojechały i szczęśliwie z niej wróciły.

W całej sprawie jest jeszcze drugie dno – komunikacja policji z rodzicami. Niby policja zachęca do zgłaszania autokarów do kontroli. Niby Inspektorat Transportu Ruchu Drogowego jest wyspecjalizowany w takich kontrolach. Ale rodzic, który nie ma na co dzień do czynienia z tymi służbami może mieć wrażenie zderzenia ze ścianą. Jak pokazuje przykład opisany w liście, znalezienie właściwej informacji, gdzie potrzebę takiej kontroli należy zgłaszać wcale nie jest łatwe. Ja sama mam wątpliwości, bo na stronie WITD są inne informacje i numery kontaktowe, a na stronie Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie inne. Co gorsze, połową sukcesu jest właściwe numery telefonu znać, a całym sukcesem jest dodzwonić się do właściwych służb i o taką kontrolę skutecznie poprosić. Jak widać, nie jest łatwo, ale warto próbować. Zanim zdarzy się jakiś wypadek i ucierpią nasze dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *