Szczecińskie wybory

Dzisiejszy dzień obfitował w wiele dziwnych i zaskakujących wyborów oraz deklaracji. Nie, nie w kontekście zdobywania władzy na kolejną kadencję. W kontekście rozwoju i promocji miasta. Chodzi mianowicie o nowy szczeciński gadżet promujący Szczecin oraz o zadziwiającą deklarację „przejęcia” festiwalu opolskiego. Warto obie sprawy potraktować łącznie, bowiem dotyczą tego samego wątku – promocji i postrzegania naszego miasta na zewnątrz.

Pierwszy ważny wątek to wybór szczecińskiego gadżetu. Żegluga Szczecińska, spółka miejska, która wbrew nazwie nie skupia się na kwestiach żeglugi po Odrze, a odpowiada za turystykę i promocję, ogłosiła niedawno konkurs na stworzenie gadżetu miejskiego. Drobiazgu charakterystycznego dla naszego miasta, który mógłby promować Szczecin w kraju i zagranicą. Propozycje przedstawione w odpowiedzi na tenże konkurs były różne. Jedne bardziej sztampowe, drugie – całkiem zaskakujące. Pojawiły się materiałowe torby, bidony, zakładki do książek, czy otwieracze do butelek. Były również puzzle – kostki, szkicowniki czy zamknięta w puszkę „atmosfera szczecińska”. Łącznie – aż 19 gadżetów. Całą listę propozycji warto obejrzeć na stronie Żeglugi. Komisja konkursowa w osobach pracowników ŻS oraz urzędników miejskich dokonała wyboru co najmniej kuriozalnego – nowym gadżetem promującym Szczecin będzie gra… w kółko i krzyżyk. Oczywiście obowiązkowo w barwach Floating Garden. Gra ma kosztować „niewiele ponad 15 zł”, na tyle bowiem oszacowano koszt produkcji.

Zastanówmy się więc przez chwilę – czy to wybór najlepszy? A jeśli nie – czy to wybór najbardziej oczywisty? Co do tego mam wątpliwości. Szczecin od lat reklamuje się jako miasto morskie, ściśle związane z wodą. Nie chcę wchodzić w argumentację, że dla przeciętnego mieszkańca Polski Szczecin leży nad morzem. Wolę się skupić na strategii promocyjnej prowadzonej bezpośrednio przez Gminę Miasto Szczecin. A ta jasno wskazuje: Pływające Ogrody – Floating Garden. Dni Morza. Dni Odry. The Tall Ships’ Races. To tylko kilka przykładów ekspoloatowania związku Szczecina z morzem, z wodą. I teraz oto szczecińskim gadżetem zostaje gra w kółko i krzyżyk… Gra, w którą można zagrać na kartce wyrwanej z papieru, ale turyści mają płacić za nią od 16 zł w górę, bo jest w barwach FG i ma na opakowaniu Filharmonię. To nawet nie jest gra w statki, która nawiązywałaby do wątku przewodniego promocji miasta. To banalna gra w kółko i krzyżyk. Zabawka na 2 minuty.

Komisja miała do wyboru przepiękną kartkę 3d, która po rozłożeniu pokazuje piękny statek. Miała do wyboru zakładki w kształcie kotwic czy podkładki ze sterem. Ale wybrała inaczej. Banalnie, niespójnie z ideą promocji, na którą od lat wydaje się całe mnóstwo pieniędzy. Zupełnie bez sensu.

Drugi wątek dzisiejszego dnia to zaskakująca propozycja jednego ze szczecińskich radnych Prawa i Sprawiedliwości, aby Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, który w tym roku z powodu konfliktu władz TVP z artystami w Opolu się nie odbędzie, ściągnąć do Szczecina. Że to niby promocja, że szał dla widzów i lokalnych przedsiębiorców. Czy aby naprawdę?

Opolski Festiwal jest specyficzny. Magią przyciągającą widzów są nazwiska uznanych artystów, o których wiemy że na imprezie współorganizowanej przez TVP nie wystąpią. Skoro nie wystąpią w Opolu, nie wystąpią również w Szczecinie. Bo niby dlaczego mieliby? Z tego też względu nie jest to impreza, która ściągałaby niezliczone rzesze widzów – większość Polaków i tak ogląda opolskie koncerty w telewizji (o ile w ogóle je ogląda). Nie powinniśmy więc zakładać, że teraz oto nagle – po zainstalowaniu Opola w Szczecinie – nastąpi boom turystyczny. A gdybyśmy oparli widownię wyłącznie na mieszkańcach Szczecina i okolic? Warto zadać sobie pytanie: gdzie taką imprezę zorganizować? Na Wałach Chrobrego? Nie ten typ imprezy. Naturalniejszy byłby Amfiteatr, ale ten jest nie tylko mniejszy niż opolski, lecz również mało komfortowy i zaniedbany technicznie. Z tego m.in. powodu większość imprez plenerowych przestała się tam odbywać. Może zatem wybrać bardziej prestiżowe i chwalone miejsce – Filharmonię? Ta z kolei technicznie świetna, ale zbyt mała, żeby impreza w ogóle finansowo się opłacała. Znajdziemy większe miejsce? Owszem – Azoty Arena. To tam teraz odbywa się większość koncertów. Ale czy wokół tego miejsca da się zbudować atmosferę święta polskiej piosenki, przy jednoczesnym zarobku lokalnych przedsiębiorców? Wątpliwe.

Pozostaje jeszcze wątek pewnych tradycji i ambicji Szczecina. Szczecin miał swoje festiwale, które wykuwały nowe talenty artystyczne. Stare festiwale nie przetrwały, ale tworzyły się w to miejsce nowe. Mamy wspaniały Kontrapunkt, mamy Dni Morza ze swoimi koncertami, Eska Music Awards (od 2013 r. nieprzerwanie w Szczecinie) czy odbywający się od 10 lat Festiwal Młodych Talentów. I to tylko kilka z wielu przykładów imprez odbywających się w naszym mieście. Czy naprawdę zatem chcemy się promować „ukradzionym” festiwalem? Czy do promocji miasta potrzebne nam są obce tradycje? Czy nie potrafimy docenić i być dumnym z własnych przedsięwzięć? Niech Opole pozostanie Opolem, a Szczecin chwali się własnymi osiągnięciami i tradycjami. To właśnie jest prawdziwy patriotyzm, nawet jeśli tylko lokalny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *