Wyślij wieszak pani premier!

Dzisiaj będzie krótko i na temat. Nie zgadzam się na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Sprzeciwiam się uznawaniu, że życie zaczyna się od momentu połączenia plemnika z jajeczkiem. Tym samym, nie zgadzam się na zakazywanie stosowania takich środków antykoncepcyjnych, jak spirala czy różnego rodzaju tabletki. Nie uznaję a priori, że zlepek komórek, który czasem nie ma szans na zagnieżdżenie się w macicy (według badań 10-15% ciąż kończy się samoistnym poronieniem) jest człowiekiem, którego należy chronić. Nie zgadzam się na wtrącanie się kleru, polityków czy rozmaitych nawiedzonych klerykałów do kobiecych ciał i decyzji.

Aborcja w Polsce nie jest wykonywana na życzenie. Nie jest też powszechnie stosowanym środkiem antykoncepcyjnym. W naszym kraju, aby legalnie dokonać terminacji ciąży, trzeba przejść długą i skomplikowaną procedurę. Nie ma powodu, aby w tej mierze przepisy zaostrzać – jeśli już, należałoby je zliberalizować.

Zaostrzenie przepisów nie spowoduje, że w Polsce będzie rodziło się więcej dzieci. Po prostu więcej kobiet będzie zmuszonych poddawać się upokarzającej procedurze w tzw. podziemiu. Będą narażone na większe ryzyko, bo procedura – uzasadniona i konieczna – wykonywana będzie poza wszelką kontrolą. W skrajnych sytuacjach, kobiety przestaną rejestrować się u lekarza po zajściu w ciążę, bo – jeśli z jakiegoś naturalnego powodu poronią – będą ścigane jako przestępczynie. Ich mężowie, partnerzy, bliscy – być może też. Bo nie zapobiegli, a kto wie? Może jakoś pomogli? Sprowadzimy życie do absurdu.

Obrońcom życia poczętego nikt nie każe stosować środków antykoncepcyjnych. Mogą stosować naprotechnologię, modlitwę, obserwację śluzu – ich sprawa. Ale tak samo oni nie mają prawa wnikać w to, czy ja – jako kobieta – stosuję wkładkę, prezerwatywę, tabletki czy też podejmuję decyzję o aborcji. To sprawa mojego zdrowia, sumienia, relacji z partnerem. Mogę być nawet potępiona przez Boga, Allaha, Siwę czy Latającego Potwora Spaghetti – ale to mój problem. Nikomu nic do tego.

Moja broszka, moja sprawa! Łapy precz od mojej macicy!

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *