Sedina, Pogoń i inne harce w SBO

Kiedy kilka dni temu pisałam o kuriozalnych ocenach urzędników w Szczecińskim Budżecie Obywatelskim, miałam za sobą wyłącznie weryfikację kart z dzielnicy Zachód. Dzisiaj mam za sobą spotkanie Zespołu ds. SBO, w czasie którego poruszyłam tę kwestię publicznie – w dyskusji m.in. z Wiceprezydentem Miasta – Panem Michałem Przepierą, a także przeanalizowałam kolejne karty. W międzyczasie mój poprzedni artykuł – uzupełniony o nowe informacje – pojawił się w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej. I wzbudził wiele komentarzy, zarówno na GW, jak i na Facebooku. Dlatego myślę, że warto uzupełnić zapiski o kolejne fakty.

sedina

Do grona niechlubnych przykładów pracy urzędników nad oceną pomysłów SBO dołączyła karta oceny projektu nr projekt 42: Odbudowa pomnika Sediny na Placu Tobruckim. Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków pisze w karcie, że zgoda na rekonstrukcję Sediny została wyrażona w formie uchwały Rady Miasta Szczecin, zaś w dodatkowych uwagach informuje, że:

Ponadto, należy zaznaczyć, że projekt jest kontrowersyjny, budził sprzeciw społeczny m.in. Stowarzyszenia Civitas Christiana oraz był negatywnie opiniowany przez szczecińskich naukowców, w tym prof. W. Filipowiaka, prof. Tadeusza Białeckiego, profesora Jana M. Piskorskiego, dr. Wojciecha Łopucha, czy miłośników zabytków, w tym autora licznych publikacji o Szczecinie Aleksandra Pawlaka. Zadanie nie uzyskało akceptacji środowisk naukowych, SHS, SKZ.

sedina ocena

Pisałam o tym w tekście do Wyborczej, ale warto napisać to ponownie: jak to się ma do bezstronności urzędników? Dlaczego w swoich uwagach nie przywołali opinii pozytywnych dla idei rekonstrukcji Sediny? Takich wszak również nie brakuje. Czy nie lepiej dla urzędników byłoby nie poruszać w ogóle tej kwestii i pozwolić mieszkańcom zagłosować za tym, czy na postumencie na Placu Tobruckim ma stanąć rzeźba, czy nie? Budżet jest z zasady obywatelski – niechże więc to obywatele zdecydują, czy jest im Sedina potrzeba, bez narzucania subiektywnych opinii urzędników miejskich.

pogoń szczecin

Kolejny przykład reakcji Miasta na pomysł pomnika: projekt nr 147 Aleja Zasłużonych portowców na stadionie miejskim. Autor projektu pisze:

Zadanie ma na celu propagowanie historii i tradycji najbardziej zasłużonego dla miasta i regionu klubu – MKS Pogoń Szczecin poprzez rozpoczęcie projektu pt. ALEJA ZASŁUŻONYCH PORTOWCÓW. W blisko 70 – letniej historii, wielu ludzi swoim życiem, postawą i pracą wybitnie zasłużyło się budowaniu klubu, który w świadomości wielu Szczecinian jest najważniejszą marką naszego regionu i miasta. W naszym zamierzeniu Aleję Zasłużonych Portowców stanowić będą pomniki wybitnych działaczy, trenerów, sportowców, którzy odegrali istotną rolę w historii klubu. Projekt ma za zadanie przybliżyć mieszkańcom Szczecina i regionu postaci, którzy dzięki swojej pasji i zaangażowaniu, konsekwentnie współtworzyli Morski Klub Sportowy Pogoń Szczecin, stanowiący jeden z fundamentów budujących poczucie tożsamości z regionem dla kolejnych pokoleń szczecinian.

W kosztorysie wskazano na budowę pomnika Floriana Krygiera, Włodzimierza Obsta oraz koszt przygotowania infrastruktury i zagospodarowania terenu. Co na to Wydział Sportu?

Przedstawiony projekt Wydział Sportu opiniuje negatywnie. Wynika to z faktu, iż obecnie opracowywany jest projekt techniczny modernizacji stadionu. We wstępnych założeniach modernizacyjnych brak było zapisów o powstaniu miejsc przeznaczonych dla zasłużonych osób dla piłki nożnej w naszym mieście. Również sam problem powstawania pomników jest tematem trudnym a fundusze przeznaczone na upamiętnienie zasłużonych osób w większym stopniu mogą w przyszłości zabezpieczyć lepsze funkcjonowanie sportu szczecińskiego.

karta oceny pomnik pogoń

No nie da się. Nie wzięliśmy tego pod uwagę i wprawdzie nadal stadion nie jest modernizowany, ale i tak nie zamierzamy niczego zmieniać. Nie, i koniec. Co gorsza – chcecie pomniki? Według Wydziału Sportu – jak będzie na pomnik, nie będzie na sport. No! Już zrozumieliście?

Na zakończenie tematu kilka zdań o tym, dlaczego tak ważne jest, abyśmy w SBO poważnie traktowali projekty, proces oceny czy pracowali nad relacjami na linii urzędnicy – mieszkańcy. We wtorek, 11 sierpnia odbyło się spotkanie Zespołu ds. SBO, w trakcie którego zadałam publicznie pytanie o status kart oceny przygotowanych przez urzędników miejskich, właśnie w kontekście ich fatalnej jakości i kuriozalnych zapisów. Pan wiceprezydent Przepiera poinformował nas, że Zespół nie jest zobligowany treścią kart. Że możemy w ogóle nie brać pod uwagę tego, co jest w nich zapisane. Zastanawiam się więc, po co urzędnicy musieli je przygotować, a członkowie Zespołu mają je czytać? Czy nie byłoby łatwiej przyjąć wszystkie propozycje bez weryfikacji?

Otóż odpowiedź na to pytanie jest prosta – może i byłoby łatwiej, ale na pewno nierozsądnie i nieuczciwie wobec samych szczecinian. Jesteśmy bowiem odpowiedzialni za zapewnienie uczciwego i równego procesu oceny, według przyjętych, obowiązujących wszystkich zasad Budżetu Obywatelskiego. Zasad, według których są określone granice czasowe, finansowe i przestrzenne dla inwestycji SBO. I dlatego tak ważne jest, aby urzędnicy fachowo, merytorycznie i dokładnie wykonali swoją pracę. Żeby karty były wypełnione rzetelnie, bez wyrażania osobistych preferencji czy niechęci do tego lub innego pomysłu.

Obecne podejście urzędników skutkuje późniejszymi problemami z realizacją projektów. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Pierwszy z nich: schronisko dla zwierząt, które miało być doposażone i zmodernizowane według pomysłu mieszkańców. Urzędnicy nie chcieli zrealizować przegłosowanych zamierzeń. Skończyło się potężną awanturą i zmianami kadrowymi w schronisku.

Inny przykład: przejście podziemne pod Al. Wyzwolenia – według pomysłodawcy miejsce to miało być zmodernizowane za 700 tys. zł, doposażone w podjazdy dla wózków, monitoring. Za tym głosowali mieszkańcy. Teraz urzędnicy orzekli, że proponowany zakres prac jest kilkakrotnie droższy, że nie mieści się w limicie finansowym SBO i w związku z tym zaproponowali zamknięcie przejścia i wymalowanie pasów na jezdni. Tylko, że nie za takim rozwiązaniem głosowali mieszkańcy. To tak, jakby ktoś w restauracji zamówił homara, a dostał cienką pomidorową. Dziś więc mamy publiczną dyskusję o rozwiązaniu forsowanym przez urzędników miejskich i mnóstwo społecznych nerwów z tym związanych.

Te dwa aktualne przykłady pokazują, jak kończy się nierzetelność pracowników magistratu w merytorycznej ocenie pomysłów w ramach SBO, a także pozwolenie władz miasta na nieuwzględnianie uwag wydziałów merytorycznych przy akceptowaniu projektów do głosowania. I nie przekonuje mnie argument niektórych członków Zespołu (byłych i obecnych) o tym, że w poprzednich latach tak właśnie pracowano nad Budżetem. Na błędach bowiem należy się uczyć, a nie ślepo je powtarzać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *