Dzieje się

Ślepa, głucha i jeszcze powolna – polska Temida

temida

To, że temida jest ślepa, to wiedziałam. Ale że jest aż tak powolna??? Dlaczego w amerykańskich serialach sprawy sądowe rozstrzyga się od ręki? Ba, nawet w polskich Prawach Agaty, Sędziach Annach Mariach i innych Trudnych Sprawach to wszystko leci piorunem? I tylko w polskiej rzeczywistości tak nie jest??? Ech… A wszystko przez to, że zachciało mi się dochodzić sprawiedliwości…

W 2009 roku (tak, już 5 lat temu!!!) zainspirowała mnie dyskusja na pewnym szkoleniu. Rozmawialiśmy o tym, że niektóre urzędy skarbowe uznają, że wynagrodzenie finansowane ze środków unijnych powinno być zwolnione od podatku. Bo ustawa mówi, że a) środki unijne, niezależnie od ich ścieżki przekazywania są wolne od podatku. No i żeby nie było tak łatwo, aby mieć takie zwolnienie od podatku trzeba spełnić drugi warunek: b) realizować cel programu. Proste i oczywiste? Nie dla skarbówki.

W duchu walki o sprawiedliwość i przejrzystość finansową napisałam pismo  do Izby Skarbowej, wskazując że przecież moje wynagrodzenie pochodzi(ło) z Pomocy Technicznej POKL więc literkę a) spełniam. No i że zajmuję się wdrażaniem programu unijnego, a więc realizuję jego cele. To znaczy – jest i literka b) spełniona. Po 3 miesiącach odpisali. Że pisać do nich mogę, ale na odpowiednim formularzu. I zanim rozpatrzą, muszę zapłacić. Ok, 40 złotych nie majątek, szczególnie że gra toczyła się o wyższą stawkę. Zgrzytnęłam zębami, wypełniłam ODPOWIEDNI DRUK i przelałam pieniądze. Po kolejnych 3 miesiącach przyszły pozdrowienia z IS. Że nie zgadzają się z moim stanowiskiem i że mogę ich wezwać do usunięcia naruszenia prawa.

Oczywiście, że ich wezwałam. Po kolejnych kilku miesiącach przyszły kolejne pozdrowienia. Napisali, że zdania nie zmienili i jak bardzo chcę, to mogę ich pozwać do sądu. Pomyślałam, że działają jak rzeczoznawcy od obuwia – a nóż widelec się petent odczepi. O nie, nie ze mną te numery 🙂 Serdecznie ich pozdrowiłam, a mój ulubiony radca prawny w moim imieniu wyszykował piękny pozew.

Po kolejnych kilku miesiącach nadejszła wiekopona chwila rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. W wielkim skrócie – wygraliśmy. WSA stwierdził, że Izbie Skarbowej się coś pomyliło, bo przecież litera a) jest jasna i zrozumiała. I że ja ją spełniam. WSA zauważył też dość przytomnie, że IS nie odniosła się w ogóle w swojej interpretacji podatkowej do litery b), w związku z czym WSA się nie miesza. Zwycięstwo? Skądże znowu! Dzielni wojownicy z Izby odwołali się do NSA. A co tam, podatnik zapłaci…

Na rozprawę w NSA czekaliśmy półtora roku. Doczekaliśmy się jej ostatecznie w 2013 roku. NSA stwierdził, że litera a) jest jasna i że właściwie o co skarbówce chodzi. Podkreślił też, że IS nie odniosła się do litery b). Więc trzeba ponownie rozpoznać sprawę. Kolejne pismo z Izby Skarbowej: proszę uzupełnić wniosek o zwrot podatku NA ODPOWIEDNIM FORMULARZU, napisać jak tam z literą b) stoję, zapłacić, będą rozpatrywać. Zgrzytnęłam zębami po raz drugi. Wypełniłam, zapłaciłam, wysłałam.

I kolejny raz napisali mi, że ok, literę a) już mi odpuszczą, ale z tą literą b) to już nie bardzo. Że niby ja sama osobiście nie realizuję celu programu, tylko robi to podatnik – mój pracodawca, urząd. Pikuś, że podatnik definiowany był w zapisach ustawy o podatku dochodowym OD OSÓB FIZYCZNYCH, a nie prawnych. Wrrrr…. Cała kołomyja od nowa. Odwołanie, serdeczne pozdrowienia ze skarbówki, wezwanie do usunięcia naruszenia prawa, figa z makiem IS, pozew do WSA. I kochany, nasz zachodniopomorski WSA wyznaczył mi rozprawę na 10 kwietnia 2014 r. Coś czuję, że to nie koniec tej batalii, że niezależnie od wyniku, albo ambitni prawnicy z Izby Skarbowej odwołają się do NSA, albo my to zrobimy. I że sprawę może uda się rozstrzygnąć w 2016 roku. Po 7 latach od jej rozpoczęcia. Dlaczego????!!!

Wiecie co? Ja walczę o dodatkowe pieniądze. Chciałabym je mieć w imię poprawnego stosowania przepisów ustawy, ale mogę na nie poczekać. A co mają zrobić ludzie, którzy walczą np. o odszkodowanie za wypadek albo błąd w sztuce lekarskiej? Którym pieniądze na leczenie są potrzebne natychmiast, a nie po 5, 10 czy 15 latach batalii, odwołań, opinii biegłych sądowych, odraczania rozpraw? Czy na sprawiedliwość w naszym kraju naprawdę trzeba czekać tak długo?

One thought on “Ślepa, głucha i jeszcze powolna – polska Temida

  1. Pani Dorota ma rację. Pytanie, dlaczego w urzędach, instytucjach państwowych sądach zasiadają wciąż te same osoby, niekiedy nawet pączkują rodzinnie od 25 lat?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *