Dzieje się

Swoją drogą… ale nie koleją!

PKP-nowe

W ostatnich miesiącach wyjątkowo dużo podróżowałam. Byłam między innymi w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Rzeszowie i wielu miastach naszego województwa. Zatem o stanie połączeń kolejowych mogę wiele powiedzieć. Dlaczego to ważne? Bo tymi samymi pociągami przemieszczają się codziennie miliony Polaków. I łatwo nie mają…

źrodło: bezgranica.blog.onet.pl
źrodło: bezgranica.blog.onet.pl

To, co najbardziej irytuje, to fakt powolnego „rozmontowywania” polskiej kolei. Z jednej strony po zmianach ustrojowych i rewolucji w zarządzaniu PKP mamy dzisiaj dziesiątku spółek i spółeczek, w których nijak się nie można połapać, a tym bardziej znaleźć odpowiedzialnego za fatalny stan polskiej kolei. Bo kto inny odpowiada za tory, kto inny za tabor, jeszcze kto inny za dworce… Masz problem z połączeniem albo nieciekawą infrastrukturą? Pisz na Berdyczów. W efekcie – kolej bardziej się zwija niż rozwija. Krążąca od jakiegoś czasu w Internecie mapka połączeń kolejowych (zaprezentowana oczywiście w pewnym uproszczeniu) dobitnie pokazuje, jakie połączenia były dostępne za czasów PRL, a jakie mamy dostępne teraz. Po sieci krąży przy okazji ponury żart, że w III RP udało się zarządzającym koleją wyrównać wreszcie różnice pomiędzy dawnym zaborem pruskim a rosyjskim. Z jakim efektem – widać na załączonym obrazku…

Więc tak – połączeń mamy coraz mniej. Rozumiem oczywiście, że kiedyś kolej była dominującym środkiem transportu na dłuższe trasy, który z czasem zaczął być wypierany przez coraz łatwiej dostępne samochody. Ale to trochę błędne koło – mniej ludzi jeździ pociągiem, bo wybierają auta. A wybierają samochody, bo coraz mniej połączeń oferuje PKP.

Hala główna na dworcu w Szczecinie
Hala główna na dworcu w Szczecinie

Popularności kolei nie przysparza również infrastruktura. Kwestia zaniedbanych dworców to temat – rzeka. Pisałam o tym na blogu kilkakrotnie, porównując między innymi dworzec w Szczecinie i Krakowie. Przebudowy doczekało się wiele dworców w dużych miastach. Miałam okazję ocenić (docenić) dworzec w Poznaniu, Kutnie, Rzeszowie, Warszawie, Krakowie, Drawsku – wszystkie niestety przewyższają jakością dworzec w Szczecinie. Jako lokalną patriotkę razi mnie to szczególnie, bo nasz dworzec ma ogromny potencjał, tylko jakoś z Poznania (gdzie zarządzają naszą infrastrukturą) tego nie bardzo widać. I nawet jeśli mamy przebudowę to jakąś szczątkową, a nie zmianę z prawdziwego zdarzenia.

źródło: fakty.interia.pl
źródło: fakty.interia.pl

Co jeszcze zniechęca do kolei? Połączenia. I to nie tylko opóźnienia z powodu deszczu, gradu, wiatru, śniegu, upału (niepotrzebne skreślić). To również opóźnienia spowodowane przepuszczaniem innych pociągów na „mijankach” – co jest ubocznym efektem likwidacji infrastruktury torowej i trakcyjnej! To także brak połączeń w dogodnych, „ludzkich” godzinach. Chcesz dojechać do Warszawy względnie wcześnie – na przykład na godzinę 10 rano? Ze Szczecina ruszasz tuż przed 5 rano. Na ten pociąg zazwyczaj wstaję po 3 w nocy – czasem zastanawiam się, czy w ogóle warto jest iść spać? Do Łodzi jechałam kilka dni temu 7 godzin. Do Krakowa jeżdżę już tylko połączeniem nocnym, bo podróż trwa prawie 12 godzin. Z kolei do Rzeszowa podróżowałam 15 godzin – w jedną stronę… Za to do Szczecinka koleją nie dojechałam w ogóle, bo połączenia w wakacje w godzinach porannych nie było (tak, żeby dojechała tam przed godziną 10). I jak tu się nie irytować i nie rozmyślać nad transportem samochodowym?

foto: kulejorz.flog.pl
foto: kulejorz.flog.pl

A tabor? Przecież tabor jest ogromnie ważny dla podróżnych! Jego klasa, wiek, towarzyszące udogodnienia, możliwość jazdy wagonem sypialnym. I co? Z tym bywa różnie. Na trasach dalekobieżnych coraz częściej poruszam się nowoczesnymi wagonami, z fotelami lotniczymi, gniazdkami z prądem, 6 miejscami w przedziale. Podobny standard oferuje IC Chrobry, jak i IR Mewa – przy czym ta ostatnia za zdecydowanie niższą cenę! Ale już wykupienie miejsca sypialnego na pociąg do Warszawy nawet na tydzień przed podróżą graniczy z cudem! Po prostu zbyt mało wagonów sypialnych jest kierowanych na to połączenie. Podobnie zresztą wygląda kwestia połączeń Szczecin – Przemyśl. Chcesz mieć dobre miejsce sypialne (dół lub środek, a nie klaustrofobiczna góra) – najlepiej poluj na nie 30 dni przed odjazdem…

foto: www.kpinfo.pl
foto: www.kpinfo.pl

Na trasach regionalnych nie jest dużo lepiej. Połączenia są rzadkie i nie wszędzie docierają. Chociaż jeszcze kilkanaście lat temu z powodzeniem łączyły poszczególne miejscowości. Dzisiaj nawet do Polic nie dojedziemy pociągiem osobowym ze Szczecina, że o podróży do Nowego Warpna nie wspomnę. Zaś do Koszalina jedziemy prawie 2,5 godziny, choć to tylko 173 kilometry (według strony PKP). Chcielibyście dojechać koleją do Mielna, Bornego Sulinowa czy Ińska (w końcu to miejscowości turystyczne!)? Zapomnijcie o tym. Takich połączeń nie ma. Jak i do wielu innych ważnych miejscowości w naszym województwie.

Sytuację ratuje częściowo tabor dostępny na tych liniach, które się jeszcze uchowały. Dzięki środkom unijnym mamy nowoczesne i komfortowe szynobusy. Zdarza się czasem, że są… za krótkie jak na zapotrzebowanie i w efekcie pasażerowie jadą na stojąco. Ale z moich obserwacji wynika, że takie sytuacje zdarzają się kiedy mamy ostatnie połączenie w ciągu dnia lub kiedy jest ładna pogoda i więcej ludzi wybiera się nad morze (np. do Kołobrzegu). Najczęściej jednak w zwykłe dni wolne miejsca są dostępne i podróżuje się raczej wygodnie, choć nadal – długo.

nie da rady

Co niepokoi w przypadku kolei? Mnie osobiście – dwie kwestie. Pierwsza z nich to niemal całkowite zapomnienie władz PKP (i naprawdę nie wnikam, której ze spółek) o potrzebach naszego województwa. W ostatnich latach modernizacji doczekało się wiele dworców, a naszemu na Tall Ships’ Races zafundowano podwieszane pod sufitem prześcieradła i malowanie elewacji. Co więcej, kiedy podróżowałam na południowy wschód Polski, widziałam, że w wielu miejscach zorganizowana jest komunikacja zastępcza. Dlaczego? Bo tam robione są tory! A u nas? Już przy połączeniach z Warszawą czuć dobitnie, jak pociąg pędzi na odcinku Warszawa – Poznań, a potem dramatycznie zwalnia i wlecze się niemiłosiernie do Szczecina. Bo infrastruktura nie pozwala na rozwijanie aż takich prędkości. Czy ktoś coś z tym robi? Nie. Są jakieś plany modernizacji? Jeśli tak, to pewnie trzymane w głębokich szufladach PKP.

I druga bardzo niepokojąca kwestia. Pogarsza nam się jakość taboru. To kolejny aspekt pokazujący podejście kolei do naszego województwa. Na połączeniu Szczecin – Warszawa tzw. „Portowcem” zabrano nam w miarę nowe i komfortowe składy, żeby zastąpić je wagonami, jakie znamy z podróży do Świnoujścia: bezprzedziałowe i głośne wagony, obite czerwonym skajem siedzenia. Znośne w podróży maksymalnie 2-godzinnej. Absolutna męczarnia w podróży prawie 6,5-godzinnej. Pisała o tym niedawno Gazeta Wyborcza w artykule „Przaśna podróż ze Szczecina do stolicy. Kolej cofa się z taborem o pół wieku„. Dlaczego tak się stało? Według artykułu:

(…) wagony z „Portowca” obsługują teraz pociągi Regio Poznań – Wrocław – Jelenia Góra. Okazuje się, że spółka Przewozy Regionalne, modernizując wagony z pomocą unijnych funduszy, nie miała pieniędzy na wkład własny. Gotówkę wyłożył Wielkopolski Urząd Marszałkowski w zamian za to, że od jesieni 2014 r. PR skierują odnowione wagony na wspomnianą trasę. I tak ma być do 12 grudnia 2020 r.

I znów będziemy mieć błędne koło: kto będzie mógł, omijać będzie „Portowca” szerokim łukiem. W efekcie zapewne frekwencja spadnie, a PKP (o, pardąsik – Przewozy Regionalne!) z czasem całkiem zlikwidują połączenie jako te, które nie cieszą się zainteresowaniem…
Zastanawiam się tylko, co robią radni Sejmiku, którzy pierwsi powinni bić na alarm i zmuszać władze – zarówno spółek kolejowych, jak i samorządu i rządu – do bardziej sprawiedliwego traktowania naszego województwa w sprawach połączeń kolejowych? Dlaczego tak chętnie mówią o byłym przemyśle stoczniowym, o melioracji czy o kupowaniu mieszkań służbowych, a nie walczą systemowo o zmiany na kolei? Czyżby świat z perspektywy samochodu czy samolotu tak bardzo różnił się od świata dziesiątek tysięcy pasażerów – mieszkańców naszego województwa? Ja doświadczyłam na własnej skórze, czym jest wykluczenie komunikacyjne związane z koleją. I wiem, że tą kwestią powinni pilnie zająć się radni Sejmiku Województwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *