Parlamentarne Pytania, Nieparlamentarne OdpowiedziPatrzymy w przyszłośćUncategorized

Trudne decyzje o miejskim budżecie

pieniądze2

Za nami kolejne – drugie już spotkanie Zespołu opiniującego ds. Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. O pierwszym świadomie nie pisałam, bowiem nie bardzo było o czym. Ustaliliśmy wtedy zasady prac Zespołu i… przez niemal 40 minut wybieraliśmy przewodniczącego. Wczoraj jednak było już intensywnie, merytorycznie i bardzo konkretnie.

kalendarz

PODSTAWOWE PYTANIE – KIEDY?

Spotkanie rozpoczęliśmy od ustalenia kalendarza działań w ramach SBO. To dość poważna kwestia, bo determinuje wiele działań i aktywności w ramach SBO. W ubiegłym roku nabór rozpoczął się 30 maja i trwał do 30 czerwca. Przez całe wakacje nad propozycjami mieszkańców pracowali urzędnicy, we wrześniu konstruowano listy projektów, a w październiku odbywało się głosowanie. Najbardziej newralgiczne okazują się okresy składania propozycji projektów i okres ich wybierania. Bardzo gorąco dyskutowaliśmy nad tymi okresami.

W przypadku okresu zgłaszania projektów pojawiły się następujące kwestie:

1. Propozycja, aby przyspieszyć okres składania ofert, jednocześnie wydłużając go w czasie. Oferty można by składać już od połowy kwietnia do końca czerwca (ok. 6 tygodni). Kłopot w tym, że możemy nie zdążyć z ustaleniem procedur.

2. Propozycja, aby termin składania ofert rozpoczynał się jednak 30 maja, ale kończył w połowie lipca. Jednym z argumentów, oprócz kwestii oczywistego wydłużenia okresu składania ofert, był fakt, iż w czerwcu zbierają się nowe Rady Osiedla, które miałyby być zaangażowane w SBO. Tutaj pojawiły się również głosy, aby nie traktować SBO jako budżetu dla RO i nie łączyć tych dwóch kwestii. Rady mają swój budżet na inwestycje, zaś SBO ma być stricte narzędziem głosu samych mieszkańców. Dlatego lepiej nie uzależniać kalendarza SBO od procedur Rad Osiedlowych.

3. Propozycja, aby terminu zgłaszania nadmiernie nie wydłużać – pojawiły się głosy, że okres od 1 do 30 czerwca jest całkowicie wystarczający na skonstruowanie ciekawej oferty, a kto jest naprawdę zainteresowany, swoje projekty może zacząć przygotowywać nawet teraz.

Druga istotna kwestia w sprawie kalendarza wydarzeń to termin głosowania. W trakcie poprzednich spotkań pojawiały się głosy, aby promocję swoich projektów można było zacząć już wcześniej, niż w okresie głosowania. Tu jednak pojawiło się pytanie, czy bez nadania numeru projektu i wskazania konkretnego tytułu (a ten może się zmienić) można efektywnie promować swój projekt

Istotną kwestią był fakt, że październik dla planowania zewnętrznych akcji promocyjnych jest dość ryzykowny, ze względu na pogodę. Ubiegły rok był pogodowo łaskawy, ale w przyszłości różnie może być. Pojawiły się więc pytania, dlaczego nie zorganizować głosowania we wrześniu, ale tu padł dość ciekawy argument – w głosowanie chcemy włączyć szerokie grono studentów, które rozpoczyna naukę właśnie w październiku. Dyskutowaliśmy również o kwestii długości czasu głosowania i podstawach prawnych – okazuje się, że głosowanie to odbywa się na podstawie konsultacji w ramach art. 5a Ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten mówi jasno, że to gmina sama decyduje ile czasu mają trwać takie konsultacje. Możemy więc zaplanować 2-3 tygodnie na takie głosowanie, a równie dobrze może to być okres 4-6 tygodni. Pozostaje pytanie, czy wydłużenie okresu na takie głosowanie nie spowoduje pojawienia się ewentualnych nieprawidłowości. Mi osobiście podoba się pomysł, aby głosowanie odbywało się w krótszym i bardziej skondensowanym czasie. Jednak nadal „uwiera” mnie kwestia terminu – czy październik to faktycznie dobry czas? Czy wrzesień (a przynajmniej jego druga połowa) nie byłby lepszy? Nawet „zahaczając” dwoma tygodniami o ten październik? No i pozostaje pytanie: skoro w przypadku Rad Osiedla posłużyliśmy się argumentem, aby nie faworyzować żadnej grupy przy składaniu ofert, dlaczego przy głosowaniu niekonsekwentnie układamy kalendarz pod studentów? A Wy – jak sądzicie?

3d board meeting

DRUGI PROBLEM – WSPÓLNIE CZY OSOBNO?

Kolejne trudne zagadnienie to kwestia podziału SBO. Czy powinien powrócić pomysł na składanie ofert bez sztucznego podziału na projekty ogólnomiejskie i dzielnicowe? A może pozostawić wyłącznie dzielnicowe? Jest jeszcze opcja, aby wprowadzić projekty według ubiegłorocznego podziału na ogólnomiejskie i dzielnicowe. Do tego mamy jeszcze możliwość, aby pojawiły się również projekty osiedlowe, albo podział według wielkości projektów. Możliwości jest bardzo dużo. W dyskusji udało się przedstawić najciekawsze argumenty i rozwiązania:

1. Podział na projekty osiedlowe spowoduje rozdrobnienie kwoty (osiedli mamy kilkadziesiąt). Nie jest to zatem pozytywne rozwiązanie.

2. Ubiegłoroczny podział na projekty ogólnomiejskie i dzielnicowe w wielu przypadkach powodował problemy interpretacyjne. Czy oświetlenie Arkonki naprawdę ma charakter dzielnicowy? Czy wsparcie dla schroniska ma znaczenie ogólnomiejskie? To pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dlatego przeważały głosy, aby w tej edycji zrezygnować z puli projektów ogólnomiejskich i przypisywać oferty wyłącznie do poszczególnych dzielnic.

3. Podział na dzielnice ewidentnie zwiększa zainteresowanie mieszkańców budżetem obywatelskim.

TWARDE CZY MIĘKKIE?

W tym temacie pojawiło się chyba najwięcej kontrowersji. Już w ubiegłym roku niektórzy członkowie Zespołu proponowali umożliwienie włączenia do wyboru projektów nieinfrastrukturalnych, w myśl zasady: niech mieszkańcy decydują, co jest dla nich najważniejsze. Jeśli ważny jest festyn, niech będzie to festyn. Wczoraj podobne argumenty wybrzmiały ponownie. Pojawiły się również kotrargumenty, że argumenty miękkie są „przejadaniem” pieniędzy, zaś dzięki projektom infrastrukturalnym pozostaje dla mieszkańców coś namacalnego. Ja wskazywałam w dyskusji, że na organizację „miękkiego wsparcia” można pozyskiwać środki z innych źródeł – budżetów Rad Osiedli, FIO, Programu Współpracy Gminy Miasta Szczecin z organizacjami pozarządowymi. Zastanawiałam się też nad wykonawcą takich projektów – budżet obywatelski w naszym, rodzimym wydaniu ma to do siebie, że mieszkańcy jedynie wskazują co ma być zrobione, zaś za realizację danego przedsięwzięcia odpowiada sama gmina. Czy gmina jest gotowa, ma odpowiednie komórki do tego, żeby takie „miękkie” wsparcie przeprowadzić? Czy będzie wybierać sobie podwykonawcę – np. organizację pozarządową? I czy to nie doprowadzi do konieczności organizowania kolejnego konkursu na wykonawcę? Mówimy o środkach publicznych, które nie powinny być rozdzielane na zasadzie wskazywania palcem wykonawcy przez prezydenta czy jego urzędników. A może wykonawcami powinni być sami autorzy projektów? Ale jak to zorganizować technicznie, formalno – prawnie? Z kim podpisać umowę, komu przekazać środki, jak zabezpieczyć ich prawidłowe wydatkowanie? Przypomniałam też, że istnieje takie narzędzie jak inicjatywa lokalna, gdzie mieszkańcy mają szansę zaangażować się osobiście w realizację jakiegoś przedsięwzięcia i… szału nie ma. Chętnych do takiej realizacji nie widać zbyt wielu.

Pojawiły się również wątpliwości odnośnie finansowania takiego wsparcia miękkiego po zakończeniu realizacji projektu. Przyczynkiem było zaproponowanie przez Dorotę Markiewicz, aby przez wsparcie miękkie rozumieć nie tylko festyny, ale np. prowadzenie świetlicy dla dzieci. Czy po zakończeniu finansowania w ramach projektu mamy podziękować realizatorom i powiedzieć dzieciom, że to już koniec przygody? Jak zapewnić trwałość takiego przedsięwzięcia? I czy z zasady wsparcie na przedsięwzięcie miękkie powinno mieć charakter jednorazowy, akcyjny, czy właśnie trwały? To są niebagatelne kwestie, które mają wpływ na podjęcie decyzji o możliwości finansowania takiego projektu.

Na koniec zaproponowałam trochę kompromisowe rozwiązanie, żeby dopuścić „elementy miękkie” we wsparciu infrastrukturalnym i zobaczyć, w jakim kierunku pójdą pomysły mieszkańców.

KWOTY W SBO

Ustaliliśmy, że nie będzie dolnego limitu kwot. Jednocześnie rozmawialiśmy o tym, czy ustalać limit górny. W trakcie konsultacji pojawił się pomysł, aby do dyspozycji głosujących oddać „koszyk” głosów. Jednym słowem – jako mieszkanka mam do rozdysponowania np. 1 milion złotych i głosuję do tej pory, aż wskazane przeze mnie projekty wyczerpią tę pulę. To trochę tak, jak z zakupami w sklepie internetowym. Pomysł ciekawy, ale pojawiły nam się 2 kwestie problemowe:

1. Jak poradzą sobie mieszkańcy głosujący „papierowo”, a nie internetowo?

2. Czy taki pomysł w ogóle jest możliwy technicznie do zrealizowania? Wiemy, jak trudno było urzędowym informatykom stworzyć system, który zapewniłby bezpieczeństwo głosowania (uniemożliwienie wpisywania „martwych dusz”, blokady głosowania z jednego adresu IP itp.). Czy tak zaawansowany program do głosowania jest możliwy do stworzenia?

3. Czy mieszkańcy będą mogli rozdzielać swoją „pulę pieniędzy” pomiędzy projekty z różnych dzielnic? Do tej pory mieliśmy do dyspozycji tylko jeden głos, teraz tych głosów może być więcej – w zależności od kwoty. A że szczecinianie mogą mieszkać w jednej dzielnicy, a pracować w innej i tym samym odczuwać potrzebę wsparcia projektów z różnych części miasta – dlaczego nie dać im takiej szansy?

4. Jak traktować głosowanie w przypadku przekroczenia dostępnej puli pieniędzy? Całą kartę uznać za nieważną, czy tylko „odciąć” głos za ostatnim wskazanym projektem? A może za najtańszym/najdroższym? Żadne z tych rozwiązań nie wydaje się być sprawiedliwe…

Te ważne pytania pozostały bez odpowiedzi, ale mam nadzieję, że za tydzień dowiemy się więcej (głównie w kontekście technicznych kwestii z głosowaniem) i to pomoże wybrać najlepsze rozwiązanie.

Głosowanie nad wskazanymi powyżej kwestiami ostatecznie odbędzie się za tydzień, na kolejnym spotkaniu SBO. Przez ten czas zachęcam Was gorąco do zgłaszania Waszych uwag, pomysłów, argumentów za danym rozwiązaniem albo przeciw niemu. To ważne, żebyście powiedzieli, co według Was ma sens, a co nie. Piszcie komentarze tutaj albo na FB. Wysyłajcie maile na adres: dkorczynska@gazeta.pl

To czas na Wasz głos! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *