Skąd się biorą dzieci?

Dzisiejsze doniesienia prasowe wprawiły mnie w niemałe osłupienie. Czuć coraz mocniej, że kampania wyborcza nabiera coraz większych rumieńców, mimo że formalnie wybory odbędą się dopiero za dwa lata. Najmocniej widać to w lokalnym światku, wśród niektórych radnych, posłów – ale przede wszystkim prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Dzisiejszy komunikat prasowy Miasta w sprawie in vitro jest najlepszym dowodem, że prezydent ostro zaczyna walczyć o reelekcję. A że przy okazji miesza groch z kapustą, to już zupełnie inna bajka. Przypomina to trochę powiedzenie Króla Juliana: „A teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu…”

O co chodzi konkretnie? O komunikat biura prasowego, który przytoczył dzisiaj Kurier Szczeciński:

Współfinansowanie in vitro przez miasto powinno być elementem kompleksowego programu wzrostu urodzeń, to problem całego regionu – stanowisko prezydenta Szczecina przedstawiło jego biuro prasowe. Prezydent proponuje utworzenie w stolicy województwa zachodniopomorskiego regionalnego ośrodka diagnostyki i leczenia niepłodności. Do współpracy zaprosił marszałka, wojewodę, rektora PUM i ministra zdrowia.

Prezydent zadeklarował chęć włączenia Szczecina w realizację, przygotowywanego w resorcie zdrowia, Narodowego Programu Prokreacyjnego i zapowiedział gotowość do zaangażowania finansowego i skoordynowania działań w regionie. Zwrócił uwagę, że problem niepłodności w województwie zachodniopomorskim jest większy w porównaniu ze średnią krajową, co istotnie przekłada się na spadek liczby urodzeń – od 2010 roku spada ona corocznie o ok. 500.

– Jeśli przyjąć, że łączy nas jeden cel, jakim jest wzrost liczby urodzeń, proponuję zaprogramowanie działań, z uwzględnieniem wszystkich sprawdzonych metod, przy udziale wszystkich zainteresowanych stron, tj. samorządu Szczecina, Województwa Zachodniopomorskiego, Urzędu Wojewódzkiego, Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i Ministerstwa Zdrowa – napisał Piotr Krzystek w liście do władz regionu, ministra zdrowia i rektora PUM.

Zaraz, zaraz… Prezydent Piotr Krzystek jest za finansowaniem w mieście i regionie in vitro? Ten sam prezydent Piotr Krzystek, który przez dwa lata skutecznie blokował uchwałę obywatelską, która miała wprowadzić finansowanie tej techniki leczenia niepłodności w naszym mieście, powołując się na dość słaby argument, że uchwała nie ma autora? Ten sam prezydent Piotr Krzystek, który uważał, że skoro Ministerstwo Zdrowia finansuje tę metodę, to wydawanie na nią środków z budżetu Szczecina jest niezasadne?

Co jest jeszcze bardziej kuriozalne w przesłanym liście prezydenta Krzystka? Że chęć współfinansowania metody in vitro i leczenia tym sposobem niepłodności chce wpisać w Narodowy Program Prokreacyjny, tworzony przez Ministerstwo Zdrowia. Tyle tylko, że w ramach tegoż Programu nie będzie finansowania metody in vitro! To program oparty na tzw. naprotechnologii, a zatem metodach „leczenia” niepłodności opartych np. na obserwacji cyklu, badaniach hormonalnych, wsparciu psychologów czy w ostateczności leczenia farmakologicznego mężczyzn. Według Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła w NPP nie będzie dalszego finansowania zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro. Jak ma się zatem deklaracja prezydenta Piotra Krzystka o chęci współfinansowania tej metody do wpisywania się w Narodowy Program Prokreacji? Co konkretnie ma być według prezydenta Szczecina zaoferowane mieszkańcom miasta i regionu?

Te dwa podejścia (walka z niepłodnością metodą zapłodnienia pozaustrojowego i metodą obserwacji organizmu, tudzież wsparcia psychologicznego) są od siebie tak różne, jak ogień i woda. Trudno spodziewać się, że Ministerstwo Zdrowia pobłogosławi (nomen omen!) finansowanie in vitro pod szyldem NPP. Trudno też uznać, że obserwacja śluzu i mierzenie temperatury celem „utrafienia” w najlepszy moment na zapłodnienie stanowi praktyczną emanację in vitro.

źródło: rodzina.wiara.pl
źródło: rodzina.wiara.pl

Powstaje zatem pytanie – czy za listem wysłanym dzisiaj do marszałka, rektora PUM i wojewody stoi jakaś głębsza myśl, sprytny plan pogodzenia dwóch żywiołów? Czy może jednak jest to wspomniana na początku tekstu metoda Króla Juliana i wypuszczenie balonika, do którego zapakowano wszystko, co autorom udało się znaleźć w wyszukiwarce Google pod hasłem „walka z niepłodnością”? A może jest to chęć wykazania inicjatywy i złożenia przedwyborczej obietnicy wszystkim potencjalnym odbiorcom, na zasadzie „dla każdego coś miłego”, a potem zrzucenia winy na niezainteresowanego marszałka, wojewodę czy rektora? „Bo wiecie, ja to bym chciał, ale oni rzucają kłody pod nogi”…

Jestem szalenie ciekawa dalszego ciągu tej sprawy. I losów zamrożonej uchwały Rady Miasta o finansowaniu in vitro. Przejdzie do dalszej procedury opiniowania przez Agencji Oceny Technologii Medycznych, czy tym razem wymówką będzie niechęć władz województwa do włączenia się w działania Miasta? Zapewne niedługo się dowiemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *