Dzieje się

Świat według mediów

foto: www.bbc.co.uk
foto: www.bbc.co.uk

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy to, co podają nam media, jest prawdą? Mówię tu o normalnych wiadomościach, obrazie tego, co dzieje się wokół nas na co dzień, a nie subiektywnych analizach czy recenzjach. Artykułach mówiących o tym, czy są korki na drodze, jak wygląda statystyka chorób w danym okresie… To powinny być przecież obiektywne informacje, prawda? Coś, co nie powinno budzić wątpliwości, a już na pewno nie powinno być skrajnie różnie przedstawiane. Tymczasem nawet nasze lokalne media, w zależności od redakcji, potrafią przedstawić to samo wydarzenie w całkiem odmiennym świetle. Uderzyło mnie to niedawno i dlatego pokusiłam się o szybką analizę nagłówków w 3 najpopularniejszych ostatnio tematach.

Przykład 1: Zamknięty Most Długi i sytuacja kierowców.

W sobotę 21 lutego 2015 r. na 5 tygodni został zamknięty Most Długi. Informacje prasowe i prognozy, jak to będzie po jego zamknięciu pojawiały się na długo przed godziną W. Potem nastąpił poniedziałek i media – całkiem słusznie – postanowiły zrelacjonować nam, co dzieje się na ulicach i jak wygląda sytuacja kierowców. Przypomnę tylko, że mówimy o tych samych rejonach miasta i tych samych kierowcach.

Najgorzej sytuacja wyglądała okiem redakcji Kuriera. Redakcja tak przedstawiła to, co dzieje się na ulicach:

Wtorek był dokładną kalką poniedziałku. Na ulicach Szczecina działo się wczoraj dokładnie to samo co pierwszego dnia tygodnia: ranek był (prawie) bezkonfliktowy, ale od południa część Starego Miasta zamarła w jednym wielkim korku gigancie. Aleja niepodległości (na zdjęciu) zakorkowana była wczoraj praktycznie przez cały dzień. (…)

A tu okładka Kuriera ze środy, 25 lutego z artykułem.

Kurier

Nieco lepiej wyglądała sytuacja według MM Szczecin. Tam wprawdzie w treści mowa jest o „utrudnieniach” przy wjeździe z Trasy Zamkowej na Plac Żołnierza, jednak nagłówek mówi nam już, że „Most Długi Zamknięty, ale jeździmy w miarę płynnie”. Wygląda to tak:

MM Szczecin

A może rzeczywistość prezentowała się zupełnie inaczej? Może problemu z ruchem nie było w ogóle? Tak może się wszak wydawać, analizując doniesienia szczecińskiej Gazety Wyborczej. Zarówno w poniedziałek, jak i we wtorek dziennikarze uspokajali mieszkańców, twierdząc, że żadnych utrudnień nie ma. W poniedziałek przeczytać mogliśmy:

Mimo zamknięcia Mostu Długiego w poniedziałek Szczecin nie stanął w korkach.

A we wtorek Gazeta Wyborcza informowała:
Na ul. Gdańskiej duży ruch, sznur samochodów na Autostradzie Poznańskiej, ale szczecińscy kierowcy dobrze radzą sobie bez jednej z trzech tras wjazdowych do miasta.

Hmmmm…. To jak właściwie jeździło się po mieście? Bez problemu, w miarę płynnie choć z utrudnieniami, czy może jednak pojawiały się korki (giganty)? Jak widać, wszystkie te nagłówki – dotyczące tej samej sytuacji – stanowią ciekawą i zróżnicowaną lekturę.

Przykład 2: Przebudowa Placu Żołnierza

Skoro jesteśmy już przy tematach drogowych, popatrzmy może na inny przykład skrajnie różnego podejścia redakcji do kwestii transportu i komunikacji. W ubiegłym roku rozpoczęto przebudowę Placu Żołnierza, diametralnie zmieniając jego układ drogowy – zlikwidowano jeden z trzech pasów dla samochodów, zmieniono nieco sytuację na parkingu i dodano pas dla rowerów. Zwężenie jezdni na odcinku, który przejmuje znaczną część ruchu z Trasy Zamkowej, wzbudził w mieście mnóstwo kontrowersji. I to nie tylko wśród mieszkańców czy lokalnych decydentów, ale również wśród przedstawicieli mediów. Doszło do prasowego starcia dziennikarzy z dwóch redakcji: Kuriera Szczecińskiego, który ma tuż przy Placu swoją siedzibę i którego redaktorzy wyrażali się negatywnie o całym pomyśle ograniczania ruchu samochodów na rzecz potencjalnego zwiększania ruchu rowerów, a także Gazety Wyborczej, której jeden z dziennikarzy wydaje się być absolutnym fanem rowerów i tej formy transportu.

Analizowanie niezliczonych artykułów obu stron było fascynujące. To samo miejsce, ta sama inwestycja, skrajnie różne sposoby relacjonowania sytuacji i udowadniania, czy zwężenie jezdni korkuje wjazd do Szczecina, czy też nie.

W Kurierze możemy znaleźć m.in. taki artykuł:

Likwidacja jednego pasa ruchu wzdłuż alei kwiatowej sparaliżowała pl. Żołnierza Polskiego w Szczecinie. Nie ma co się łudzić, korki stąd już prawdopodobnie nie znikną. Teraz można się jedynie zastanawiać, kto ma dłużej stać, kierowcy nadjeżdżający z prawobrzeża, czy ci, którzy chcą jechać na północ, ul. Matejki.

Skierowanie ujścia Trasy Zamkowej wprost do centrum od początku było złym pomysłem. Wszyscy to wiedzieli ale nie było wyjścia, ktoś kiedyś tak zdecydował i już nic nie można było zmienić. Przez lata jakoś to funkcjonowało – był tłok ale w korkach nie stało się długo. Decyzja, by zlikwidować jeden pas ruchu na odcinku od Bramy Królewskiej do al. Wyzwolenia zburzyła dotychczasową równowagę. Pl. Żołnierza zakorkował się na amen. (…)

Kurier plac żołnierza

Za to w Gazecie Wyborczej pojawiały się artykuły, wzbogacone nawet amatorskimi filmami dziennikarza, udowadniające zgoła odmienną tezę – że zmiany w układzie ulicy ruchu nie blokują:

Prace jeszcze nie zostały zakończone, trwa wymiana nawierzchni, zamknięty jest prawoskręt. Nawet z takimi przeszkodami na zwężonym odcinku placu Żołnierza nic złego się nie dzieje. Co widać na naszym filmie nakręconym w godzinach szczytu.

GW plac żołnierza
No i proszę. To samo miejsce, ten sam (mniej więcej) czas, ta sama zmiana – i tylko skutek różny. Zależnie od redakcji.

Przykład 3. Odra atakuje (albo i nie)

Żeby nie zrobiło się monotonnie, proponuję odjechać od tematów transportowych i zająć się tematami zdrowotnymi. Od dłuższego czasu w mediach toczy się debata publiczna na temat zasadności i ryzyka związanego ze szczepieniem dzieci na choroby zakaźne. Na całym świecie coraz głośniej odzywają się całe ruchy antyszczepionkowe, a część rodziców świadomie nie szczepi dzieci. W ślad za tym pojawiają się doniesienia, gdzie i na jaką skalę wystąpiły ogniska chorobowe, co łączy się właśnie z decyzjami o nieszczepieniu dzieci. Nie chcę tutaj absolutnie poruszać szczegółów tego zagadnienia i opowiadać się za którąkolwiek ze stron, bo nie tego dotyczy wpis. Chcę pokazać, jak skrajnie różne podejście mogą mieć dziennikarze do tych samych informacji i jak odmiennie potrafią je interpretować.
Dzisiaj na stronie Gazeta.pl pojawił się artykuł ze stron Tok.fm (portale te są połączone i współpracują ze sobą), który mówi o tym, że w Berlinie panuje (PRAWIE) epidemia odry. Z tego powodu zmarło już jedno dziecko:
Fala zachorowań na odrę rozpoczęła się w Berlinie już w październiku 2014 r. Do 23 lutego zarejestrowano 574 przypadki tej choroby. Jedna ze szkół w dzielnicy Lichtenberg w poniedziałek została zamknięta ze względów profilaktycznych.

Lekarze są zdania, że przyczyną obecnej już prawie epidemii odry jest to, że coraz mniej dzieci poddawanych jest szczepieniom. W RFN zaczyna się wręcz rozważać wprowadzenie obowiązkowych szczepień.

Odra tok fm
Długo nie trzeba było czekać, żeby temat podchwyciły lokalne media. W szczecińskim wydaniu Gazety Wyborczej pojawił się artykuł, podający dane dotyczące dotychczas odnotowanych przypadków odry w naszym województwie. Artykuł ważny i merytoryczny:
Fala zachorowań na wysoce zakaźną chorobę nie dotarła z Berlina do Szczecina. Od początku roku w Zachodniopomorskiem odnotowano tylko jeden przypadek odry.
– Zachorowało dziecko w powiecie myśliborskim – informuje Małgorzata Kapłan, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

W Berlinie 18 lutego na tę groźną chorobę zmarł 1,5-roczny chłopczyk.

W Berlinie masowe zachorowania

W stolicy Niemiec można mówić o epidemii odry. Od początku października ubiegłego roku zarejestrowano blisko 600 przypadków zachorowań. Lekarze podkreślają, że przyczyną jest brak szczepień u dzieci. Rodzice obawiają się, że szczepionka może wywołać u maluchów bardzo poważne powikłania. Jednak naukowcy szybko wycofali się ze stwierdzeń, że powszechnie stosowana kombinacja szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce może wywołać autyzm.

Najwięcej osób zachorowało w 2013 roku

– Odra jest wysoce zakaźną chorobą i jeżeli nieszczepione dziecko ma z nią kontakt, to mamy stuprocentową pewność, że zachoruje – informuje Małgorzata Kapłan.

W 2014 roku na odrę w naszym województwie zachorowała jedna osoba, a w 2013 aż 13 – wirus dotarł wtedy z południa Polski. Chorowali mali pacjenci z powiatu pyrzyckiego, stargardzkiego i polickiego.

Odra może spowodować nieodwracalne szkody w organizmie, a nawet śmierć, kiedy wirus będzie powoli atakował układ nerwowy. Może wywoływać ciężkie zapalenie płuc lub groźne zapalenie opon mózgowych, co w konsekwencji może doprowadzić do trwałych uszkodzeń mózgu.

Ale co jest ciekawe? Pierwsza wersja tytułu tego tekstu brzmiała tak:
Odra GW S v1a
Po jakimś czasie artykuł magicznie zmienił tytuł na nieco mniej „zdecydowany” w swojej wymowie. Teraz artykuł zatytułowany jest tak:
odra GW S v2
Zauważyliście różnicę? Już nie „epidemia nam nie grozi”, tylko: „czy dotrze do nas epidemia?”. (Swoją drogą, bardziej obawiałabym się rozprzestrzenienia choroby od dziecka z powiatu myśliborskiego, ale tyle podróżujemy, że kto wie? Może i ktoś przywlecze coś nieświadomie z Berlina…).
Dlaczego zdecydowałam się o tym napisać? Bo media są ważną częścią naszego życia. To one często podpowiadają nam, co myśleć o danej sprawie, jak oceniać dane zjawisko. Cenię sobie znakomitą większość dziennikarzy z naszego miasta (z bardzo drobnymi, maleńkimi wyjątkami 😛 ) i uważam ich za osoby wiarygodne, merytorycznie dobrze przygotowane do swojej pracy, zaangażowane w sprawy Szczecina i okolic. Ale patrząc na tych kilka przykładów myślę, że wszyscy powinniśmy analizować doniesienia medialne jak najszerzej, z możliwie wielu źródeł i nie przyjmować bezkrytycznie jednego opisu. Ewentualnie przestać w ogóle czytać gazety, słuchać radia i oglądać telewizji, tylko na własne oczy przekonać się, jak wygląda dana sytuacja. No bo czy jest inna droga?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *