Za nami Goleniów

Goleniów

Wczoraj z warsztatami dla Zachodniopomorskich Liderek zawitaliśmy do Goleniowa. Zajęcia były pod wieloma względami wyjątkowe. 🙂

Wyjątkowość zaczęła się od PKP. Pełna pozytywnych emocji udałam się rano na pociąg – do tej pory podróże po naszym województwie oznaczały zazwyczaj nowoczesne szynobusy i komfortowe warunki jazdy. Wczoraj pociągiem miałam ruszyć o 8.44, a w Goleniowie miałam być o 9.13. Idealne połączenie, szczególnie że potrzebowałam czasu na dojście do miejsca szkolenia, rozstawienie sprzętu, przygotowanie materiałów – wszystko do godziny 10.

O 8.40 nie było jeszcze zapowiedzi pociągu na wyświetlaczach. O 8.44 wyświetlacze i megafony zapowiadały już moje połączenie, ale pociągu nie było ani widać, ani słychać… Wreszcie, po kilku minutach, już z opóźnieniem na stację wtoczyło się to:

źródło: www.garnek.pl
źródło: www.garnek.pl

Pomyślałam: ok, rozpuściły mnie spółki kolejowe Smerfami, ale do Goleniowa jadę tylko 30 minut – damy radę. Najważniejsze, żeby pociąg nadrobił opóźnienie…

Piękne nadzieje bardzo szybko zniszczyła brutalna rzeczywistość. Nie dość, że pociąg przyjechał spóźniony, to przez kolejne pięć minut stał na stacji Szczecin Główny. W końcu ruszył, minął most, wysypisko śmieci (kto jeździ pociągiem mostem przez rzekę, ten wie, co tam widać 😛 ), wjechał w lasek i… stanął. Po czym stał bardzo, bardzo długo…. Okazało się, że przepuszczaliśmy pociąg z naprzeciwka. A potem staliśmy dalej, żeby przepuścić kolejny pociąg z naprzeciwka. Ostatecznie – o godzinie 9.10, kiedy miałam się szykować do wysiadania w Goleniowie, tkwiłam gdzieś w chaszczach i laskach, nie dojeżdżając nawet do stacji Szczecin Dąbie! W głowie kłębiły mi się myśl, o której w końcu dojadę, czy zdążę, czy mam dzwonić i uprzedzać, że się spóźnię… Mam taką naturę, że strasznie nie lubię się spóźniać, szczególnie na umówione spotkania. A tutaj siedzę i kompletnie nie mam wpływu na to, co się dzieje… Podróż zatem okazała się wyjątkowo irytująca, jak na dotychczasowe moje doświadczenia z połączeniami regionalnymi. Od razu uprzedzam – tak, wiem, jechałam wczoraj pociągiem innej spółki. Ale mnie, jako pasażera, nie interesuje, co to za spółka. Interesuje mnie wiarygodne połączenie…

Zajęcia w Goleniowie

Do Goleniowa dojechałam z prawie 25 minutowym opóźnieniem. W ekspresowym tempie dotarłam do nietypowego miejsca – amatorskiego teatru, na scenie którego zorganizowane zostały warsztaty. Jeszcze nigdy nie prowadziłam zajęć w takim miejscu 😀

Również grupa była nietypowa – została zdominowana przez aktywne… seniorki. Panie, które mają mnóstwo pomysłów, a na swoim koncie – ogromną liczbę zrealizowanych przedsięwzięć. Również pozostałe uczestniczki działają aktywnie na polu społecznym. Rozmawiałyśmy o wielu problemach, z jakimi borykają się społecznicy i o możliwych rozwiązaniach. Wniosek był jeden – w Polsce działać społecznie nie jest łatwo. Ale na pewno warto 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *