SBO 2017 – było, nie minęło

Za nami chyba najbardziej kontrowersyjna edycja Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Obfitowała ona w trudne projekty, przepychanki słowne, nieoczekiwane zwroty akcji w głosowaniach i zaskakujące rozwiązania. Czy to, czego doświadczyliśmy, nauczy nas lepiej pracować nad SBO? Czy wybrane w tej edycji pomysły mieszkańców znajdą swoje szczęśliwe zakończenie w postaci realizacji inwestycji?

W pracę nad SBO zaangażowana jestem od kilku lat. Zasiadam w Zespole przygotowującym zasady i opiniującym projekty z ramienia Szczecińskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Niejedno już w SBO widziałam i wiele usłyszałam. Ale takiego roku chyba jeszcze nie przeżyłam. Przypomnę tylko, że w tej edycji mieliśmy do czynienia z próbą obalenia przyjętych przez Zespół zasad za pośrednictwem nie zgadzających się z nimi radnych miejskich (którzy, jak się później w rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody dotyczącym innej gminy, zupełnie nie mieli racji). Odnotowaliśmy rekordowe opóźnienie w harmonogramie wdrażania tej edycji i równie rekordowy krótki czas głosowania nad propozycjami mieszkańców. Doświadczyliśmy żalu i rozgoryczenia wnioskodawców, którzy np. chcieli zakładać prywatne parkingi dla taksówek lub odbierać byłe kościoły prywatnym właścicielom w ramach SBO. Spotkaliśmy się z niejasnymi formami promocji projektów przez podmioty prywatne, mającymi swój interes w zwycięstwie projektów i wykorzystującymi w sposób wątpliwy prawnie dane osobowe mieszkańców miasta. Doświadczyliśmy wreszcie „cudów nad urną” i prywatnej vendetty kilku członków Zespołu, którzy kilkukrotnie próbowali odrzucać projekt, który od początku do końca zaopiniowany był przez urzędników jako poprawny i możliwy do realizacji. Byliśmy wreszcie świadkiem – po raz pierwszy! – kampanii oszczerstw i nieuprawnionej krytyki (żeby nie użyć popularnego słowa „hejtu”) ze strony samych członków Zespołu wobec jednego z wniosków. Tak kolorowo wokół SBO jeszcze chyba nie było…

Czy należy uznać, że tegoroczna edycja SBO jest porażką? W mojej opinii, ostatecznie wszystko skończyło się pozytywnie. 13 projektów zostało wyłonionych do realizacji. Wypracowaliśmy nowy sposób podziału środków, który daje szansę na wprowadzenie w życie większej liczby przedsięwzięć. Udało się też rozstrzygnąć pewne kontrowersyjne kwestie związane z wynikami SBO. Szczególnie ważne było ostatnie posiedzenie Zespołu, które odbyło się 6 lutego 2017 r. To na nim omówiliśmy uzyskane wyniki i dokonaliśmy pewnych przesądzeń i rekomendacji.

Spośród zwycięskich projektów pewne wątpliwości w opinii publicznej wzbudził projekt, który nota bene był jednym z ciekawszych w mojej subiektywnej ocenie – ścieżka rowerowa wokół Jeziora Głębokie. Projekt niewielki, acz ważny dla wielu mieszkańców. Dlaczego okazał się być kontrowersyjnym? Bo w tym miejscu planowana jest większa inwestycja związana z przebudową węzła przesiadkowego Głębokie. Ma ona być finansowana ze środków unijnych. Otrzymaliśmy jednak informację, że magistrat nie chce czekać na uruchomienie tamtej puli i inwestycji. Skoro mieszkańcy wskazali na konieczność budowy ścieżki już teraz, zostanie ona wykonana w ramach puli SBO. W momencie realizacji inwestycji dotyczącej węzła, budowa ścieżki zostanie uwzględniona w projekcie, aby zadania się na siebie nie nakładały, a środki nie były podwójnie i bez sensu wydawane. Tyle teorii. W praktyce – zobaczymy, jak wyjdzie. Grunt, że ścieżka wokół Jeziora ma się pojawić.

Bardzo długo rozmawialiśmy o kontrowersjach wokół projektów rowerowych i smsowej akcji firmy Nextbike, operatora Szczecińskiego Roweru Miejskiego. Padało wiele argumentów, które odnosiły się do potencjalnego złamania prawa przez firmę, wpływu smsów na głosowanie (dwa ze zwycięskich projektów dotyczyły właśnie stacji rowerowych). Ja osobiście przedstawiłam pogląd, że granice promocji są bardzo płynne i nieuchwytne. Czymże bowiem różni się wysłanie 30 tysięcy smsów przez prywatny podmiot z hasłem „głosujcie na rowerowe projekty” od subiektywnego przeglądu i opisu kilku projektów w gazetach/na portalach internetowych czy zaproszenie kilku spośród kilkuset autorów projektów do audycji radiowej w publicznym radio? Albo namawianiem do głosowania na konkretny projekt przez znanych i lubianych? Póki nie odbywa się to z pieniędzy Miasta (czyli naszych), jest to dopuszczalne. Inną kwestią oczywiście jest wykorzystanie danych osobowych przez Nextbike oraz ewentualne koszty związane z wysyłaniem kilkudziesięciu tysięcy smsów. Ale to sprawa do rozstrzygnięcia pomiędzy NiOL (spółką zarządzającą w imieniu Miasta Rowerem Miejskim) a Nextbike. To są strony sprawy, SBO zaś stoi trochę obok. Ja w każdym razie wyraziłam pogląd, że wnioskodawców – autorów projektów rowerowych – nie powinno się karać za niechcianą, nie zamawianą i nie ustalaną wspólnie akcję promocyjną firmy Nextbike. Gdybyśmy projekty te odrzucili, byłoby to klasyczne spełnienie przysłowia „Cygan zawinił, a kowala powiesili”. Taki też pogląd wyrazili inni członkowie Zespołu. Prawie wszyscy zagłosowali za przyjęciem projektów do realizacji (tylko jeden z członków – oprócz przewodniczącego – wstrzymał się od głosu), z jednoczesną rekomendacją przypilnowania, żeby koszty akcji firmy Nextbike nie zostały przerzucone na budżet Miasta i aby zbadać prawnie prawidłowość wykorzystania danych osobowych mieszkańców.

Rozmawialiśmy przy tej okazji o rozwoju systemu Roweru Miejskiego w Szczecinie. Od lat bowiem w każdej niemal edycji pojawiają się różne propozycje postawienia stacji w punktach miasta jeszcze na ten cel niezagospodarowanych. Ma to swoje plusy i minusy. Żeby opanować nieco chaos w tej kwestii, kompleksowy program rozwoju RM (w jakich kierunkach, na jakim obszarze miasta)  ma zostać opracowany w magistracie. Przy tej okazji wyraziłam swoje obawy o możliwe negatywne skutki takiego „opracowania”. Pamiętam bowiem jak dziś, kiedy siedzieliśmy na posiedzeniu Zespołu w latach ubiegłych i ostro spieraliśmy się z przedstawicielami Miasta o możliwość dopuszczenia do głosowania projektów ze stacjami RM na Głębokim, przy siedzibie Uniwersytetu na ul. Cukrowej czy na Prawobrzeżu. Urzędnicy miejscy, specjaliści rowerowi, argumentowali wtedy, że rower miejski ma być ograniczony do ścisłego centrum miasta. Że to alternatywa transportowa na krótkich odcinkach, a nie rekreacyjna forma przemieszczania się. Rozmawialiśmy o tym w Radio Szczecin. Kłóciliśmy się na spotkaniach Zespołu. Ostatecznie dzisiaj Rower na Prawobrzeżu cieszy się większą popularnością, niż w Centrum, a stacja na Głębokim nikomu nie wadzi. Ale gdyby nie propozycje mieszkańców i upór członków Zespołu ds. SBO w tej kwestii, stacji tych by nie było. Bo urzędnicy wiedzieli lepiej. Dlatego też z jednej strony cieszę się, że do kwestii rozwoju RM zaczynamy podchodzić z głową i metodycznie, a z drugiej – mając takie doświadczenia – obawiam się, czy nie wylejemy dziecka z kąpielą. Czy przyjęcie pewnych ram RM przez urzędników z takimi, a nie innymi poglądami na jego sens i zasady funkcjonowania, nie spowoduje, że mieszkańcy nie będą mogli proponować w ramach Budżetu Obywatelskiego stacji w miejscach, które dopiero po czasie mogą okazać się bardzo popularne?

Na posiedzeniu Zespołu dyskutowaliśmy również o przyszłości SBO. Teoretycznie, mając już przyjętą i przećwiczoną uchwałę z zasadami Budżetu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby od razu uruchomić edycję na 2018 r. Uniknęlibyśmy wtedy zamieszania i krótkiego głosowania. Ale to pytanie, czy nic w przepisach dot. SBO nie trzeba zmienić. Przydałaby się również porządna ewaluacja naszego „konkursu piękności”, a takową ma przeprowadzić zewnętrzny podmiot na zlecenie Miasta.

Na posiedzeniu poruszyliśmy również wątki zgłoszone przez jednego z mieszkańców – wymagania przez Miasto w trakcie głosowania, by mieszkańcy deklarowali głosowanie pod groźbą odpowiedzialności karnej. Wojewoda w rozstrzygnięciu nadzorczym wskazał, że takie zapisy są niezgodne z prawem. Magistrat zapowiada, że od rozstrzygnięcia odwoła się do Sądu Administracyjnego, aby uzyskać wiążące rozstrzygnięcie. Podobno w różnych gminach różnie sądy i wojewodowie reagują i nie ma jednej, jasnej wykładni prawnej w tej kwestii. Dyskutowaliśmy również o zastrzeżeniach dotyczących „podprogowego” promowania przez Urząd Miasta projektów związanych z Rowerem Miejskim. Na kartach do głosowania i ulotkach widniał bowiem wizerunek RM. Rekomendowaliśmy, aby w kolejnych edycjach opatrzyć wszystkie miejskie materiały bardziej neutralnymi obrazkami.

Dosyć długo dyskutowaliśmy (znowu!) nad projektem Bukovasport. Dwóch członków Zespołu, którzy od początku byli negatywnie nastawieni do tego projektu, nadal próbowało udowadniać, że projekt nie powinien być dopuszczony do głosowania i wybrany w SBO. Mimo, że wszystkie jednostki miejskie pozytywnie go zaopiniowały, Lasy Państwowe deklarują chęć współpracy, zaś Magistrat chce zrobić wszystko co możliwe, aby projekt – zgodnie z wolą mieszkańców – został zrealizowany. Aż szkoda czasu na opisywanie wszystkich „gorzkich żali” ww. członków Zespołu. Ja uważam, że należy spuścić na nie zasłonę milczenia i czynić wszystko, by projekty realizowane były zgodnie z werdyktem w SBO. Jak mawiają mądre głowy: „haters gonna hate” – nic na to nie poradzimy. Najlepszym lekarstwem jest robienie dobrych i pożądanych przez mieszkańców rzeczy.

Na koniec krótko rozmawialiśmy o rekomendacjach na przyszłość. Ja proponowałam odejście od nierealnej zasady, że projekty muszą się zakończyć w ciągu 1 roku kalendarzowego. Chyba żaden zwycięski projekt nie został zrealizowany w tym terminie. Dodatkowo proponowałam wprowadzenie regulacji, by zasady ustalane przez Zespół, nie mogły być obalane potem pokątnie przez radnych. To chyba jednak nie jest możliwe do prowadzenia w praktyce. A szkoda. Rekomendowałam również jednoznaczne rozgraniczenie roli członka Zespołu z prawem głosowania i dopuszczania projektów do SBO od roli autora projektów. Ten wątek przewija się już kolejny rok i zawsze budzi kontrowersje. W kontrze wypowiedziały się trzy osoby, wskazując, że wystarczy, by autorzy projektów wyłączali się z głosowania nad swoimi propozycjami. Tak się dziwnie złożyło, że wszystkie trzy osoby to właśnie autorzy projektów i aktywni członkowie Zespołu w jednym. Przypadek? Obiektywizm? Oceńcie sami.

W planie mamy jeszcze jedno spotkanie w celu przygotowania kolejnych rekomendacji. Inna rzeczy, czy zostaną wzięte pod uwagę w praktyce przyszłorocznej edycji. Ja zaś po tym wszystkim myślę, że z naszym SBO nie jest tragicznie. Ale czy to jest budżet partycypacyjny moich marzeń? Na pewno nie. W Polsce wdrażany jest taki świetny system, który zdaje się spełniać większość postulatów społecznej partycypacji i niedługo go opiszę. Kto wie, może i u nas kiedyś uda się go wdrożyć? Na razie mamy co mamy i musimy to wykorzystać.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *