Dzieje się

Trudne sprawy…

Minął już tydzień od mojej genialnej wywrotki na rolkach i złamania „głowy kości promieniowej lewej”, jak fachowo określili lekarze na wypisie ze szpitala. Czas więc na kilka przemyśleń obecnej sytuacji:

  1. Tęsknię za pracą. Autentycznie. Nie było mnie w biurze trzy dni i usycham. Siedzenie w domu nie jest fajne. W pracy się coś dzieje, robimy ciekawe rzeczy, czas mija produktywnie. W domu puchy. Pan mąż załatwia sprawy „na mieście”, dziecko w szkole albo na treningu. Kot denerwuje mnie łażeniem po szafkach kuchennych albo odwraca się zadkiem i śpi. Chcę już wrócić do codziennej pracy…
  2. Oglądanie telewizji to udręka. Mam do wyboru albo zestaw trudnych spraw, pamiętników z wakacji tudzież innych głupawych produkcji. Albo telewizję śniadaniową, która często jest niestety spłycona i pobieżnie traktuje tematy. O kanałach informacyjnych nawet nie wspomnę, szczególnie w okolicach 10 kwietna. Sami rozumiecie, dlaczego…
  3. Przez tydzień odpowiadałam niezliczoną liczbę razy o tym, co mi się stało. Oprócz prawdziwej wersji wydarzeń powstała dla żartu wersja alternatywna – że pan mąż bardzo w nocy chrapie, a ja go „z łokcia” ciągle budzę i w końcu łokieć złamałam od tych kuksańców 😉 A na serio – ta ilość zapytań pokazuje, jak dużo życzliwych osób mam wokół siebie. Bo nieżyczliwi mają w nosie co dzieje się z drugim człowiekiem. Dziękuję zatem za wszystkie pytania, wyrazy troski i współczucia. Dajecie mi moc 😀
  4. Kupiłam wreszcie ochraniacze do rolek. Po roku bezwypadkowej i niechronionej jazdy. Zmądrzałam. Po wyleczeniu i rehabilitacji nie odpuszczę i wracam na przydomową trasę. W końcu kilometry się same nie zrobią!
  5. Kiedykolwiek pojawiam się w przestrzeni publicznej, ludzie życzliwie chcą mi pomóc. Ustępują miejsca, żebym „z tą ręką sobie usiadła”. Pomagają potrzymać rzeczy, założyć kurtkę, ponieść coś, jeśli „brakuje mi ręki”. Są mili i wspierający. Czasem sami z siebie, czasem poproszeni, ale zawsze są.
  6. Pisanie wyłącznie prawą ręką na klawiaturze idzie mi coraz sprawniej. Niestety nadal nie opracowałam metody spinania włosów jedną ręką, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że po osiągnięciu pewnej długości włosy zwyczajnie należy ściąć. Niedługo zatem czeka mnie wizyta u fryzjera i radykalna przemiana 😀
  7. Siniaki na łokciu i udzie powoli zmieniają barwy z czarno – granatowych na zielono – niebieskie. Fascynująca jest obserwacja reakcji ciała na tak silny uraz. Nauka biologii na żywo dla mnie samej i dla mojej córeczki – jak znalazł.
  8. Odkryłam nową serię książek o starożytnym Rzymie. Ciekawa lektura z bogatym słownictwem – głównie obrazowe przekleństwa. Według autora tak właśnie wyrażali się legioniści. Zastanawiam się, jak po łacinie mogło brzmieć „Weź do ręki ten zasrany oszczep!”?? No, ale minęły stulecia, więc bohaterom książki można włożyć w usta wszystko, co autorowi przyjdzie do głowy 😛

Jeszcze tylko tydzień i zacznę ćwiczyć rękę. Wrócę do pracy, znów zacznie się dziać. Ależ będzie pięknie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *